- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1028 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1028 Culés
27
Może ktoś nie czytał, wypowiedź Pana Ćwiąkały o naszym wiecznym talencie:
Obejrzałem przed momentem mecz Norwegii z Hiszpanią. Wytrzymałem przed telewizorem bardziej z poczucia przyzwoitości czy obowiązku niż czystego funu, ale takie męczarnie skłaniają czasem do refleksji i człowiek odlatuje w kierunku polskiego futbolu. Weźmy jedyną bramkową akcję Hiszpanów. Wchodzi z drugiej linii Saul, pach, słabszą nogą z dystansu na 1:0. I tak sobie pomyślałem, że można byłoby wymagać czegoś podobnego od pewnego dobrze znanego nam środkowego pomocnika. Ale pewnie nie. W końcu nie wiemy, czy to 6, czy 8, czy 10 i czy pasuje mu ta strefa.
Żadna dyskusja wokół polskiego futbolu nie mierzi mnie tak jak ta o Piotrze Zielińskim. Miałem o tym nie pisać, ale od dłuższego czasu odnoszę wrażenie, że za sprawą tego piłkarza przenieśliśmy się w jakieś dziwne czasy. Czasy, w których od topowego, znakomicie wyszkolonego piłkarza nie mamy prawa NICZEGO wymagać, bo nie ma dla niego pozycji. „Przecież to nie dziesiątka”. Piotrek ma pociągnąć grę kadry? Gdzież tam! „To półofensywna szóstka, 70:30 ósemka albo defensywna dziesiątka” - wpiszcie dowolną pozycję, najlepiej po włosku - od której za nic w świecie nie można wymagać liczb, bo on nie jest od tego. „To nie jego pozycja!”.
Doceniam chęci na merytoryczną rozmowę, ale w tym przypadku autentycznie nie mogę już tego słuchać.
Niewielu jest w elicie zawodników, których charakter hamowałby na murawie do tego stopnia. Tymczasem to często kluczowy czynnik. Coś, co wyznaczy różnicę - da odpowiedź, czy stać cię na bycie piłkarzem wielkim, czy za moment wszyscy o tobie zapomną. Pisząc o charakterze, nie mam na myśli temperamentów a’la Balotelli czy Tevez, tylko bardziej introwertycznych, zamkniętych grajków, którzy sprzedaliby najlepszą wersję siebie, gdyby ktoś zamknął stadion i poprzegryzał kable do kamer. Nie przypominam sobie przy tym innego topowego zawodnika, który byłby tak często i uporczywie usprawiedliwiany na kredyt. Nie można oczywiście wykluczyć, że PZ to piłkarz późno dojrzewający i osiągnie swój peak po trzydziestce, ale komu my w tym momencie mamy stawiać wymagania, jeżeli nie 25-letniemu piłkarzowi Napoli, który na treningach gra z takim luzem, że Lewandowskim opadają szczęki?
Jakiś czas temu Maurizio Sarri, człowiek oglądający Zielka na co dzień, przyznał, że to może być nowy De Bruyne. Zbigniew Boniek dodał nawet, że Piotrek od Belga jest lepszy. Od tych słów minęły, wyobraźcie sobie, dwa lata i wciąż tkwimy w punkcie wyjścia. Zieliński nie dość, że przestał od eliminacji mundialu dostarczać w kadrze jakiekolwiek liczby, to jeszcze wprowadził dyskusję na jakieś kompletnie abstrakcyjne dla mnie tory. Od piłkarzy otóż nie możemy już oczekiwać konkretów. Należy na nich chuchać i dmuchać, nie dopuszczając jakiejkolwiek krytyki, bo Piotr na takową reaguje alergicznie, a koniec końców za wszystko i tak odpowiada trener. Nie jestem - jak doskonale wiecie - fanem Brzęczka, kadra nie rozwija się, od dawna gra z hamulcem, ale permanentne zrzucanie całej winy na selekcjonera za to, że „nie potrafi wykorzystać Zielińskiego”, zaczyna doprawdy być groteskowe. To nie jest parasol ochronny. To tworzenie piłkarzy wymagających specjalnej opieki i spychanie dyskusji na niewłaściwe tory.
Ale już dajmy spokój z tymi liczbami. Niech ten Zieliński nawet nie strzela czy nie asystuje. Nie każdy jest na tyle wszechstronny, by dostosować się do każdej pozycji, co widzimy w tym sezonie po Griezmannie (który nawiasem mówiąc statystyki dostarcza). Wiecie, czego ja osobiście oczekuję od Zielińskiego? Naprawdę niewiele. Choćby szczypty charakteru a'la wyżej wymieniony Saul. Boiskowej osobowości. Przejęcia inicjatywy, by dać sygnał, że przyjechał do Rygi piłkarz z ciut innego świata. Chęci, zwykłej determinacji, jaką pokazał przecież nawet Sebastian Szymański. Wzięcia na siebie odpowiedzialności, gdy nie idzie. Ten stan nie musi trwać przez cały mecz od 1. do 90. minuty w stylu Ceballosa. Nie każdy się do tego nadaje i w stu procentach to rozumiem, że czasem piłkarz musi zgasnąć. U Zielińskiego te proporcje są jednak odwrócone. Oglądamy go na różnych pozycjach, a przy tym niezmordowanie szukamy dla niego wymówek, licząc, że „za chwilę coś mu się w głowie przestawi”. A jeśli się przestawi na Macedonię, to jaką mamy pewność, że ktoś znów nie kliknie resetu przed Mistrzostwami Europy?
„Jeżeli wstanie pewnego dnia i coś mu przeskoczy w głowie, to będziemy mieli zawodnika, którego będą nam zazdrościć wszyscy na świecie”.
Nasz selekcjoner stał się workiem treningowym i wszyscy walą w niego bez opamiętania, ale nikt tak idealnie nie zdefiniował Piotra Zielińskiego. Ani Sarri, ani Ancelotti, ani Boniek, tylko właśnie ten nieszczęsny Brzęczek.
0
@Adamski69 który to już dzień z rzędu wstaje i dalej mu nie przeskoczyło?