- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1376 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1376 Culés
4
Jestem po seansie najnowszego "Kruka" z Billem Skarsgårdem w roli głównej.
*** Post ten może zawierać spoilery nawiązujące do tej z 2024, jak i z 1994 roku wersji. Dlatego czytasz to na własną odpowiedzialność. ***
Film "Kruk" z 1994 roku jest jednym z tych, do którego lubię wracać. Za co lubię tego "Kruka" sprzed 30 lat? Mroczny klimat oraz akcję, którą dostarcza film. Dla wielu to film kultowy - pewnej otoczki dodaje mu fakt, że Brandon Lee, czyli syn Bruce`a Lee zginął w trakcie tworzenia tego filmu o okoliczności jak to się stało, że podmieniono broń na planie do dzisiaj nie została rozwiązana. O czym opowiada film "Kruk"? Eric Draven, bo tak się nazywa główny bohater, zostaje zamordowany wraz ze swoją narzeczoną z którą planował ślub. Powraca on po roku jako swego rodzaju anioł zemsty, aby w ciągu jednej nocy (tzw. nocy diabła) zemścić się na tych, którzy zamordowali jego i jego narzeczoną.
To, że Hollywood cierpi na brak ciekawych pomysłów na nowe filmy wiemy nie od dzisiaj, dlatego postanowiono wskrzeszać klasyki kina. "Kruk" z Billem z aktorskiej rodziny Skarsgårdów jest kolejną marką, która miała tego pecha. Uściślając, ja wiem, że powstały w przeszłości Kruk 2, Kruk 3 i były to słabe filmy. Jednak wówczas twórcy zachowywali resztki godności i pomimo wydawania chłamu pod marką "Kruk" zmieniali głównego bohatera. Postać Erica Dravena miała zostać nietknięta w ramach upamiętnienia tragicznych losów Brandona Lee. Co uznano po 30 latach? Uznano, że główną postacią będzie Eric Draven, co już według mnie jest ogromnym minusem, jako, że patrzę na ten aspekt przez pryzmat sentymentu i historii.
Druga sprawa, Eric Draven odgrywany przez Billa Skarsgårda przez większość filmu jest raczej aniołem huśtawki nastroju i problemów z własną osobą, a nie aniołem zemsty. Na ludzie. Film przez 80 minut to jakaś nic nieznacząca papka, która jest skierowana chyba dla ludzi ekstremalnie antyspołecznych. Potem dokładają trochę akcji, ale to też takie nijakie. W tym roku oglądałem też inny film z Billem, mianowicie "Boy Kills World" i do obu mam to samo zastrzeżenie. Nie rozumiem, dlaczego serwując widzowi akcje, to robi się to w jakiś skrajnie szalony sposób. Może jest to fajne dla zagorzałych John Wickowców, bądź też dla 13-latków. Można się śmiać z filmów polegających na mordobiciu z lat 90. z Steven Seagalem, ale w tamtych produkcjach z obecnym fanem Wladimira Putina dostrzegam większy kunszt i większą rozwagę w planowaniu scen walki, a nie jazda bez trzymanki, co na przykład dla mnie podchodzi pod żenadę.
Kolejna sprawa, to antagonista. W wersji sprzed 30 lat szefem całego zła był długowłosy Top Dollar. Był to człowiek, który bawił się w okultyzm. W najnowszej wersji nie wiem co twórcy chcieli pokazać? Walkę z szatanem? Całkowicie oderwane to od rzeczywistości. Pomijam, że sens pierwowzoru, gdzie zesłany anioł zemsty zabija swoich morderców w celu odnalezienia spokoju dla duszy też został i w tej wersji sprawnie zepsuty.
Na początku wspomniałem, że lubię "Kruka" z Brandonem Lee za akcję i klimat. O akcji już się wypowiedziałem, a jak jest jest z klimatem w najnowszej wersji? No ludzie. XD Wprowadzenie deszczu do miasta i pokazanie kilku ciemniejszych zakamarków to nie jest odpowiednia droga, by zbudować mroczny klimat. Ponadto nie pasuje mi muzyka (a raczej piosenki) użyte w tym filmie. Sam Bill też mi średnio pasuje do tej roli. Tutaj przydałby się bardziej charyzmatyczny aktor. Chociaż z drugiej strony, kierunek w który poszli twórcy pisząc na nowo postać Erica wpisuje się pod Billa i jego aparycję - bo jak pisałem, z demonem zemsty to my tu w praktyce do czynienia nie mamy.
Podsumowując, najnowszy, piąty już "Kruk" jest czymś gorszym, niż druga, trzecia i czwarta część wydane kolejno w 1996, 2000 i 2005 roku. Jest tak samo słaby jak poprzedniczki, które usiłowały zbić kapitał na świetnej pierwszej części, ale ponadto wykorzystuje (i jednocześnie niszczy dobrze zachowany obraz) tutaj postać Erica Dravena. Jeżeli wydano by to jako film "Wrona" to oceniłbym go na 4.5/10, bo sam film jest nudnawy i mało ciekawy. Jednak w takich okolicznościach 2 to maks, co mogę dać. Pomimo większych możliwości pod kątem technicznym, budżetu, "Kruk" wydany przed 30 latami pozostaje w dalszym ciągu jedną z najlepszych ekranizacji komiksu. Mam nadzieję, że to ostatnia próba zbicia kapitału na tej marce. Jeżeli już jesteśmy w klimacie ekranizacji komiksów, to mam przy okazji nadzieję, że nikt nie wpadnie w najbliższych latach na pomysł, by na nowo nakręcić Sin City, który według mnie jest też bardzo dobrym filmem.
@BorzyKrzys @PatrychoO @Kidd @norbi77 @Kinginiesta @MesQueUnClub_87 @Zoker @Sulimo @maroon
2
@Ojciec5tkidzieci Pozwolę sobie nie czytać, ponieważ jeszcze go nie oglądałem, a chcę zobaczyć.
1
@MesQueUnClub_87 To wróć tu po seansie. :D Chetnie pogadam.
2
@Ojciec5tkidzieci
Czeka na swoja kolej, a "Kruk" z Brandonem to dla mnie kultowy film, ale pewnie też dlatego, że doszło na planie do wspomnianej przez Ciebie tragedii.
0
@Ojciec5tkidzieci Jedynego Kruka którego znam to z lat 60. z Vincentem Pricem.
0
@BorzyKrzys O widzisz, nie znałem. :D
Myślałem, że ten z 1994 jest pierwszym