@NeroTFP1 Ale to nie jest takie proste i zerojedynkowe. Jedno Galacticos dało dupy, ale już drugie zrobiło fundamenty pod dominację Realu w Lidze Mistrzów. Wzmocnili się i nie ma co bagatelizować ich transferów.
Szczerze mówiąc, byłem przekonany, że Bernardo jest nasz od początku. Wielka strata, okazja przeszła koło nosa. Musimy kimś odpowiedzieć, ale troszku nie ma kim.
@KrychaFCB Beka beką, ale będzie się pultał w polu karnym, dostanie 3 tego typu ciastka od asów z pomocy, strzeli kilka patelni i zaraz się zacznie narracja, że wielki Ronaldo ciągnie Portugalię do tytułu.
@Kidd Przy rosnącej liczbie migrantów z krajów islamskich oraz bantustanów to sami Niemcy są w stanie powtórzyć swój sztandarowy numer i tym razem będzie to w jakiś sposób zrozumiałe z punktu widzenia społecznej reakcji na bierność władzy. Oczywiście nie mówię o moralnej słuszności, bo odpowiedzialność zbiorowa i przerzucanie winy na bogu ducha winnych migrantów to zezwierzęcenie. Fakty są jednak takie, że narobili sobie strasznego bigosu wewnątrz kraju - przestają być gospodarzem we własnym państwie, czują się zaszczuci i zrobiło się po prostu niebezpiecznie w pewnych obszarach. Zwykły Hans, obserwując zmiany kulturowe w Niemczech, w pewnym momencie po prostu weźmie sprawy w swoje ręce i wajcha przestawi się w drugą stronę (a ten naród jest do tego zdolny). Należy też pamiętać, że im większy problem z migrantami, tym większe poparcie skrajnych partii typu AfD, a stamtąd już niedługa droga do szaleństwa. Żeby było śmieszniej (i straszniej), wszystko może się powtórzyć w latach 30.
Właśnie odpoczywam i naszła mnie ochota na małe przemyślenia - nie dotyczą one obecnej sytuacji naszego ukochanego klubu, wizji Valverde, formy poszczególnych zawodników i innych tego typu spraw. Mianowicie martwi mnie, nie daje spokoju ogolne postrzeganie naszego zespołu. Od czasu odejścia Neymara, pożegnania się z Xavim, Iniestą, Alvesem, nawet z wojownikiem Masche, mam wrażenie, że Barcy już się nie boją, że straciliśmy pazur, swego rodzaju klasę, ten charakterystyczny barceloński sznyt, który przygniatał( wiadomo - nie zawsze ) niemal każdego przeciwnika. Przytoczę teraz wypowiedź Generała: "To, co odróżnia wielkiego piłkarza od reszty. To, kiedy w trudnych momentach mówi: „Zagraj mi piłkę”. Jak było w Barcelonie? Kiedy wydarzenia na boisku się komplikowały, każdy prosił o piłkę. Wszyscy mieli osobowość." Nie uważacie, że nasi nowi zawodnicy, pomimo oczywistego talentu, nie mają takiego charakteru zwycięscy, charakteru mistrza, wręcz arogancji i świadomości przewagi, w końcu odwagi. Zauważyliście, że na Rambli wielokrotnie psioczono na Alvesa? A że wrzutki do kitu, a że dał się objechać, a że coś tam jeszcze. Jednak gdy przychodził moment krytyczny, on zawsze pokazywał klasę, grał jak na zawodnika Barcy przystało, z iskrą, z odwagą, z klasą i umiejętnościami - w imię zasady Seny, pit i collons. Niby Semedo jest dobry, niby Dembouz ma talent, niby Arthur( akurat tu nastąpi weryfikacja zawodnika, więc w pewnym sensie jest to opinia niesprawiedliwa ) przypomina Xaviego, ale wciąż siedzi mi w głowie myśl, że czegoś im jednak brakuje. Myślę, że trudno będzie ugrać coś wielkiego z tym składem( po prostu wygrać LM ), z jednego powodu - nie dominujemy i nie wzbudzamy strachu. Tak jakby skończyła się recepta na dominację. Pamiętam jak zdobywaliśmy dwie ostatnie LM - przed finałem byłem pewny, że wygramy, widziałem ten niebywały pędzący kataloński pociąg, który jechał własnym kursem. Teraz tego niestety nie ma, są natomiast dające nadzieję przebłyski. Oby się udało.
