- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1076 Culés
Gorące dyskusje
clyde
84
Teraz zwolennicy Tuska udają, że nic się nie stało i nawet się nie wychylają. Zaraz coś... » Czytaj dalej
89 odpowiedzi
NeroTFP1
64
Konate 24 mln brutto rocznie, a Bernardo Silva 18-20. Do tego jeszcze premie za podpisy.No nie... » Czytaj dalej
38 odpowiedzi
marcin62
5
Odnośnie ceny GTA to przypomnę tylko, że 250 złotych na premierę kosztowały Baldursy 3,... » Czytaj dalej
40 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1076 Culés
2
Nigdy tego nie robiłem, ale pozwole sobie na troche prywaty. Bo jestem ciekaw waszego zdania. Wczoraj odbyłem dość głęboką rozmowe z narzeczoną. Otóż byłem lekko przybity w święta dużo myślałem o mojej mamie, która niestety nie żyje, a która była dla mnie wszystkim, chyba mogę tak odważnie powiedzieć. Narzeczona starała się mi wejść do głowy i przekonywała mnie, że wszystko zaczyna się od głowy, którą musze uwolnić od takich depresyjnych myśli. Odpowiedziałem jej, że jeśli tracisz bliską osobę, to noc nie jest takie jak kiedyś i nic już nie będzie takie jak dawniej. Uważam, że w takiej sytuacji nie jest ważne pozytywne naztawienie, bo z automatu, gdy tracisz jednego z rodziców, jest żal, smutek i przybicie. Najważniejsze jest to jak sobie z tym poradzisz. W moim przypadku nie tyle świat nie miał sensu, co musiałem sobie go nadać na nowo. Teraz to narzeczona jest dla mnie krokiem na przód, a chwile wspomnień i słabości będą się zdarzały, czy ona tego chce, czy nie i to nie jest kwestia głowy, tylko nawet ponad zgonnej miłości do mamy.
Sorry, że tak nostalgicznie i ckliwie wyszlo, ale jestem ciekaw, czy pidzuelacie moje zdanie, czy stajecie po strobie mojej narzeczonej, że najważniejsze jest nastawienie i głowa.
2
@AmigoBlancos i ty i ona macie racje
1
@AmigoBlancos Bardzo mi przykro, współczuję śmierci mamy. Nie umiem odpowiedzieć bo nie potrafię sobie wyobrazić śmierci mojej mamy...
2
@AmigoBlancos Śmierć rodzica to bardzo przykra sytuacja, ale niestety czeka to większości z nas. Nie ma szans żeby zapomnieć o swojej mamie, nawet jeśli się z nią blisko nie było. Do końca życia będziesz ją wspominał, ale pamiętaj, że czas leczy rany i ból ten będzie coraz mniejszy.
1
@AmigoBlancos stoje po stronie Twojej narzeczonej. Masz git kobiete.
1
@AmigoBlancos Nie wiem. Jestem socjopatą, ale myślę, że każdy indywidualnie przechodzi takie tragiczne wydarzenia.
2
@AmigoBlancos Wydaje mi się, że racja jest po Twojej stronie. Od pewnych rzeczy nie uciekniesz. Nawet wydaje mi się, że to dobrze, że tak masz. Znaczy że mama była dla Ciebie naprawdę bardzo ważna :)
1
@AmigoBlancos Jeśli Twoja mama była dla Ciebie ważna (a tak było rzecz jasna), to normalnym jest że jej strata się odbije na Tobie, że odczujesz to tak jakbyś stracił część siebie. Nie zostawisz tego całkowicie za sobą, ale faktycznie możesz trochę nauczyć się nie pogrążać się w takie myśli czy "zostawiać" je na odpowiednią okazję (na przykład wizytę na cmentarzu). Natomiast tak jak mówisz chwile wspomnień będą się zdarzały tak czy siak i nie ma w tym nic złego.
4
@AmigoBlancos Moim zdaniem czas jest odpowiedzią. Z własnego doswiadczenia wiem, ze czas leczy rany, z czasem bedziesz o tym mniej myślał.
Dokladnie 10lat temu zginął w wypadku moj kuzyn, ktory byl najbliższą osoba w moim zyciu, z ktorym spedzilem polowe dzieciństwa, byl mi nawet bliższy niz moje rodzeństwo, doskonałe sie rozumielismy. Dzień w którym moja ciocia mnie o tym poinformowała byl najgorszym w moim zyciu, jakby ktos mnie zabil od srodka, juz nic nie bylo taki same. Mialem 20 lat, on 17. Nie moglem przestać o tym myśleć, moj kuzyn snil mi sie codziennie, naprawde codziennie przez jakis rok po jego smierci, chodzilem z nim we snie na jego grob i pytalem sie dlaczego tak sie stalo.... Po okolo roku to wszystko puscilo i potrafilem zacząć normalnie funkcjonować.