DarkLord
Dołączył/a: maj 2015
Szczecin
0 obserwujących
0 obserwowanych
Kto wygra mistrzostwo świata?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Absolutnie nic nie umniejszając Messiemu, widziałem ładniejsze gole od wyżej wymienionych (wliczając także te autorstwa Leo z ubiegłorocznego mundialu, konkretnie w meczu z Iranem).
"Piękna akcja" nie zawsze równa się "piękna bramka". Tak samo odwrotnie, bo piłka - podobnie jak każda inna dyscyplina zespołowa - jest wszak grą przyczynowo - skutkową.
Powyższe propozycje (wyłączając gola z rzymskiego finału LM) sklasyfikowałbym raczej jako "najpiękniejsze akcje", bo choć zwieńczone były one bramkami, to swoją urodą znacząco przyćmiły sztukę ich wykończenia.
0
Nie chodzi o to, żeby objąć przywilejem nietykalności cielesnej wszystkich wybitnych wirtuozów futbolu, jacy sobie po boiskach biegają (bo to by było mocne przegięcie), by żaden obrońca nawet nie ośmielił się ich tknąć. Co do tego faulu, jakieś specjalnie brutalne to przewinienie nie było, a i sam "Ney" też od siebie co nieco dodał...
2
Neymar nie jest pierwszym tak zuchwałym kuglarzem, którego rywale pragną zlinczować za to "popisywanie się". Pamiętamy mecz z Atletico w styczniu br.? Tam też było gorąco, właśnie za sprawą Brazylijczyka, objeżdżającego zawodników "Rojiblancos" niczym slalomowe tyczki.
A ileż to razy chciano "skasować" C. Ronaldo za te jego przekładanki, zagrania piętą, itp.? Ja rozumiem, że w momencie ośmieszenia rywalom może udzielić się frustracja, bo jedynie faulem są w stanie powstrzymać takiego gracza, ale bez przesady...
Futbol w pewnym sensie jest sztuką. Widowiskiem, które ma bawić, cieszyć i dawać rozrywkę. Futbol potrzebuje piłkarzy, którzy czarują. Niestety, zawsze więcej było gotowych urwać nogę "rzemieślników" i "drwali" niż geniuszy dryblingu. Dobrze jednak, że tacy w ogóle w przyrodzie występują. Bo to właśnie za ich sprawą piłka nożna staje się sportem prawdziwie spektakularnym.
0
Wierzę, że "El Tiburon" przedłuży kontrakt, choćby jedynie o rok. Dobrych bocznych defensorów na świecie jest wielu, ale jednym z najlepszych (nawet w słabszej dyspozycji) jest Alves.
Nie oszukujmy się - na chwilę obecną, zważywszy na formę prezentowaną przez Brazylijczyka, jak i ban transferowy obejmujący klub, pozostanie wychowanka Bahii w zespole jest rozwiązaniem dla nas najlepszym. Bo i lepszego prawego obrońcy w drużynie nie mamy.
Kto pozostaje w odwodzie? Rok młodszy od Daniego Adriano, persona incognita z "Kraju Kawy", czyli niejaki Douglas (na razie budzi skojarzenia tylko z siecią ekskluzywnych drogerii) i Montoya - kolejny produkt akademii, który tak naprawdę jak dotąd nie miał możliwości faktycznego zaistnienia w poważnym futbolu. Innymi słowy, trochę słabo. A jak na nasze wygórowane aspiracje wyjątkowo kiepsko, by tak rzec...
0
„Messi rozwinął swój styl gry".
Jasne, to widać na pierwszy rzut oka. Zaważyła na tym ewolucja taktyczna zespołu, determinująca progresję Argentyńczyka w tych aspektach gry, w których do doskonałości trochę mu brakowało.
Iniesta bardziej zaangażowany w grę defensywną, zmierzch Xaviego, a także odejście szykowanego w zamyśle na lidera środka pola (choć w praktyce niemiłosiernie miotanego po wszystkich pozycjach w pomocy) Fabregasa - wszystkie te czynniki miały wpływ na poszerzenie wachlarza umiejętności Messiego.
Taka była konieczność. A efektów nikomu przedstawiać nie trzeba - wszyscy znamy je doskonale.
10
Blisko dwadzieścia lat. Pięknych chwil, łez radości, goryczy porażki, poczucia triumfu, smutku przegranej, seryjnych zwycięstw i widoków na lepsze jutro, choć horyzont zdarzeń spowijała gęsta mgła zwątpienia i niepewności. Bo przecież nie zawsze wszystko układało się po myśli...
Nie powiem "żegnaj". Mówię "do zobaczenia", pomny lat twej świetności i tego, coś uczynił dla tego Klubu. Dla nas. Dla drużyny. W końcu dla siebie, bo nigdy nie szukałeś poklasku i nie pchałeś się na afisz...