Gadanie o tym, że Ronaldo ma 37 lat, jest dziadkiem, chce sobie odpocząć i w związku z tym czas na emeryturę to baju baju dla frajerów. Całe życie zapodawana była narracja o jego wieku biologicznym, ciele maszyny (notabene dużo w tym prawdy, prawdopodobnie Cristiano jest lepiej przygotowany czysto fizycznie i motorycznie niż sam Messi) i 1000 brzuszkach dziennie i teraz w ciągu sekundy - dosłownie, bo chłop jeszcze pół roku temu strzelił w lidze prawie 20 goli i był powszechnie chwalony - wszystko się zmieniło, nie można krytykować Ronaldo, bo sie zestarzał. Fakty przedstawiają się następująco: na samym początku Portugalczyk chciał czmychnąć z Manchesteru, nie udało się i nie przepracował okresu przygotowawczego, potem grał piach, w końcu Ten Hag zaczął sadzać go na ławkę, zaczęły się dymy w postaci odmowy wejścia na boisko, wychodzenia z meczu przedwcześnie czy niepodawania ręki Carragherowi i Garemu, w międzyczasie Cris dalej nic nie grał, aż nadszedł moment największej piłkarskiej żenady roku, czyli wywiad z Piercem Morganem, a w nim absurdalna krytyka kolegów z zespołu, Haga, Rangnicka, Rooneya, Nevilla i wszystkiego dookoła. W końcu nadeszły mistrzostwa, gdzie jak pamiętamy powtórzyła się historia z sezonu klubowego. Wisienką na torcie było totalne ochłodzenie relacji z Santosem i brak podziękowania mu za lata pracy w kadrze. Wracamy do teraźniejszości - Cristiano chce podbić kolejną ligę i teraz przypominam: jeszcze w wywiadzie z Morganem miesiąc temu Portugalczyk mówił, że dalej chce grać na najwyższym poziomie w Lidze Mistrzów i podbijać świat. Niestety okazało się, że żaden liczący się klub nie chciał skorzystać z usług Ronaldo. Chłop po prostu gówno grał i został w pełni uzasadniony sposób usadzony, ale jego potężne ego nie pozwoliło mu zaakceptować takiego stanu rzeczy. Jakby zszedł z oczekiwań zarówno finansowych, jak i sportowych to dzisiaj budowałby powoli Manchester niczym Ibra w Milanie.
Odnośnie El Classico.
Apeluję do kibiców Blaugrany, by ci schowali dumę wraz z pewnością siebie do kieszeni. Wbrew opiniom wielu, nie gramy z murarzami, Ramos to bynajmniej nie frajer, a nasza pomoc nie jest taka świetna, na jaką zdaje się wyglądać. Czeka nas ważne spotkanie, zarówno ze względu na aspekt czysto punktowy, jak i psychologiczny. Żeby wygrać, trzeba gryźć trawę i poświęcać się dla drużyny. Real Madryt to uznana firma z najlepszymi zawodnikami, którzy, jestem tego pewny, tanio skóry nie sprzedadzą. Bądźmy jednak dobrej myśli i kibicujmy Azulgranie. Już czas wrzucić następny bieg! VeB!!!
Samuel ma rację, w tamtym czasie to on był kozakiem i gwiazdą, a Leo dopiero wchodził na salony. Co więcej, właśnie dzięki takiej mentalności kiedyś bał się nas cały świat, mieliśmy liderów z wielkim charakterem i ego, nie gości, którzy cieszą się, że będą grać z Messim.
Komentarze
0
@NeroTFP1 Ale to nie jest takie proste i zerojedynkowe. Jedno Galacticos dało dupy, ale już drugie zrobiło fundamenty pod dominację Realu w Lidze Mistrzów. Wzmocnili się i nie ma co bagatelizować ich transferów.
2
@Nazio_87 Nie jest powiedziane, że nie nadciągają zawodników, o których wspomniałeś. Niestety mają fundusze i możliwości sportowe.
4
Szczerze mówiąc, byłem przekonany, że Bernardo jest nasz od początku. Wielka strata, okazja przeszła koło nosa. Musimy kimś odpowiedzieć, ale troszku nie ma kim.
2
@KrychaFCB Beka beką, ale będzie się pultał w polu karnym, dostanie 3 tego typu ciastka od asów z pomocy, strzeli kilka patelni i zaraz się zacznie narracja, że wielki Ronaldo ciągnie Portugalię do tytułu.
