Prezes LaLigi Javier Tebas i założyciel Mediapro Jaume Roures skrytykowali projekt Superligi, ze szczególnym uwzględnieniem głównego inicjatora nowych rozgrywek Florentino Péreza.
– Superliga się ośmieszyła, a jej koncepcja wykazała znaczącą ignorancję jej liderów na temat branży i wobec fanów na całym świecie – stwierdził Tebas.
– Nie lubię używać wyrażenia zdrada, ponieważ o Superlidze mówi się od dawna. Robiono to jednak w tajemnicy, a kiedy tak się dzieje, to znaczy, że coś ukrywasz, co może nie być dla kogoś dobre. Nie czuję się zdradzony, działam tu od lat i zdawałem sobie sprawę z egoizmu pewnych klubów. Teraz [w nawiązaniu do Florentino Péreza - przyp. red.] przychodzi jako wybawiciel światowej piłki, ale nie powinien nim być, skoro robił to potajemnie. To brak szacunku, a jeżeli to robił, to oznacza, że Superliga zaszkodziłaby reszcie LaLigi. To nie jest osobista walka z kimkolwiek, to zwycięstwo europejskiego i hiszpańskiego futbolu. Superliga była całkowitym zagrożeniem dla europejskiej, a co za tym idzie, również dla hiszpańskiej piłki. Czy mam zamiar zadzwonić do Florentino? Nie, w żadnym wypadku. Florentino nie jest moim szefem, jest nim komisja delegatów LaLigi. To jej powinien złożyć wyjaśnienia – powiedział prezes LaLigi.
Tebas został też zapytany o swoje próby przeniesienia spotkania Primera División do Stanów Zjednoczonych. – Nie sądzę, żeby przeniesienie 1 z 380 meczów za granicę było tak poważne.
Również założyciel Mediapro Jaume Roures ostro skrytykował Péreza. – Nie sądzę, żeby po tych 48 godzinach ludzie futbolu mieli być szczęśliwsi. Podejrzewam, że Florentino dogłębnie rozważa, co się stało, ponieważ jest intelektualnym i materialnym aktorem klęski. Musi zastanowić się nad konsekwencjami dla futbolu i dla Realu.
– Nie mieli niczego wynegocjowanego z operatorami i sponsorami. Dlatego zrobił tę absurdalną prezentację w Chiringuito. Gdy przedstawiasz taki projekt, robisz konferencję prasową z klubami, a nie idziesz do nocnego programu drugorzędnej stacji. Nie było jednak czego prezentować. Najpoważniejsze nie jest popełnienie błędu, nawet tej wielkości. Najpoważniejsze jest niezdawanie sobie z niego sprawy i niepoprawienie go. Wielu ludzi się ośmieszyło. Nie można mówić, że zamrażamy to na później, trzeba powiedzieć, że się myliliśmy, że będziemy szukać rozwiązań w ramach piłkarskiego świata. Trzeba to zrobić, zanim ośmieszenie się będzie jeszcze większe: odejście Anglików, brak Niemców, brak Francuzów, a mówi się, że to nie ma żadnego znaczenia. Nie można zdradzać futbolu z atmosferą wielkości, mówiąc, że będą spadać miliony, ponieważ ich nie ma. Niektórzy ludzie myślą, że są półbogami. Florentino pomylił lożę na Bernabéu z futbolem, ale prawdziwe życie jest bardziej złożone – wyjaśnił.
Roures przyznał, że niedawno rozmawiał z Laportą na ten temat. – Laporta się pomylił. Przed podpisaniem się pod tym zapytano mnie o to i wyraziłem swoją opinię. Postanowili jednak podpisać się z zabezpieczeniem, że decyzję muszą podjąć socios, ale powinni zrobić jak Atlético, korzystając z odejścia Anglików. Barça powinna zabrać głos.
Komentarze (20)