- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 873 Culés
Gorące dyskusje
Stinger_
11
Złota Piłka 2025/26Czy Leo Messi ma w ogóle na nią szansę?Spotkałem się z różnymi opiniami... » Czytaj dalej
39 odpowiedzi
Popitek12
0
Czy zdrada po pijaku się liczy? Bierzemy pod uwagę bardzo poważne pijaństwo że ledwo się... » Czytaj dalej
30 odpowiedzi
QQL5
31
W taki gorąc już mój organizm jest tak przemęczony ze japierdziele. Od rana mi słabo
36 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 873 Culés
3
Mam pytanie, czy reagujecie w takich sytuacjach?
Post znaleziony na facebooku - Witek Wysocki.
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10222180641330462&set=a.1811422010782&type=3&theater
''akcja ma miejsce dziś 29/01/20 ok 17. wracam do wawy z lublina. wyjazd firmowy, warunki ujowe, ciemno, ślisko, nic nie widać. droga nr 50 góra kalwaria - grójec. w połowie drogi między górą, a dębówką. nagle predkość z 40 spada do 0, bo kierowcy przede mną musza sie zatrzymać, żeby ominąć przeszkodę. bus omija i odjeżdża, a ja już wiem co spowolniło ruch. na jezdni jest potrącony, ewidentnie, przed chwilą pies, duży pies, w typie owczarka. i uwaga, nie nie martwy, na przednich łapach, czołga się na pobocze, a tylne łapy ciągnie za sobą.
omineło go przynajmniej 6 samochodów, każdy się zatrzymał, zobaczył (musiał widzieć, bo ominął) i pojechał dalej.
w jakim my ku*wa kraju żyjemy??? naprawdę ominąć istotę potrzebującą ewidentnie pomocy i pojechać dalej??? bo ku*wa co? śpieszę się? pada? jest zimno? nie wiem co zrobić???
udostępnijcie ten post dalej, może trafi do tych, którzy jechali przede mną (tak, do każdej osoby na ziemi dzielą nas 3 kontakty), bo poniżej będzie instrukcja co należy zrobić. i uwaga: nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji, też nie wiedziałem (tak, to nie wstyd przyznać, że czegoś się nie wie) pewnie wiele rzeczy mógłbym zrobić lepiej, ale postanowiłem improwizować i coś zrobić, cokolwiek.
włączam awaryjne, widzę że pies już jest na poboczu, zatrzymuje się. pierwsza myśl - 112. szybkie połączenie, odbiera jakaś pani, błąd połaczenia, 112 się rozłącza. wysiadam, idę w kierunku psa. nagle za mną jak spod ziemi wyrasta samochód służby drogowej (nie mam pojęcia kim dokładnie byli, ale odpowiadali za udrożnienie drogi), myślę - fajnie, ktoś wezwał pomoc. guzik, zatrzymali się, bo zobaczyli mnie na awaryjnych. podchodzimy do psa, który dalej próbuje iść. widok straszny, w oczach psa widać błaganie o pomoc, nie rozumie co się stało, próbuje wstać, ale nie może, z pyska krew. pierwszy komentarz jednego z panów: "eee, do uśpienia"
i tak dialog się wywiązał:
-jak to ku*wa do uśpienia???
-no potrącony
-stąd jesteście?
-tak
-to ku*wa dzwoń do jakiegoś weterynarza. trzeba pomóc.
a ja sie zaczynam zastanawiac. służba, która niestety ma z potrąconymi zwierzakami do czynienia na co dzień (kto dużo jeździ po PL ten wie), od razu przekreśla szanse pomocy, zadzwonią pewnie do jakiego weterynarza, który podobnie jak oni będzie mieć wyje*ane albo jakiegoś schroniska-ubojni (tak, wszyscy wiemy, że niestety takie w pl istnieją).nie chce tak cierpiącego zwierzaka zostawić, odhaczyć, zatrzymałem się, jest służba jadę. mysle, kto może pomóc, kogo znam, kto pomoże nie zamieść sprawy pod dywan statystyk. pierwsza osoba przychodzi na myśl, ku*wa nie mam numeru, tylko fb - a nie mam czasu na pisanie na messengerze, za wolna forma kontaktu, druga - to samo, nagle olśnienie,mam! znamy się to za dużo powiedziane (w jakiś sposób ten numer znalazł się w moim telefonie, kilka razy rozmawialiśmy, raz przez 5-10 minut na żywo). dzwonię. odbiera.
- czesc, tu witek, poznaliśmy się tam i tam. potrzebuję pomocy, znalazłem potrąconego psa, gdzie zadzwonić żeby mu pomogli?
-gdzie jestes?
-nie wiem :/ w tej chwili sobie uświadomiłem, że pojęcia nie mam, gdzie dokładnie jestem. ciemno, zimno, itd, jade na google mapsach.
