Media: Joan Laporta przygotowuje swoją trzecią rewolucję w Barcelonie

Dariusz Maruszczak

21 maja 2021, 12:00

Mundo Deportivo, Marca, Esport3, własne

16 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Wiele wskazuje na to, że w Barcelonie może dojść latem do prawdziwej rewolucji, a Joan Laporta ma już spore doświadczenie w tym zakresie
  • Prezydent decydował się na gruntowne zmiany już w 2003 i 2008 roku
  • Laporta za każdym razem zmieniał wówczas trenera i dokonywał wielu korekt w kadrze

Joan Laporta ogłosił ostatnio zakończenie cyklu i odnowienie zespołu Barcelony. W klubie zapewne dojdzie więc do wielu korekt w kadrze i być może na ławce trenerskiej. Nie będzie to pierwszy raz, kiedy prezydent decyduje się na stanowcze posunięcia i dogłębne zmiany w klubie. Do tej pory Laporcie nie brakowało odwagi, gdy postanawiał zakończyć współpracę z ważnymi postaciami dla klubu i stawiał na własne rozwiązania.

Odbudowa po latach klęsk

Pierwsza taka sytuacja miała miejsce w 2003 roku, gdy Laporta nieoczekiwanie wygrał wybory prezydenckie. Ten okres często był przywoływany podczas ostatniej kampanii i rzeczywiście można odnaleźć kilka podobieństw. Barcelona była targana problemami instytucjonalnymi, miała kłopoty finansowe, a drużyna od czterech lat pozostawała bez trofeum. Konieczność zmian narzucała się sama, ale decyzja o zwolnieniu trenera Radomira Anticia wcale nie musiała być łatwa. Serb objął klub w lutym 2003 roku, gdy zespół miał tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Mimo to Anticiowi udało się awansować na szóstą pozycję, dzięki czemu Barça mogła chociaż wystartować w Pucharze UEFA. W Lidze Mistrzów mimo dużych problemów Blaugrana pechowo odpadła dopiero w ćwierćfinale po dogrywce z Juventusem. Laporta miał jednak swój pomysł na klub i postawił na Franka Rijkaarda, który przyczynił się do odzyskania przez Katalończyków prymatu w Europie.

Prezydent podjął też bardzo dużo decyzji kadrowych. Zrezygnował z Juana Romana Riquelme, który miał być wielką gwiazdą, ale na Camp Nou nie potrafił zademonstrować pełnej skali swojego talentu. Argentyńczyk odżył dopiero po przybyciu do Villarrealu. Ponadto z Barcelony na różnych zasadach odeszli tacy piłkarze jak Roberto Bonano, Robert Enke, Patrik Andersson, Philippe Christanval, Frank de Boer, Fernando Navarro, Fabio Rochemback, Geovanni czy Dani García Lara. Nie przedłużono też wypożyczenia Gaizki Mendiety czy Juana Pablo Sorina. Nie wszystkie posunięcia były łatwe, ale wiele z tych ruchów było koniecznych, ponieważ zawodnicy nie sprawdzali się na Camp Nou.

Do Barcelony trafili za to Ronaldinho, Rustu Recber, Rafa Márquez, Giovanni van Bronckhorst, Ricardo Quaresma, a także już w połowie sezonu Edgar Davids. Kupno pierwszego z wymienionych odmieniło klub na poziomie sportowym i mentalnym. Ponadto sprowadzenie Márqueza, Van Bronckhorsta czy Davidsa też okazało się bardzo dobrym posunięciem. Laporcie nie zabrakło przy tym szczęścia, ponieważ zamiast Ronaldinho jego priorytetem był David Beckham, który ostatecznie wybrał ofertę Realu.

W pierwszym sezonie z nowym prezydentem Barça nie wygrała żadnego trofeum, ale był to dopiero początek większych zmian. Ponadto Laporta miał wtedy jeszcze mniej czasu niż obecnie, ponieważ objął stery klubu dopiero w czerwcu 2003 roku. Dzięki przeprowadzonej rewolucji Barcelona wróciła do wygrywania, sięgnęła po drugi w historii klubu Puchar Mistrzów, a także po dwa mistrzostwa i Superpuchary Hiszpanii.

