- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1546 Culés
Gorące dyskusje
Bogan
1
Niezły hejt się wylał. Nikt go w Barcelonie nie chciał, poszedł do Realu i płacz. Mam... » Czytaj dalej
40 odpowiedzi
NeroTFP1
36
Konate 24 mln brutto rocznie, a Bernardo Silva 18-20. Do tego jeszcze premie za podpisy.No nie... » Czytaj dalej
33 odpowiedzi
clyde
41
Teraz zwolennicy Tuska udają, że nic się nie stało i nawet się nie wychylają. Zaraz coś... » Czytaj dalej
24 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1546 Culés
7
Tajemnica Great Smoky Mountains - zaginięcie Polly Melton
W mojej miniserii, po sprawach paranormalnych czy niewytłumaczalnych z okolic Appalachów przechodzę do realnych spraw zaginięć ludzi w tym dzikim i owianym tajemnicami terenie. Jak zawsze zapraszam. Opis sprawy w komentarzu. @JimMorrisonFCB @michal26 @Walker @DiSBlaDE @Alek23 @DragonxNF @Karamba @esem91 @baster82
6
https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRXSSwcqYCE9-kVIJT2iQwPjeUfVASYKIrrFqYgagpRWfym13qD3PUEosYG&s=10
Thelma Pauline Melton, nazywana przez wszystkich "Polly", urodziła się 26 lutego 1923 roku w Alabamie. Była wysoką (180 cm), mocno zbudowaną kobietą o rudych włosach i brązowych oczach. Pracowała jako nauczycielka, dwukrotnie się rozwiodła i nie miała własnych dzieci. W 1975 roku wyszła za Roberta „Boba” Meltona - mężczyznę starszego o prawie 20 lat. Para mieszkała na co dzień w Jacksonville na Florydzie, ale od późnej wiosny do jesieni spędzała kilka miesięcy w przyczepie na kempingu Deep Creek w Great Smoky Mountains National Park w Karolinie Północnej. Polly kochała te góry. Od prawie dwóch dekad wędrowała tam niemal codziennie, nigdy sama, znała każdy zakręt Deep Creek Trail i Indian Creek Trail. Była też wolontariuszką w lokalnym centrum żywieniowym dla seniorów w Bryson City - nigdy nie opuściła zmiany. W 1981 roku miała 58 lat. Cierpiała na nadciśnienie i chroniczne nudności, brała regularnie leki. Była uzależniona od papierosów, paliła dwie paczki dziennie. Po śmierci matki w 1977 roku przeżywała epizody depresji, w 1979 przepisywano jej Valium, ale według zeznań męża, nie zażywała go zbyt często. 25 września 1981 roku był ciepłym, słonecznym piątkiem. Bob, wówczas 78-letni i schorowany, został w przyczepie. Polly rano ugotowała sos do spaghetti na kolację i planowała udać się na krótki spacer. Około godziny 15:00 wyruszyła na swoją ulubioną, łatwą pętlę Deep Creek – Indian Creek z dwiema przyjaciółkami, Trulą Gudger i Pauline „Red” Cannon. W trakcie powrotu, około 16:00, nagle przyspieszyła. Przyjaciółki zażartowały: „To nie są wyścigi, Polly!”. Kobieta machnęła ręką, oddaliła się o jakieś 60–70 metrów, wspięła się na niewielkie wzniesienie i zniknęła za nim. Szlak w tym miejscu jest otwarty, utwardzony, pełen turystów, kemping i parking są tuż obok. Przyjaciółki dotarły do kempingu około 16:30–16:45. Zapytały Boba: „Gdzie Polly?”. Odpowiedział, że jej nie widział. O 18:00 zgłosili zaginięcie strażnikowi parku. Polly miała na sobie różowo-białą bezrękawną bluzkę w paski, brązowe poliestrowe spodnie, brązowe buty trekkingowe (lewy but miał charakterystyczne pęknięcie), złoty zegarek z brylancikami i obrączkę ślubną. Nie wzięła pieniędzy, dokumentów ani leków. Miała tylko papierosy i zapalniczkę. Rozpoczęła się jedna z największych akcji poszukiwawczych w historii parku. Zamknięto szlaki na cztery dni, przeszukano 160 kilometrów tras, strumienie, lasy, jaskinie. Brało w niej udział 150 osób, 9 zespołów psów tropiących oraz helikoptery i samoloty. Nie znaleziono ani jednego śladu - ani odcisku buta, ani fragmentów odzieży. Psy straciły trop poza granicami parku, co według strażników wskazywało, że Polly opuściła teren samochodem. 2 października 1981 roku szef akcji, ranger Dennis Burnett, ogłosił dziennikarzom: „Wszystko wskazuje na to, że kobieta dobrowolnie opuściła park pojazdem. Gdyby była w parku, psy by ją znalazły. Są doskonale wyszkolone i niezawodne”. W toku śledztwa na jaw wyszły dodatkowe, niepokojące informacje. Dzień przed zaginięciem, Polly po raz pierwszy w życiu zadzwoniła z telefonu w centrum żywieniowym do nieznanej osoby. Tego samego dnia nie przyszła na wolontariat - po raz pierwszy od wielu lat. Po jej zniknięciu Bob zauważył, że zniknęła jego recepta na Valium. W kwietniu 1982 roku w Birmingham w Alabamie ktoś zrealizował czek wystawiony na nazwisko Polly Melton, jednak nigdy nie potwierdzono, czy to rzeczywiście była Polly. Rodzina i przyjaciele nie wierzą w dobrowolne odejście. Polly nie miała powodów, by zaczynać nowe życie - kochała męża, góry, pracę społeczną. Pastor sugerował, że mogła mieć romans, ale nie ma na to żadnych dowodów. Inna teoria mówi o nagłym ataku choroby (udar, zawał) i zejściu ze szlaku w dezorientacji, ale dlaczego psy nie znalazły ciała? Porwanie w biały dzień na uczęszczanym szlaku wydaje się mało prawdopodobne. Polly była wysoka, silna i była z przyjaciółkami. W 1988 roku sąd uznał Polly za zmarłą. Sprawa ma numer 81-3356 w archiwach National Park Service i jest nadal otwarta jako tzw. "cold case". Szczegółowo opisuje ją Juanitta Baldwin w książce „Unsolved Disappearances in the Great Smoky Mountains”. Baldwin miała dostęp do oryginalnych akt parku i rozmawiała ze strażnikami oraz rodziną. Do dziś nie odnaleziono ani ciała, ani jednoznacznego wyjaśnienia, co wydarzyło się w jesiemmy piątek 1981 roku. Polly Melton po prostu przeszła za wzgórze i rozpłynęła się w powietrzu w miejscu, które znała od podszewki. To jedna z najbardziej zagadkowych spraw Appalachów. @messicocacola
0
@BorzyKrzys, taktyk.