- dokładnie nie wiem, ale gdzies w okolicach gory kalwarii. sprawdze na mapsach i wyślę lokalizację.
tu kontakt przeszedł na smsy i chyba raz jeszcze rozmawialismy przez telefon, bo dowiedziałem się, że góra kalwaria ma umowę na przewóz znalezionych/rannych zwierząt ze Schronisko Na Paluchu
dostałem kilka numerów telefonów do Fundacja Animal Rescue Polska i strazy miejskiej gory kalwarii. dzwonię do fundacji, raz, drugi, trzeci - za każdym razem słyszę o nagrywaniu rozmów, jeśli się nie zgodzę to niech wyślę maila, a pózniej info, że w przypadku potrąconych zwierząt wybrać 1, po czym centrala się rozłacza. i tak za kazdym razem. dzwonię na SM (oczywiście info o nagrywaniu rozmów), odbiera jakiś pan, zgłaszam, dopytuje o lokalizację, podaję drogę, kilometr trasy, kierunek (wspomagają mnie panowie ze służby drogowej). ok przyjął zgłoszenie. ale dla mnie oczywiste jest że jeśli ktoś mówi, że coś zrobi to ja chce wiedzieć kiedy, wiec pytam. pan mówi, że nie wie. aha i się rozłaczam.
mija 10 minut, pies co raz słabszy. dzwonię na SM ponownie, mówie że zgłaszałem potrącenie itd, w odpowiedzi słyszę: "jadą, ale kiedy będą nie wiem, helikopterem nie przylecą". dziekuje, rozłączam się. professional as fuck z tym helikopterem.
za chwilę słychać sygnały, pojawiają sie niebieskie swiatła, pierwsza myśl - jadą, druga myśl to pewni ekaretka. gościa ze służby drogowej się pytam - oni? on - uprzywilejowani? na pewno nie.
jednak to byli oni. jak się okazało Fundacja Animal Rescue Polska jako jedyna organizacja w pl ma uprawnienia do jazdy uprzywilejowanej. nie wiem kto wydał na to zgodę, ale wreszcie jakaś dobra decyzja. pies pojechał do szpitala na paluch.
i w tym momencie przyjechał patrol straży miejskiej. nie eko, zwykły. zeby ku*wa co? popatrzeć?
Podsumowując:
1. wydawało mi się, że akcja trwała wieczność. jak teraz sprawdziłem w telefonie, od pierwszego połaczenia na 112 do odjazdu tej, chyba to trzeba nazwać karetki mineły dokładnie 34 minuty
2. znieczulica społeczna jest ogromna
3. Schronisko Na Paluchu jeśli to czytacie przekażcie podziękowania Dorocie.
4.@ Fundacja Animal Rescue Polska super, że jesteście! ale naprawcie centralę telefoniczną.jak chcecie zorganizuję Wam zrzutkę.
5. jakim cudem służba drogowa, która powinna wzywac pomoc do potrąconych zwierząt, nie wie, że pomoc może przyjechać "na sygnale"?
6. do kierowcy, który potrącił tego zwierzaka - obejrzałeś chociaż zderzak?
7. do wszystkich, którzy zatrzymali się, żeby go ominąć i pojechać dalej, bo przecież to nie oni, nie wiedzieli co zrobić i w ogóle się spieszyli, a padało, a to był pierwszy raz gdy byli w takiej sytuacji - karma wraca.
8. a to uświadomił mi kolega, który jechał ze mną. jak już było po wszystkim - 112 do ciebie oddzwoniło? nie, nie oddzwoniło. dzwonisz na numer alarmowych, w tle jeżdzące samochody, jakiś brzęczek od otwartych drzwi w samochodzie. poddenerwowane dwa głosy. przerywa połaczenie. 112 nie oddzwania. a gdyby to zginał człowiek?
9. do wszystkich, którzy powiedzą, ze to tylko pies. widzałem Go tylko, a może aż 34 minuty. dla mnie jest wart więcej niż wszyscy z pkt 6 i 7. to jak traktujesz zwierzeta, pokazuje jakim jestes człowiekiem.
10. czy naprawdę dzwoniąc na numery służb/organizacji, które mają pomagać w pilnych sytuacjach (straż miejska, animal rescue)) w pierwszej kolejności musze wysłuchiwac o przetwarzaniu danych i nagrywaniu rozmowy?
A jeśli doczytaliście do końca i czekacie na happy end. niestety, to jest życie. info z 21:50 z Palucha. nie przeżył''
1
@koksik2700 Moja żona zawsze reaguje w takich sytuacjach, ja jeszcze takiej nie miałem i przyznaję, że miałbym opory przed takim zachowaniem jak opisane powyżej, ale pracuję nad sobą żeby to zmienić.
0
@JimMorrisonFCB To gratuluję jej postawy. :) Cóż, ważne że chcesz nad tym popracować i masz tego świadomość. Sam jeszcze nie miałem takiej sytuacji, ale czasami miałem stresowe sytuacje z ludzmi i jakoś sobie radziłem. :)
1
@koksik2700 nie miałem podobnej sytuacji na drodze ze zwierzakiem ale na pieszo z ludźmi często. Oczywiście trochę coś innego ale staram się chociaż spytać czy wszystko ok. Natomiast niestety nie potrafię udzielić pierwszej pomocy niestety
0
@Bykunn Nic nie stoi na przeszkodzie, by trochę o tym poczytać. Ja w związku z tym, że jestem odpowiedzialny za grupę ludzi, mam co jakiś czas szkolenia z róznych takich rzeczy w pracy. Jednak interesowałem się już tym dużo wcześniej. Faktycznie jednak nie wiem jak bym sobie poradził w każdej sytuacji.