- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 832 Culés
Gorące dyskusje
clyde
81
Teraz zwolennicy Tuska udają, że nic się nie stało i nawet się nie wychylają. Zaraz coś... » Czytaj dalej
89 odpowiedzi
NeroTFP1
61
Konate 24 mln brutto rocznie, a Bernardo Silva 18-20. Do tego jeszcze premie za podpisy.No nie... » Czytaj dalej
38 odpowiedzi
marcin62
5
Odnośnie ceny GTA to przypomnę tylko, że 250 złotych na premierę kosztowały Baldursy 3,... » Czytaj dalej
38 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 832 Culés
5
Sporo głosów o Messim, więc przypomniałem sobie o pewnym artykule o nim. Przetłumaczyłem go i chciałbym, aby przeczytali go ci, którzy nie znają go, bo naprawdę warto. Oto on:
" To prawda, piszę w dużych emocjach. Piszę to w tym samym tygodniu, w którym Messi strzelił 3 gole dla Argentyny, 5 goli dla Barcelony w Lidze Mistrzów i kolejne 2 gole dla Barçy w Lidze. Dziesięć goli, w trzech meczach, w trzech różnych rozgrywkach.
Katalońska prasa nie pisze o żadnej innej rzeczy. Przez chwilę kryzys ekonomiczny nie jest informacją, która rozpoczyna wydanie wiadomości. Internet eksplodował. A w trakcie tego wszystkiego, przyszła mi do głowy pewna teoria, bardzo trudna do wytłumaczenia. Właśnie dlatego spróbuję ją opisać w tym felietonie, żeby sprawdzić, czy uda mi się logicznie ją ująć.
Wszystko zaczęło się tego poranka: bez wytchnienia oglądałem gole Messiego na YouTube, miałem to sobie za złe, bo jestem w połowie zamknięcia magazynu numer 6. Nie powinienem tego robić.
Przez przypadek kliknąłem na kompilację fragmentów, których nie widziałem nigdy wcześniej. Myślałem, że jest to po prostu kolejny spośród tysiąca filmików, ale okazało się, że tak nie jest. W filmiku tym nie było goli Messiego, ani jego najlepszych zagrań ani jego asyst. Filmik ten był ogromną kompilacją: setki fragmentów, o długości 2-3 sekundy każdy, podczas których Messi jest faulowany bardzo brutalnie, ale nie upada.
Nie wścieka się, nie narzeka. Nie szuka okazji do wymuszenia rzutu wolnego ani rzutu karnego. W każdym ujęciu Messi ciągle skupia swój wzrok na piłce starając się utrzymać równowagę. Podejmuje nieludzki wysiłek, tylko po to, by sędzia nie odgwizdał faulu, ani żeby przeciwnik nie dostał żółtej kartki.
Widać wiele okrutnych kopniaków, zatrzymań, kopania po kostkach czy pociągnięć za koszulkę; nigdy nie widziałem ich wszystkich naraz. Messi kontynuuje swój bieg z piłką i pomimo otrzymania kopnięcia w piszczel nie przestaje biec. Przeciwnicy kopią go po piętach, on potyka się i biegnie dalej. Ciągną go za koszulkę, on wyrywa się z całych sił, nie upada, biegnie dalej.
Nagle się zdziwiłem bo zauważyłem na tych fragmentach coś mi bardzo bliskiego. Odtwarzałem wideo w zwolnionym tempie i zauważyłem, że Messi jest niesamowicie skupiony na piłce, ale nie na piłce nożnej jako grze.
Obecna piłka nożna ma bardzo jasne zasady: upadek w polu karnym równa się przyznaniem rzutu karnego i czasami kończy się dodatkowo kartką dla obrońcy, którego wyrzucenie z boiska ułatwia zadanie w dalszej fazie meczu. Jednak w tych fragmentach Messi wydaje się jakby nie wiedział nic o piłce nożnej, ani o okazjach do ułatwienia sobie meczu.
