La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 922 Culés

konto usunięte

0

[pasta, zostawcie sobie na później jak nie macie czasu]

Dwa tygodnie temu w pracy miałem niezłego klienta na tarasie. Gastro. Pogoda taka idealna do
wypicia piwa w słońcu z widokiem na Odrę. Patrzę, siada jakiś typek - ubrany typowo na Niemca z okolicy, czyli wywalone na jakieś trendy modowe, śmieszny koleżka.
Podchodzę do stolika, pytam:
Co do picia?
A zupę bym chciał.
No dobra, z kabanosem, czy z wiedeńską dodatkowo?
Nie, bez dodatków może być.
Okej, a do picia jakieś piwko?
Macie może czerwone wytrawne?
Primitvo mogę polecić.
Super, kiedyś piłem i mi smakowało.
Okej, czyli lampka Primitvo i zupa.
Nie! Daj mnie tu cała flaszkę!
I już wtedy wiedziałem, że będzie nieźle, aczkolwiek była z tyłu głowa nadzieja, że to może faktycznie jakiś koneser i lubi akurat to wino.
Zupa nabita w systemie, idę z winem, mając w głowie próbę wina - akurat u mnie takie standardy, że nie mogę postawić flaszki, szkła i iść w siną dal. Muszę nalać na łyka, poczekać aż spróbuje i wtedy mogę mieć albo zwrot butelki, albo dolać mu już odpowiednią ilość, jeśli przypadnie do gustu. No to idę z butelką, typa nie ma, myślę - żart, pewnie poszedł i zrobił mnie w balona, bo po wyglądzie można to było stwierdzić. Ale patrzę, wraca. Z kilkoma patykami związanymi paskiem od spodni. Okej. Mówi - dobra, dzięki, dam sobie radę.
Gość sobie pił tą zupkę, zaczepiał gości obok i zagadywał - widziały panie tego kelnera, takich niebieskich oczów nigdy nie widziałem. Jakieś starsze laski, w sumie w jego wieku, się do niego dosiadły i normalnie z nim polemika nt. życia - trzeba być szczęśliwym dzisiaj, a nie jutro.
Zupa wymęczona, butelka prawie pusta pytam się - wszystko okej, podać coś jeszcze?
No i musiałem kolejną butelkę przynieść. W międzyczasie podwójna Havana, żeby chyba się dobić, podczas ubijania swojej fajki tytoniem i pożyczaniem ode mnie zapalniczki.
Butelkę spakował do torby, zapłacił z napiwkiem, więc ja byłem zadowolony. Zapowiadał się koniec tej historii. Sprzątam stolik, brakuje mi kieliszka. Typo zabrał ze sobą i w sumie klapnął na ławeczce jakieś 10 metrów ode mnie. Nie będę robił jakieś maniany, dobrze mu z oczu patrzyłem, więc na lajcie sobie zacząłem składać taras, bo już była taka 17:30, on wbił tak koło 16:00.
Menu, popielniczki, numery stolików, poduszki, koce - godzina roboty z 26 stołami + wiązanie, by nikt tak o sobie stołu na działkę nie wziął. On tym czasem na tej ławce jakieś wróżby przepowiadał z tych kijków, zaczepiał ciapatych - ty! Ja cię już dzisiaj widziałem! A ciapaci szybszy krok i zesrani trochę.
Wiążę te stoliki, podbija do mnie. Ty pochodzisz z Polski, nie? Tak. Super, po akcencie nie poznalem, a urodę masz Niemca (iks de), dopiero jak po polsku mówiłeś do gości, to skumałem. I gadka szmatka, nawija o moich oczach - że nigdy takich nie widział, że co on by dał, by takie mieć. To nie było jakieś takie homo, wyczułbym, bo mówił to z powagą, a nie z takim wyrazem, by jednocześnie zrobić na mnie wrażenie. Mówię dzięki, dużo osób mi to w sumie mówi, ale dziękuję bardzo. Zmienił temat - MŚ. Mówi, że tym razem u Putina Niemcy nie wygrają, bo nudno by było jakby obronili tytuł, wygra Polska! Lewandowski to najlepszy napastnik na świecie, Bayern Monachium! Wygra Polska! Mówię - nie wygra, może wyjdzie z grupy, to będzie sukces.
Wygra! Jak wygra! To przyjdę tutaj znowu do tego Niebieskookiego kelnera i mu powiem, że miałem rację!
Ja chcąc już iść w sumie na chatę, mówię - dobra, to jesteśmy umówieni!
Ten znowu drze ryja, że Polska wygra.
Dobra, idę się przebrać, taras zamknięty, 20 minut na rozliczenie hajsu, utarg, napiwki, elo.
Przebrany wychodzę i sobie przypomniałem o tej lampce do wina.
Idę do niego na ławkę i mówię - widzę, że jeszcze 1/4, to odniesie pan potem kieliszek do szefa na bar, żebym problemów nie miał - w sumie i tak bym nie miał, częściej się biją, niż ktoś kradnie.
On mówi, że spoko, odniesie, może nawet teraz. Ja mówię - dokończy sobie pan kulturalnie wino i potem odniesie, dużo czasu jeszcze. Podziękował mi, nazwał mnie swoim kumplem i przypomniał o zakładzie i Lewandowskim.
W sumie typ zrobił mi dzień i wieczór, bo był mega bekowy w tym zgiełku smutnych ludzi.

Reasumując, nie oceniaj książki po okładce. Wino chyba dobrze robi, jeśli ktoś chce się kulturalnie napie*dolić. Lewandowski to mega marka, nie tylko w Niemczech, bo oni go cenią i traktują jak swojego, co się naprawdę rzadko zdarza. Gastro = poznawanie dziwnych ludzi.

konto usunięte

0

0

@Escobarcelonista taktyczny

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?