La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1508 Culés

5

Umawiałem się tutaj z @MessiForeverTheBest że po powrocie z Gruzji coś napiszę o wakacjach w tym kraju. Może komuś się przyda, to piszę nie na pw, ale na Rambli. ;)
Post jest długi i mógłby naruszać zasady Rambli, dlatego rozwinięcie w komentarzu.

8

@Ojciec5tkidzieci
Przez długi czas na mojej liście krajów, które bardzo chcę zwiedzić była Islandia, którą w końcu 2 lata temu udało mi się dosyć konkretnie zwiedzić. Kolejne w kolejce to Gruzja i Norwegia. Pierwszą z tych dwóch wymienionych miałem przyjemność odwiedzić w ciągu ostatnich 10 dni i jestem zadowolony. Nie będę dokonywał analizy porównawczej 1 do 1 z Islandią, bo to różne kraje pod kątem kultury, kuchni, sposobu życia ludzi. Rzucę może 2 porównania, ale zobaczymy, bo nie piszę tego posta z gotowym scenariuszem. Za to mogę powiedzieć, że jeśli podobnie jak ja, lubicie objazdówki, a nie siedzenie na pupie w jednym miejscu i podniecanie się miastem przed kilka dni (jak np. będąc w Rzymie, Mediolanie, czy Barcelonie), to oba kierunki są dla Was. ;)

Jak już wspomniałem, Gruzję również zwiedzałem za sprawą objazdu kraju. Samochód wypożyczałem i zwiedzałem na własną rękę, nie będąc uzależnionym od przewoźników. Nie zwiedziłem wszystkiego - ba, nie zobaczyłem kilku miejsc i w przyszłości może skuszę się na powrót do tego kraju, bo czuję lekki niedosyt. Ale wynikało to po prostu z faktu, że brakło nam czasu. Jest naprawdę dużo do oglądania i nie sposób to podzielić na 10 dni, gdzie zwiedzanie będzie nie na tzw. "urwanie głowy".
Jedynie Park Narodowy Waszlowani nie zwiedziliśmy z przyczyn technicznych, a nie z powodu braku czasu (bo już mieliśmy opłacone i załatwione pozwolenie na wjazd) - po prostu lekko zboczyliśmy z trasy chcąc zrobić sobie skrót, zakopaliśmy się w błocie i 3h zajęło nam wygrzebanie się z niego, a potem kolejne 2h doprowadzenie kół pojazdu do porządku. :P

Miejsca, które zobaczyliśmy, to Kutaisi, następnie pojechaliśmy na południe w kierunku Wardzii (miasto skalne, niżej będzie zdjęcie), następnie przez jezioro Parawani jechaliśmy w kierunku Tbilisi. Potem Gruzińska Droga Wojenna, 3 dni w górach Kazbeg, następnie powrót do stolicy i jazda na wschód w kierunku Kachetii (Singhagi, Telawi, Waszlowani PN, do którego nie dojechaliśmy), potem półpustynia od Udabno do Rustawi (po drodze odwiedzając monastyr David Gareja i wjeżdzając w głąb półpustyni, by mieć fajny widok na Tęczowe Wzgórza - one też będą na zdjęciu niżej) i 3 dni w stolicy Tbilisi, gdzie trochę zwiedzaliśmy, a wieczorami trochę balowaliśmy i paliliśmy sziszkę. :P

Finansowo, taka wycieczka 10 dniowa wyniosła nas około 3200 - 3500 na głowę wyłączając wypożyczenie samochodu (samochód to dodatkowe 750 euro, całość rozbijamy na 3 osoby w naszym przypadku). Da się te koszta zmniejszyć, między innymi mniej jedząc i pijąc, ale nie ukrywajmy - aspekt kulinarny też był dla mnie istotny odwiedzając Gruzję, gdzie na każdym kroku promują swoją kuchnię. Tak naprawdę poza stolicą, to wcześniej w mniejszych miejscowosciach nie widziałem lokali z tureckim kebabem czy pizzą. Na okrągło khaczapuri i tego typu wypieki. :)

Jeśli chodzi o pogodę, to byliśmy pod koniec pierwszej połowy września i na początku drugiej (od 8 do 18) i była ona bardzo fajna. Tak 28-33 stopnie w zależności od regionu. W górach mieliśmy przez 3 dni idealną pogodę na trekking - 24 stopnie i słoneczne niebo, bez silnych wiatrów. Idealnie, by w każdy dzień zrobić po 20km.