Wydaje się jakby był w jakimś transie, hipnozie; interesuje go jedynie to, aby umieścić piłkę w bramce drużyny przeciwnej. Nieważny jest sport, zasady gry czy wynik końcowy. Musisz spojrzeć w jego oczy, aby to zrozumieć. Wydają się być obojętne na wszystko dookoła, jakby miał problem ze skoncentrowaniem się. Jednak skupia się w całości na piłce, aby tylko jej nie stracić.
Gdzieś już widziałem ten sam wzrok… Tylko u kogo? Znam doskonale ten wzrok.
Zatrzymałem wideo. Przybliżyłem obraz na jego oczy. Zacząłem sobie przypominać: były to oczy Totína, gdy tracił swój rozum dla pewnej żółtej gąbki.
W dzieciństwie miałem psa, który wabił się Totín. Nic go nie ruszało. Nie był inteligentnym psem. Gdyby do domu włamali się złodzieje, on biernie patrzyłby jak wynoszą telewizor. Gdy ktoś dzwonił do drzwi, wydawał się jakby nic nie słyszał.
Jednak gdy ktoś (moja matka, moja siostra lub ja sam) wziął do ręki pewną gąbkę – zwykła, żółta gąbka do mycia naczyń – Totín wpadał w szaleństwo. Chciał dostać tę gąbkę jak nic innego na świecie. Był w stanie zginąć, aby tylko być w jej posiadaniu. Gdy trzymałem gąbkę w prawej ręce, jego wzrok wędrował w prawo. Gdy zmieniałem rękę, także jego wzrok zmieniał się. Nie spuszczał jej z oczu.
Nieistotne było jak szybko poruszałem gąbką, jego wzrok zawsze podążał za nią. Jego wzrok stawał się ostry, uważny, inteligentny. Tak, jak wzrok Messiego, który przestawał być bezmyślny i w ułamku sekundy stawał się przenikliwym wzrokiem Sherlocka Holmesa.
Właśnie tego popołudnia odkryłem, oglądając to wideo, że Messi jest psem. Człowiekiem-psem. To jest moja teoria. Jest mi przykro, pewnie spodziewaliście się czegoś lepszego. Messi to pierwszy pies, który gra w piłkę nożną.
Nic dziwnego, że nie rozumie zasad. Psy nie udają popchnięć, gdy widzą nadjeżdżającego Citroëna. Nie narzekają na sędziego, gdy ucieknie im kot, którego gonili. Nie domagają się drugiej żółtej kartki dla listonosza. W początkach futbolu ludzie także tacy byli. Interesowała ich piłka i nic więcej: nie było kartek, spalonych, zawieszeń po piątej żółtej kartce ani podwójnie liczonych goli na wyjeździe. Wcześniej wszyscy grali tak, jak Messi i Totín. Potem piłka nożna stała się bardzo dziwna.
W obecnych czasach wszyscy wydają się być bardziej skupieni na przepisach, a nie na samej grze. Po jakimś ważnym meczu przez tydzień prowadzone są dyskusje na temat przepisów.
„Czy Juan wymusił żółtą kartkę, aby odbyć karę zawieszenia w następnym meczu i móc zagrać w El Clásico?”
„Czy Pedro wymusił rzut karny, mimo, że faul był przed polem karnym?”
„Czy Pancho będzie mógł zagrać, powołując się na klauzulę 208?”
„Czy trener gospodarzy nakazał polać boisko wodą, aby przeciwnikom trudniej było utrzymać się na nogach?”
„Czy chłopak od podawania piłek zniknął, gdy było 1-2 i nagle powrócił gdy było już 2-2?”
„Czy klub odwoła się od drugiej żółtej kartki Paco w Trybunale Arbitrażowym?”
„Czy sędzia doliczył odpowiednią liczbę minut, mając na uwadze to, ile czasu zmarnował Ricardo, protestując przeciwko kartce, którą otrzymał Ignacio, który narzekał na granie na czas bocznego obrońcy Luisa, gdy ten przeciągał wrzucenie piłki z autu?”
