- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 763 Culés
Gorące dyskusje
Fog_W_1899
4
Ale ten sezon będzie dla nas ciężki. W sumie to myślę, że możemy już odpuścić i za bardzo... » Czytaj dalej
52 odpowiedzi
lajcior
2
Czy według Was 20/26 dni urlopu na cały rok to jest odpowiednia ilość?
37 odpowiedzi
NeroTFP1
28
Haaland i Alvarez są z tego samego rocznika, obaj kreowani są na gwiazdy, na które trzeba... » Czytaj dalej
20 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 763 Culés
1
Jak postrzegacie pojęcie „kibic na pol gwizdka”? Czy w ogóle uznajcie takie określenie? Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak „kibic na pol gwizdka”. Najlepszy jest argument, ze jak ktoś spokojnie podchodzi do rywala, z pokora to uważany jest właśnie za „kibica na pol gwizdka”. Według mnie do każdego rywala podchodzi się z pokora, bo chociazby taka osłabiona Granada wygrywa na Camp Nou 2:1.
Kibice są różni. Jeden jest z drużyna, kocha pilke, uwielbia oglądać każdy mecz swojego zespołu, drugi lubi pograć od czasu do czasu i ma jakaś tam drużynę, której jest sympatykiem, ale nie oglada każdego meczu. Dla mnie jest to normalne, bo czemu miałoby tak nie być? Niestety nie każdy to rozumie i widziałem przypadki właśnie gdy ktoś rzucał w druga osobę takimi określeniami. Czemu? Na to niestety nadal nie znalazłem odpowiedzi
0
@DaPidejpi To taki który kibicuje Havertzowi ;vv
0
@DaPidejpi To taki, który nie wierzy w swój klub / bardziej wierzy w sukces rywala / ogląda wybiórcze mecze klubu, za którym jest. Inaczej można powiedzieć o nim też: "Kibic na pół etatu", albo "piknik".
3
@DaPidejpi Tak, to równie idiotyczna gradacja, jak na polskich stadionach. Ten który drze morde jest ważniejszy od tego co skubie słonecznik.
Ja kiedy usłyszałem, że nie jestem kibicem Barcelony bo nie życze źle Realowi. Kabaret :)
3
@LuisSalvano A jak ktoś ogląda wszystkie mecze, wierzy w Drużynę, ale zna jej możliwości i zna również możliwości przeciwników, przez co patrzy bardziej na sprawy realistycznie, to kim jest?
4
@LuisSalvano Jeżeli ktoś jest realistą (np. przed Bayernem rok temu) to jest piknikiem? Przegrzały się zwoje, ewidentnie.
0
@VamosRakieta @messiandiniesta Mam do tego inne podejście. Z ukochanym klubem jest jak ze swoim dzieckiem - zawsze się w nie wierzy bezgranicznie.
4
@LuisSalvano To zapowiadasz się na toksycznego ojca.
2
@VamosRakieta Ja to zawsze mówiłem...niech każdy kibicuje na swój sposób.Nie róbmy z tego żadnej selekcji i tyle.
0
@messiandiniesta Nie interesuje mnie twoje zdanie w tym temacie.
6
@LuisSalvano ale to Ty piszesz.
6
@LuisSalvano To po co wchodzisz w dyskusje, chłopcze?
4
@LuisSalvano Czyli tak przykładowo: Wysłałbyś swoje dziecko, które dopiero co nauczyło się grać w szachy na międzynarodową olimpiadę szachową i bezgranicznie wierzył w zwycięstwo?