Wiele nasłuchałem i naczytałem się o otwartości i gościnności Gruzinów - zwłaszcza do Polaków. Przyznam szczerze, że trochę to dla mnie na wyrost hasła. Nie oczekiwałem rzucania się sobie do ramion, ale nie odczułem różnicy jak byłem w Gruzji i rok temu w Czarnogórze. Przykładowo, jak w sobotni wieczór wpadłem do jednego lokalu w Tbilisi, gdzie odbywała się jakaś impreza urodzinowa i rozmawiałem w Gruzinami, którzy brali w niej udział i zaproponowałem wspólne napicie się czaczy, to nie byli zbyt chętni, pomimo szampańskiego i wesołego humoru jaki już mieli. Właścicielowi jednej ze stancji, gdzie mieszkaliśmy (mieszkaliśmy w różnych miejscach z uwagi na objazdówkę) też zaproponowałem symboliczne napicie się alkoholu pewnego wieczorem, ale nie był zbyt chętny. :P Dlatego piliśmy w swoim gronie - czy to w lokalach, restauracjach, czy na mieszkaniu, gdzie aktualnie przebywaliśmy.
Sama stolica bardzo bezpieczna. Blisko 1/4 ludności Gruzji mieszka w Tbilisi, ale dwukrotnie panosząc się po różnych ulicach w nocy - nie tylko w centrum (między 2, a 5 w nocy/rano) nie czuliśmy się zagrożeni w żaden sposób. Nie spotkaliśmy się z jakimś patusiarstwem. Także brak subsaharyjskich gości w tym kraju wpływa na zwiększony poziom bezpieczeństwa, nie ma co ukrywać. Mocno też się zdziwiłem ilością patroli policji w kraju - i to nie tylko w większych miastach. Widać, że w Gruzji - w przeciwieństwie do Polski - raczej nie narzekają na ogromne braki w tej formacji służb mundurowych.
Widać też, że Gruzini nie żyją w ciągłym pędzie, jednak i tak wiele brakuje im do mieszkańców Czarnogóry. Ich luźne podejście na zasadzie kawka o 9 rano, pogadanki, wieczorem kolejna posiadówka sprawia, że jeśli mógłbym wybrać sobie wybrany kraj na obczyźnie do życia (znając przy tym pefekto język), to wybrałbym właśnie ten bałkański kraj. Ekstrawertyczne, spokojne, pełne luzu podejście do życia to coś, co idealnie się wpisuje w moją osobowość i tego mi właśnie w Polsce trochę brakuje.

Przejdźmy teraz do jazdy samochodem i relacji kierujący pojazdem - pieszy. Nie ukrywam, przez pierwsze 30 minut jadąc z lotniska w Kutaisi do miasta przeżyłem mały szok. Wyprzedzanie na zakręcie, jazda pod prąd (pomimo tego, że z naprzeciwka jedzie inny samochód), wyprzedzanie na ciągłej (dobra, to mnie tak nie zdziwiło, bo czasem też tak robię u nas w Polsce XD). Jednak z każdą kolejną godziną, z każdym kolejnym dniem odkryłem, że pod kątem jazdy do kraj skrojony dla mnie, a w ich sposobie jazdy (nie zawsze) jest metoda. Już tłumaczę. Zdarza mi się nie zwracać uwagi na znaki poziome na drodze, zwłaszcza na tę ciągłą na środku jezdni. Po prostu, jak widzę, że mam okazję kogoś sprawnie i bezpiecznie wyprzedzić, to robię to nie zwracając uwagi jaka linia jest narysowana na środku jezdni. W Gruzji wspomniana wyżej linia, znak poziomy ustąp pierwszeństwa, strefa wyłączona z ruchu, przejście dla pieszych, no ogólnie większość tego typu rzeczy jest raczej malowidłem na asfalcie, a nie tym, co się przestrzega. I dotyczy to także policji. :P Wyprzedzanie jadąc pod prąd mimo nadjeżdzającego pojazdu z naprzeciwka też jest normą, ale w Gruzji jest to możliwe z dwóch powodów:
1. jezdnia jest szersza, niż w Polsce (u nas cała jezdnia to jakieś 1.5 jezdni w Gruzji)
2. samochody jeżdzą bliżej prawej, a nie lewej krawędzi, tworząc tym samym korytarz, ale nie życia, tylko korytarz do wyprzedzania, z którego korzystają nawet TIRy.
Niektórzy oczywiście to już uprawiali jazdę "bez trzymanki", taką "wolną amerykankę" potrafiąc jechać lewym pasek przez kilkanaście metrów po serpentynach. :P To nawet dla mnie już przesada. Warto podkreślić, że nie ma tu jednak miejsca na tzw. "szybką, bezpieczną jazdę" rodem śp. Perettiego, gdyż w każdej chwili na drogę może Ci wyjść krowa. Tak, jeżdząc po Gruzji, widok krowy na środku drogi jest czymś normalnym - i nie dotyczy to tylko dróg powiatowych, jak byśmy to oceniali przez pryzmat warunków polskich, ale spotkałem się z krową także na ekspresówce z Tbilisi do Kutaisi. :)
Samochody widać, że przeglądu to nie widziały od wielu lat. Niektórzy jeżdzą po prostu bez przedniego zderzaka, co jest dowodem, że jakieś mniejsze i większe kolizje miały miejsce. :D To, co mnie jednak irytowało to fakt, że trzeba być czujnym i skoncentrowanym na 100 i więcej procent przez cały czas - a zwłaszcza, jak w jedną stronę ciągnie się jezdnia z dwoma pasami. Niektórzy potrafią jechać sobie środkiem, co sprawia, że można się zdenerwować będąc przyzwyczajonym do innych standardów jazdy. Mimo wszystko, przez 8 dni jeżdzenia (w dni samochodu nie ruszaliśmy) czułem się wygodnie i bezpiecznie jeżdząc po gruzińskich drogach.
Jeszcze co do samochodów. Kiedy jechałem do tego kraju, to myślałem sobie tak: Gruzja jest biedna, pewnie będzie tam sporo jakiś starych ład i tego typu pojazdów. No to się mocno zdziwiłem. Samochody mają naprawdę ładnie wyglądające. Owszem, zdarzają się pojazdy, które nie spełniają norm unijnych, jednakże poruszając się przez Tbilisi miałem wrażenie, że mijają lub wyprzedzają mnie (lub ja je) lepsze fury, niż w Polsce. Też co prawda oni mają niektóre modele pojazdów niedostępne w Polsce.
Skoro napisałem Wam, że linie poziome są tylko malowidłem na jezdni, to nie zdziwię Was chyba, jak napiszę, że przejście dla pieszych nie jest respektowane jak u nas. Tu nie ma absolutnego pierwszeństwa dla pieszego. Wchodząc na nie, trzeba uważać, czy ktoś nie przejedzie nam po stopie. :P
Reasumując kwestię poruszania się, to naprawdę podobało mi się to. Podobnie było w Czarnogórze rok temu, jak jeździłem po kraju.
W Gruzji wyłapałem też mandat za przekroczenie prędkości (fotoradar). Co ciekawe, informację o mandacie otrzymałem już za 3h od mojej wypożyczalni, którzy otrzymali informację na maila. To ciekawe, bo u nas na fotkę czeka się tygodniami, a tam - w słabiej rozwiniętym kraju - informacja przychodzi w ciągu kilkudziesięciu minut.

Reasumując, jestem zadowolony z wypadu do Gruzji. Jest to fajny kraj, który ma wiele zalet, a wynikają one też po części z faktu, że nie są oni zasypywani ograniczeniami i restrykcjami narzucanymi przez Unię Europejską. Przyznam szczerze, że odwiedzając taką Gruzję, czy rok temu Czarnogórę (gdzie wypad ten był w zasadzie spontaniczny, a zakochałem się w tym państwie), widząc ten sposób życia, a potem przypominając sobie jak Polska rozwinęła się od 2004 roku to troszeczkę człowieka zbiera na rozmyślania i ma pewne rozterki.