Nie proszę państwa. Psy nie słuchają radia, nie czytają sportowej prasy, nie wiedzą, który mecz jest towarzyski, a który jest finałem pucharu. Psy chcą tylko zawsze mieć przy sobie żółtą gąbkę, nawet gdy są boleśnie gryzione przez kleszcze.
Messi jest psem. Pobija rekordy z innych epok, ponieważ ludzie z lat 50. grali w piłkę jak ludzie-psy. Dopiero potem FIFA sprawiła, że wszyscy zaczęliśmy mówić o przepisach i artykułach, a zapomnieliśmy, że najważniejsza jest gąbka.
Tak więc pewnego dnia pojawił się „chory” chłopiec. Tak jak pewnego dnia „chora” małpa wyprostowała się i zaczęła się historia człowieka. Tym razem był to pewien chłopak z Rosario z innymi umiejętnościami. Nie potrafił mówić, był zamknięty w sobie i nieśmiały, trudności sprawiały mu zwykłe kontakty między ludźmi. Ale chłopak ten miał niesamowitą umiejętność trzymania małej piłki blisko stopy i umieszczania jej w siatce na końcu zielonej równiny.
Jeśli mógłby, nie robiłby nic innego. Umieszczałby tę białą kulę między trzema słupkami cały czas, niczym Syzyf. Ciągle i ciągle tak samo. Po meczu, w którym strzelił 5 goli Guardiola powiedział: „Messi strzeli 6, kiedy będzie tego chciał.”.
To nie był pusty komplement, to było realne określenie jego umiejętności. Lionel Messi jest chory. Lecz jego choroba jest bardzo dziwna, i niesamowicie mnie porusza, ponieważ kochałem Totína, a Messi teraz jest jedynym człowiekiem-psem.
Obserwuję tę chorobę co sobotę. Widzę jak się rozwija i sprawia, że cały czas jestem w Barcelonie, nawet gdybym chciał mieszkać gdzieś indziej.
Za każdym razem, gdy wchodzę po schodach na Camp Nou i widzę tę błyszczącą od świateł trawę, przypomina mi się moje dzieciństwo. Powtarzam sobie jedno zdanie: „Jorge, jesteś szczęściarzem, ponieważ kochasz ten sport i żyjesz w czasach, kiedy jest on pokazywany w najlepszej wersji. I co więcej, że mieszkasz blisko boiska, na którym jest on grany.”
Cieszę się tym podwójnym szczęściem. Cenię to, za każdym razem, gdy widzę grającego Messiego ogarnia mnie nostalgia. Jestem prawdziwym fanem tego miejsca i tego historycznego czasu.
Wyobrażam sobie, jak pewnego dnia nastanie Sąd Ostateczny i zbiorą się wszyscy ludzie, którzy żyli i będą żyć. Wszyscy będziemy oczekiwać naszej ostatniej godziny i staniemy w kółku i będziemy rozmawiać o futbolu.
Jeden powie: „Uczyłem się w Amsterdamie w 73’”.
Inny: „Byłem architektem w São Paulo w 62’”.
I kolejny: „Byłem nastolatkiem w Neapolu w 87’”.
Mój ojciec powie: „Wyjechałem do Montevideo w 67’”, a jeszcze ktoś inny: „Słyszałem tę niesamowitą ciszę na Maracanie w 50’”.
Wszyscy będą opowiadali swoje przeżycia z dumą aż do późnych godzin nocnych. I kiedy już nikt nie będzie mówił, wstanę i powoli wypowiem słowa: „Żyłem w Barcelonie w czasach człowieka-psa.”. Nastanie cisza. Wszyscy opuszczą swe głowy. Nagle zjawi się Bóg i wskazując na mnie palcem powie: „Ty, grubasku, jesteś zbawiony. Cała reszta, do szatni.”."