Formuła na lata

Jak to zwykle bywa, w Barcelonie Rijkaarda w końcu pojawiła się jednak stagnacja i samozadowolenie. Lata 2007 i 2008 zakończyły się bez trofeów. Barça zajęła dopiero trzecie miejsce w Primera División 2007/2008, tracąc do drugiego Villarrealu aż 10 punktów. Laporta musiał więc ponownie zakasać rękawy i podjąć męskie decyzje. Prezydent zwolnił Rijkaarda i nieoczekiwanie postawił na trenera Barcelony B Guardiolę, choć mówiło się, że szkoleniowcem Blaugrany może nawet zostać José Mourinho. Ta decyzja okazała się najważniejsza przy drugiej rewolucji. Trzeba było jednak również rozstać się z piłkarzami, którzy najlepsze lata mieli już za sobą. Dlatego odeszli Deco i Ronaldinho, czołowe gwiazdy drużyny, a obok nich także Edmilson, Lilian Thuram, Gianluca Zambrotta, Santi Ezquerro, Oleguer czy Giovanni dos Santos. Laporta znów potrafił wyczyścić kadrę, nawet ze sztandardowej postaci pierwszej rewolucji.

Nowymi piłkarzami Barcelony zostali Dani Alves, Gerard Piqué, Martín Caceres, Seydou Keita czy Alaksandr Hleb. Niektóre z tych transferów okazały się niewypałami, ale zatrudnienie Guardioli, który postawił na wielu wychowanków, w tym Piqué, Pedro czy Sergio Busquetsa, pociągnęło za sobą kolejne pozytywne skutki. Nastąpiła też eksplozja talentu Leo Messiego, Andrésa Iniesty i Xaviego. Odejść mógł w tym okresie także Eto’o, ale Laporcie znów sprzyjało szczęście i ostatecznie autor bramki w finale Ligi Mistrzów 2009 pozostał w klubie.

Rewolucja Laporty i tym razem się powiodła, a m.in. dzięki zdecydowanym działaniom prezydenta mogła powstać najlepsza Barcelona w historii. W tym przypadku sukcesy przyszły natychmiast i już w pierwszym sezonie Guardiola wygrał wszystko co mógł. Tendencja utrzymała się na lata, a z piłkarzy wypromowanych w tym okresie oraz z wypracowanego stylu korzystali kolejni szkoleniowcy. W końcu jednak, wraz z wiekiem zawodników i odejściem kolejnych wielkich gwiazd, formuła musiała się wypalić.

Trudne okoliczności trzeciej rewolucji

W ostatnich dwóch latach Barcelona zdobyła tylko jeden Puchar Króla, a mimo posiadania najlepszego piłkarza świata co roku kompromitowała się w europejskich pucharach. W porównaniu do 2003 roku Laporta miał teraz trochę więcej czasu na zaplanowanie letnich ruchów, ale być może sytuacja jest jeszcze trudniejsza ze względu na kryzys finansowy. Ponadto obecnie raczej nie będzie środków na coś więcej niż transfery bezgotówkowe, więc pole manewru jest ograniczone. Może to wskazywać, że efekty mogą nadejść niekoniecznie już w najbliższym sezonie, choć przebudowa zespołu rozpoczęła się już poprzedniego lata, co rodzi pewne nadzieje na przyszłość wraz z tak utalentowanymi zawodnikami jak Pedri, Ronald Araujo czy Frenkie de Jong. Warto też zwrócić uwagę, że w obu przypadkach z 2003 i 2008 roku Laporta decydował się na zmianę trenera i nie bał się rezygnować z gwiazd, które nie prezentowały się na miarę możliwości. Zobaczymy, jakie decyzje prezydent podejmie tym razem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze