- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1344 Culés
Gorące dyskusje
pt9
98
W pracy praktycznie większość załamana, słyszałem dzisiaj - karzeł, steryd, karakan,... » Czytaj dalej
19 odpowiedzi
Lionel_Messi10
36
Bellingham uderzający Barco.https://twitter.com/i/status/2077519144916861096A tutaj spina z... » Czytaj dalej
47 odpowiedzi
Arkon
4
Zełenski ostatnio sporo dziwnych, delikatnie mówiąc decyzji- teraz odwołanie ministra obrony... » Czytaj dalej
20 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1344 Culés
3
Dzień 9 czerwca 2006 roku był ciepły, ale na popołudnie zapowiadane były deszcze i burze. Po szkole przyszedł czas na obiad, a po nim o 15 osiedlowy mecz. Atmosfera byla niesamowita - w końcu w tym dniu rozpoczynał się piłkarski mundial w Niemczech, gdzie o 18:00 w meczu otwarcia Niemcy podejmowały Kostarykę, a 3 godziny później nasi mieli grać z Ekwadorem.
My jednak zaczęliśmy nasz osiedlowy mecz. Nie grało się wtedy na orliku, gdzie trawa była idealnie docięta, tylko na betonowym boisku z dziurą na wysokości środka boiska, która była dosyć niebezpieczna. Po godzinie 16, kiedy została nam jeszcze umownie godzina czasu na granie, pogoda się załamała, na niebie pojawiły się ciemne chmury. Zaczęło padać deszczem. Nikt nawet nie myślał, by iść do domu. Rodzice też nie mieli jak "zachęcić nas" do powrotu za pomocą słownego polecenia, bo nikt z nas nie posiadał wtedy telefonu komórkowego. W pewnym momencie, gdy boisko było mokre i śliskie, podczas rajdu prawą stroną boiska zostałem powalony po walce ciałem z kolegą, który grał w drużynie przeciwnej. Jako, że boisko bylo mokre, a ja gralem w tenisówkach, to straciłem równowage i upadłem. Co gorsza, w momencie upadku miałem jakoś dziwnie wygięty palec serdeczny prawej ręki i upadlem na niego. Na początku nic takiego nie czułem, jesnak z każdą kolejną minutą ból w palcu był co raz większy.
O godzinie 17:30 wróciłem do domu cały mokry (przez deszcz), wziąłem prysznic i o 18:00 obejrzałem spotkanie gospodarzy z Kostaryką. 4:2 dla naszych zachodnich sąsiadów. Po ostatnim gwizdku pozostała godzina przerwy do meczu "Orłów Janasa". Ból w palcu nasilał się. O 23 było jasne - nasi przegrali 2:0 z Ekwadorem i już po pierwszym meczu było wiadomo, że pakują się do domu.
Nie mogąc już wytrzymać pojechałem z ojcem na SOR. Palec boli, cały opuchnięty, aż fioletowy. Okazało się, że złamany. Właśnie ta kontuzja z 9 czerwca 2006r. uniemożliwiła mi wielką karierę. Gdyby nie to, być może dziś o 15:00 trener Michniewicz powołałby mnie na mój ostatni mundial.