Kiedyś wrócisz do domu, "Generale". Wiesz to ty i wiemy to my. Miejsca w Barcelonie nigdy dla ciebie nie zabraknie.
3
Nieśmiało przypomnę, że nie tak dawno temu, po losowaniu par półfinałowych LM, wielu odsyłało "Starą Damę" pod gilotynę, wieszcząc goleadę, jaką najprawdopodobniej urządzi sobie Real. Nic z tych rzeczy - to właśnie skazywani na pożarcie Włosi zameldowali się w finale, a "Królewscy" musieli obejść się smakiem i zapomnieć o obronie Pucharu Europy.
Juventusu w żadnym wypadku bym nie lekceważył, szczególnie na ostatniej prostej rozgrywek Champions League. To Barcelona jest murowanym faworytem do końcowego triumfu, "Juve" tak naprawdę nic nie musi; od podopiecznych Allegriego nikt nie oczekuje cudów. A już niejednokrotnie mieliśmy okazję przekonać się, że gdy presja na karku nie ciąży i nóg nie plącze, dzieją się rzeczy niestworzone.
0
Ciekawa opcja, nie powiem. Świetnie wyszkolony technicznie, szybki, zwrotny, ogromnym plusem jest - jak wspomniałeś wyżej - jego młody wiek. Z pewnością mógłby nam wiele dać i myślę, że proces adaptacyjny w nowym środowisku przebiegłby dość szybko i sprawnie (oczywiście, jeśli grywałby regularnie).
A skoro już jesteśmy przy pomocnikach, warto wspomnieć o Sergim Roberto. W mojej opinii ten chłopak na boisku nie wygląda aż tak tragicznie, jak sądzą niektórzy, niemniej jednak pierwsza drużyna "Barcy" to chyba zbyt wysokie progi jak na jego możliwości. Jestem za definitywną sprzedażą naszego wychowanka, bo choć u nas obecność Katalończyka jest zbyteczna, to w zespole pokroju Rayo Vallecano czy Celty Vigo dałby sobie radę i był solidnym wzmocnieniem. No i przy okazji można by na nim te kilka milionów zarobić.
0
I tylko szkoda, że ów debiut zakończył się dla niego tak niefortunnie.
No cóż, powodzenia Victorze!
1
Siła rażenia jest bardziej niż kiedyś skupiona na linii ataku. To taki pozorny "samograj", od niego w dużej mierze zależy powodzenie w kolejnych meczach. "Lucho" zdecydował się na ograniczenie roli środka pola w ofensywnych poczynaniach drużyny, co suma summarum wyszło jej na dobre. O ile w poprzednim sezonie pomysłu na grę jako takiego nie było, o tyle w kończącej się kampanii widać wyraźnie, że "Barca" absolutnie nie rezygnuje z charakterystycznych dlań ideałów (posiadanie piłki - choć nie za wszelką cenę, a także pressing - tego elementu w grze brakowało bodaj najbardziej, by odzyskać utraconą szeroko pojętą efektywność; zauważmy, że nacisk wywierany na przeciwniku przybiera różne formy, od skrajnie agresywnej po bierną, co najdobitniej świadczy o tym, jak inteligentnie gra "Blaugrana"), co nie przeszkadza jej we wprowadzaniu nowych rzeczy, dotychczas na Camp Nou pogardzanych (dopracowane stałe fragmenty gry, kontry, skomasowana obrona w linii, itd.).
Wydaje się zatem, że Luis Enrique znalazł "złoty środek" pomiędzy zachowaniem tego, co unikalne, a wdrożeniem tego, co niekoniecznie musi się rzeczonej unikalności sprzeciwiać. Tryplet jest blisko. I coś czuję, że nasi chłopcy nie zmarnują szansy, jaka się przed nimi otwiera.
1
Chciałbym zwrócić uwagę na krytykę, jakiej swego czasu poddawany był Iniesta. Zarzucano mu, że w jego grze nie ma tej magii co kiedyś, a dogasające fajerwerki technicznie w żaden sposób nie przekładają się na ostateczne efekty w postaci asyst, które "El Cerebro" w ostatnich latach kolekcjonował niemal hurtowo. To jasne, że wiek robi swoje (Andres młodzieniaszkiem już nie jest), ale pozostaje faktem, iż do spółki z Rakiticiem pełni teraz funkcje stricte bardziej o charakterze defensywnym; asekuracja Sergio, Masche i Pique ponad permanentną grę do przodu. W tym momencie "Blada Twarz" koncentruje się bardziej na dystrybucji piłek w boczne sektory boiska do bocznych obrońców w celu rozszerzenia pola gry, zaś pojedyncze wypady w obręb "16" rywala należą obecnie do rzadkości. Jednak taki stan rzeczy ma też swoje zalety - m.in. poprawa gry głową (tym samym zaskakująco wysoki - jak na zawodnika o stosunkowo niskim wzroście - współczynnik wygranych pojedynków powietrznych 1x1).