1
@DaPidejpi Moim zdaniem to nie jest kwestia wiary w zespół czy braku pokory do rywala, bo często obie te rzeczy są po prostu powiązana ze zdrowym rozsądkiem i trzeźwym spojrzeniem na aktualną dyspozycję drużyny. Kibicem na pół gwizdka jest raczej ktoś, kto cieszy się ze zwycięstw a porażki przyjmuje na zasadzie: "w sumie... gówno mnie to obchodzi, to nie mi płacą miliony za kopanie dmuchanego świńskiego pęcherza". Nie mówię, że po porażce ukochanego zespołu trzeba od razu popadać w żałobę - wręcz przeciwnie, to raczej nie byłby zdrowy objaw. Nie umiem sobie jednak wyobrazić takiej kompletnej obojętności w przypadku niepowodzeń Barcelony lub wręcz życzenia jej wszystkiego co najgorsze bo np. mam serdecznie dosyć trenera czy prezesa i chciałbym, żeby wylecieli za wszelką cenę - nawet za cenę straconego sezonu. Narzeczona też może Cię czasem czymś wkurzyć, ale przecież nie zmienisz jej przy pierwszym lepszym kryzysie w związku. A jeżeli zmienisz, to znaczy, że ten związek od początku nie miał większego sensu.
2
@VamosRakieta słuchaj, to jest wyższy stan umysłu chyba. Nie na nasze mózgi
2
@VamosRakieta Wtedy jest po prostu normalny. Można sobie wmawiać że świat jest piękny, że wszystko zawsze pójdzie po naszej myśli, że zdobędziemy cały świat, wmawiać że każdy inny się myli, tylko po co. Jeśli Twoje dziecko nie ma predyspozycji do bycia sportowcem czy naukowcem to nie ma sensu mu wmawiać że jak bardzo będzie chciał to nim zostanie. Z oglądaniem wszystkich meczy....hmm no ja się nie będę zwalniać z pracy, albo kombinować jak wyjść wcześniej, żeby oglądnąć mecz - moje życie prywatne, zarobki, opłaty są ważniejsze.
0
@LambiPL Dokładnie, to chyba najlepsze podsumowanie. Do 18-19 roku życia przeżywał to człowiek bardzo mocno, potem jednak należy się zoorientować że piłka to w sumie tylko dodatek do normalnego życia.
Jak ktoś w wieku 35 lat żyje tak mocno futbolem jak 15-latek to dla mnie jest coś nie tak z tym człowiekiem i jego życiem.
0
@LambiPL otóż to.
0
@VamosRakieta Oczywiście, że nie. Ale jeśli już by się do niej dostało to bym w nie wierzył z całych i trzymał kciuki.
0
@messiandiniesta Ponieważ temat nie dotyczy ojcostwa.
1
@LuisSalvano Wierzyć oczywiście, ale mieć również zdrowy rozsądek, który podpowiadałby jednak spokój i pokorę.
3
@DaPidejpi ja tam wole być "kibicem na pół gwizdka" niż tak jak "PRAWDZIWI KIBICE" życzyć przykładowo piłkarzom Realu kontuzji itp. Nie wiem, zawsze mnie bawi jak taki wielki kibic mieszkający dodatkowo w Polsce pluje na Real i dostaje piany w mordzie jak ktoś przyzna że coś zrobili dobrze. Pamiętajcie że to tylko piłka nożna i kibicujcie se jak komu wygodnie i jak kto ma na to czas i nerwy
2
@VamosRakieta Nie ma sensu, nie wytłumaczysz.
1
@messiandiniesta Wiesz, to jak z wieloma rzeczami - przykro mi że na świecie dzieją się wypadki, klęski żywiołowe, starsi ludzie nie mają pomocy od nikogo, ale ja mam jedno życie, które chcę przeżyć dobrze, chce mieć na opłaty, mam swoje zajęcia. Jeśli nie mam czasu ani możliwości przejmować się wyżej wymienionymi rzeczami, to to że nie oglądnę meczu czy to że Barca przegra jakiś mecz nie jest dla mnie czymś strasznym. A to że nie będę się mieścił w widełka "prawdziwego kibica" według fanatyków ? Lata mi jeszcze bardziej, dorosną, zrozumieją.