Jeśli Barcelonie nie uda się ściągnąć Erlinga Hålanda, alternatywą może być Harry Kane. Wszystko jednak wskazuje na to, że ewentualny transfer Anglika byłby bardzo kosztowny.
Oprócz przedłużenia kontraktu z Leo Messim, największym priorytetem Barcelony jest sprowadzenie nowego napastnika. Marzeniem kibiców i Joana Laporty jest Erling Håland. Wszyscy jednak wiedzą, że Norweg jest najgorętszym kąskiem na rynku transferowym, dlatego operacja będzie niezwykle skomplikowana, a do tego bardzo droga. Według Marki, Barça musiałaby się liczyć z wydatkami rzędu 150 milionów euro.
Z tego powodu klub musi rozważać także inne opcje, a jedną z nich jest Harry Kane. Anglik jest skłonny opuścić Tottenham, z którym ma niewielkie szanse na trofea. Oczywistym jest jednak to, że jego klub nie zamierza ułatwić mu odejścia i trudno spodziewać się, że cena Kane'a będzie niższa niż 100 milionów euro. Do tej kwoty trzeba doliczyć także pensję. Kapitan Tottenhamu zarabia obecnie 12 milionów euro rocznie. Do tego trzeba liczyć się z tym, że napastnik ma już 28 lat.
- Ja nie będę wchodził w te gierki. Dla mnie ważne jest jedynie to, żeby Kane pomagał nam na boisku. Mówicie, że nie uśmiecha się podczas meczów? Nie wiem tego, ale wiem, że jest prawdziwym profesjonalistą - powiedział José Mourinho na konferencji prasowej po tym, jak dziennikarze zapytali go o plotki na temat Barcelony.
W orbicie zainteresowań Barçy znajdują się także Memphis Depay i Sergio Agüero, których kontrakty kończą się w lecie i nie będzie konieczności płacenia klubom za ich usługi. Pierwszy z nich dobrze zna się z Ronaldem Koemanem, który prosił o niego już w zeszłym roku, ale Barcelony nie było stać na jego pensję. Z kolei Argentyńczyk to jeden z najlepszych napastników w historii Premier League, ale wątpliwości wzbudza jego wiek i kontuzje.
Komentarze (32)