Barcelona zakończyła rywalizację z PSG z podniesioną głową, po rozegraniu bardzo dobrego meczu, ale nie można zapominać o popełnionych przez nią błędach i należy wyciągnąć z nich wnioski. Hiszpańskie media przedstawiły przyczyny porażki Blaugrany w tej edycji Ligi Mistrzów
Oddanie prowadzenia Juventusowi
Barcelona przed ostatnią kolejką fazy grupowej była w komfortowej sytuacji: miała komplet punktów i dużą przewagę z bezpośredniego starcia w Turynie. Mimo to przegrała na Camp Nou w rozmiarach, które dały Włochom pierwsze miejsce. Dzięki temu Juventus mógł zmierzyć się z teoretycznie łatwiejszym rywalem, co dla nowobudowanego i młodszego zespołu Koemana byłoby cenne. Rozpędzającej się Blaugranie zabrakło przetarcia przed pojedynkiem z jednym z faworytów rozgrywek.
Dwumecz trwa 180 minut
Barça bez wątpienia rozegrała bardzo dobry mecz na Parc des Princes, ale obraz spotkania był zupełnie inny na Camp Nou. Zwłaszcza w drugiej połowie tamtego pojedynku Barcelona obniżyła loty i dała sobie strzelić trzy gole, co wybitnie utrudniło odwrócenie losów rywalizacji. Blaugranie mogło zabraknąć różnych czynników: wyrachowania, odpowiedniego nastawienia mentalnego czy przygotowania fizycznego na 180 minut rywalizacji.
Brak skuteczności
Podstawowa różnica między Barceloną i PSG. Katalończycy zmarnowali dużo szans w tym dwumeczu i brakowało im typowego strzelca. Po odejściu Luisa Suáreza nie ma w klubie prawdziwego łowcy bramek, a Dembélé i Griezmann udowodnili, że takowymi nie są. Barça w całym dwumeczu oddała czternaście celnych strzałów i zdobyła tylko dwa gole. Messi nie wykorzystał karnego, ale tylko on pokonywał bramkarza rywali. PSG zaliczyło dwa uderzenia mniej, a mimo to pięć razy trafiało do siatki. Problemy ze skutecznością ciągną się przez cały sezon. Bez tego trudno pokonać takiego rywala jak paryżanie, a tym bardziej odrobić trzybramkową stratę.
Głupie prezenty
Barcelona popełniła w tym sezonie dużo błędów indywidualnych kosztujących utratę cennych goli. Wczorajszy faul Lengleta w polu karnym jest tego kolejnym przykładem. Francuz nie po raz pierwszy zawinił w tym sezonie Ligi Mistrzów, ponieważ to właśnie on sprokurował jedenastkę w spotkaniu z Juventusem, podarowując rywalom gola na wagę pierwszego miejsca w grupie. Ponadto takie błędy muszą być wielkim ciosem mentalnym dla drużyny.
Zmarnowane rzuty karne
Kolejny powtarzający się problem w tym sezonie. W Lidze Mistrzów wykorzystanie lub zmarnowanie rzutu karnego może być decydujące dla być albo nie być w rozgrywkach. Messiemu po raz pierwszy od 2015 roku nie udało się trafić do siatki w Champions League z jedenastu metrów, ale pozostali zawodnicy miewali już z tym problemy. Nastroje w obu zespołach byłyby zgoła odmienne, gdyby Argentyńczyk strzelił drugiego gola, i coraz bardziej pachniałoby remontadą z 2017 roku.
Problem na środku obrony
Kontuzje Piqué i Araujo zmniejszyły pole manewru Koemanowi, ale defensywa Barcelony nie może wyglądać tak jak w tym sezonie. Lenglet popełnił już stanowczo za dużo błędów, a Umtiti na tyle nie wzbudza zaufanie trenera, że ten woli posłać do gry niedoświadczonego Minguezę, wycofać pomocnika do obrony, a także wpuścić na boisko Juniora Firpo. Koeman musi zbudować solidniejszy blok obronny, przede wszystkim pod względem personalnym, bo Barça traci stanowczo za dużo goli przez błędy indywidualne.
Camp Nou nie jest fortecą
Błędy na własnym stadionie kosztują podwójnie w Lidze Mistrzów. W tym sezonie runął mit niezdobytego Camp Nou, a Barça lepsze wyniki uzyskiwała w meczach wyjazdowych z Juventusem i PSG, gdy u siebie przegrywała wysoko 0:3 i 1:4.
Komentarze (107)