Foty:
https://i.ibb.co/4fgLKLc/IMG20240908172154.jpg Skalne Miasto Wardzia - dla mnie coś zjawiskowego nie tylko na skalę lokalną, ale i globalną.

https://i.ibb.co/pr7vy09/IMG20240908182108.jpg Zamek Khertvisi - najładniejszy z zamków (dla mnie), jaki tam widziałem (chodzi o panoramę z zewnątrz)

https://i.ibb.co/r49N9x5/IMG20240910111106.jpg Gergeti Trinity Church z konikiem na pierwszym planie

https://i.ibb.co/Vx2ZF2z/IMG-20240915-WA0002.jpg Tęczowe Wzgórza na trasie Udabno - Rustawi

https://i.ibb.co/t3Ct2mL/IMG20240911162409.jpg Droga w kierunku Doliny Truso

Jak ktoś coś chce wiedzieć, to może pytać. :)
Oznaczę w sumie na koniec kolegę Gruzina z forum, czyli @AssisMoreira :)

0

@Ojciec5tkidzieci A co z Osetią Południową?

0

@Ojciec5tkidzieci Aha, jeszcze dla niektórych wada, dla innych zaleta. Ta strona jest zbanowana w Gruzji i nie da się jej przeglądać. XD
@FcPortoFan1999 Byłem tak jakby przy granicy (na końcu doliny Truso jest twierdza Zakagori). Żeby dostać się do Osetii potrzebne są chyba pozwolenia. Nie interesowałem się tematem.

0

@Ojciec5tkidzieci Bo stamtąd pochodził Józef Stalin(Dżugaszwili)

0

@Ojciec5tkidzieci mówili coś o nas? że La Rambla fajna, albo że jestem przystojny czy coś

2

@FcPortoFan1999 Stalin urodził sie w Gori, to miejscowość z 30 km oddalona od Tbilisi. Tam też znajduje się muzeum tego zbrodniarza. Nie byłem, z uwagi na to, że nie szanuję w ogóle tej postaci.
Co ciekawe, na ulicach miast można kupić magneziki z podobizną Stalina - jako wodza, czy jak był młody. :D
@Jakchcesz Rambla ma bana w Gruzji. :D

0

@Ojciec5tkidzieci Trzeba było odwiedzić ;)

0

@Ojciec5tkidzieci dzięki wielkie, zastanawia mnie jednak jeszcze kwestia komunikacji, w jakim języku były rozmowy wymieniane przez ciebie?

2

@MessiForeverTheBest Osoby gdzieś do 50 roku życia potrafią po rosyjsku. Ja jako, że w tym jezyku znam kilka słów, to coś tam próbowałem i jakoś nam się udawało dogadać.
Młodsi rozmawiają lepiej lub gorzej po angielsku. Są też tacy, co tylko po gruzińsku, to wtedy trzeba było się trochę nagimnastykować i liczyć, że google translator pokazuje właściwe znaczki. :D

1

@Ojciec5tkidzieci Witam, mam pytanko. Napisałeś "całość rozbijamy na 3 osoby w naszym przypadku", chciałem się dowiedzieć czy trzecią osobą po Tobie i partnerce było jedno Waszej piątki dzieci czy ktoś obcy.
Pytanie następne - jeśli dziecko to jaka zasada losowania była praktykowana? Najgrzeczniejsze? Najstarsze?
I pytanie drugie co - z pozostałą czwórką?

1

@Ojciec5tkidzieci Ale zaniosło Ci:D
Jak ja rozumiem odwiedziłeś tylko wschodniowe tereny kraju.
A czego nie powiedziałeś że zamierzasz jechać? Załatwił by Ci prawdziwych pasjonatów czaczy i wina, w tym jednego księdza alkoholika. :D .
Ale w Batumi i tak nie byłeś .
Co do pieszych i ruchu na drogach.
Jakie pieszy , co to za wynalazek?:D
Ruch drogowy i przepisy ?! Żartujesz? :D
Razem z piątka dzieci byłeś? :D

2

@AssisMoreira Odwiedziłem Kutaisi, potem w dół na Borjomi do Wardzi, przez Parawani do Tbilisi, Kakhetie oraz północ, czyli Kazbeg.
Batumi jakoś mnie nie rajcuje i był specjalnie pominięty, z pewnością chciałbym zobaczyć ten Park Waszlowani oraz Mestię, jeśli będę miał okazję na następne odwiedziny.
@escarabajo Trójka dorosłych, czyli ja, partnerka i znajomy.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?