5
@Kidd Przy rosnącej liczbie migrantów z krajów islamskich oraz bantustanów to sami Niemcy są w stanie powtórzyć swój sztandarowy numer i tym razem będzie to w jakiś sposób zrozumiałe z punktu widzenia społecznej reakcji na bierność władzy. Oczywiście nie mówię o moralnej słuszności, bo odpowiedzialność zbiorowa i przerzucanie winy na bogu ducha winnych migrantów to zezwierzęcenie. Fakty są jednak takie, że narobili sobie strasznego bigosu wewnątrz kraju - przestają być gospodarzem we własnym państwie, czują się zaszczuci i zrobiło się po prostu niebezpiecznie w pewnych obszarach. Zwykły Hans, obserwując zmiany kulturowe w Niemczech, w pewnym momencie po prostu weźmie sprawy w swoje ręce i wajcha przestawi się w drugą stronę (a ten naród jest do tego zdolny). Należy też pamiętać, że im większy problem z migrantami, tym większe poparcie skrajnych partii typu AfD, a stamtąd już niedługa droga do szaleństwa. Żeby było śmieszniej (i straszniej), wszystko może się powtórzyć w latach 30.
110
Właśnie odpoczywam i naszła mnie ochota na małe przemyślenia - nie dotyczą one obecnej sytuacji naszego ukochanego klubu, wizji Valverde, formy poszczególnych zawodników i innych tego typu spraw. Mianowicie martwi mnie, nie daje spokoju ogolne postrzeganie naszego zespołu. Od czasu odejścia Neymara, pożegnania się z Xavim, Iniestą, Alvesem, nawet z wojownikiem Masche, mam wrażenie, że Barcy już się nie boją, że straciliśmy pazur, swego rodzaju klasę, ten charakterystyczny barceloński sznyt, który przygniatał( wiadomo - nie zawsze ) niemal każdego przeciwnika. Przytoczę teraz wypowiedź Generała: "To, co odróżnia wielkiego piłkarza od reszty. To, kiedy w trudnych momentach mówi: „Zagraj mi piłkę”. Jak było w Barcelonie? Kiedy wydarzenia na boisku się komplikowały, każdy prosił o piłkę. Wszyscy mieli osobowość." Nie uważacie, że nasi nowi zawodnicy, pomimo oczywistego talentu, nie mają takiego charakteru zwycięscy, charakteru mistrza, wręcz arogancji i świadomości przewagi, w końcu odwagi. Zauważyliście, że na Rambli wielokrotnie psioczono na Alvesa? A że wrzutki do kitu, a że dał się objechać, a że coś tam jeszcze. Jednak gdy przychodził moment krytyczny, on zawsze pokazywał klasę, grał jak na zawodnika Barcy przystało, z iskrą, z odwagą, z klasą i umiejętnościami - w imię zasady Seny, pit i collons. Niby Semedo jest dobry, niby Dembouz ma talent, niby Arthur( akurat tu nastąpi weryfikacja zawodnika, więc w pewnym sensie jest to opinia niesprawiedliwa ) przypomina Xaviego, ale wciąż siedzi mi w głowie myśl, że czegoś im jednak brakuje. Myślę, że trudno będzie ugrać coś wielkiego z tym składem( po prostu wygrać LM ), z jednego powodu - nie dominujemy i nie wzbudzamy strachu. Tak jakby skończyła się recepta na dominację. Pamiętam jak zdobywaliśmy dwie ostatnie LM - przed finałem byłem pewny, że wygramy, widziałem ten niebywały pędzący kataloński pociąg, który jechał własnym kursem. Teraz tego niestety nie ma, są natomiast dające nadzieję przebłyski. Oby się udało.
79
Ale mam bekę z niektórych ksywek, które nadała na przestrzeni lat La Rambla - Danzel, Sołtys, Sztanga, Terrorysta z Rosario xD
60
Gadanie o tym, że Ronaldo ma 37 lat, jest dziadkiem, chce sobie odpocząć i w związku z tym czas na emeryturę to baju baju dla frajerów. Całe życie zapodawana była narracja o jego wieku biologicznym, ciele maszyny (notabene dużo w tym prawdy, prawdopodobnie Cristiano jest lepiej przygotowany czysto fizycznie i motorycznie niż sam Messi) i 1000 brzuszkach dziennie i teraz w ciągu sekundy - dosłownie, bo chłop jeszcze pół roku temu strzelił w lidze prawie 20 goli i był powszechnie chwalony - wszystko się zmieniło, nie można krytykować Ronaldo, bo sie zestarzał. Fakty przedstawiają się następująco: na samym początku Portugalczyk chciał czmychnąć z Manchesteru, nie udało się i nie przepracował okresu przygotowawczego, potem grał piach, w końcu Ten Hag zaczął sadzać go na ławkę, zaczęły się dymy w postaci odmowy wejścia na boisko, wychodzenia z meczu przedwcześnie czy niepodawania ręki Carragherowi i Garemu, w międzyczasie Cris dalej nic nie grał, aż nadszedł moment największej piłkarskiej żenady roku, czyli wywiad z Piercem Morganem, a w nim absurdalna krytyka kolegów z zespołu, Haga, Rangnicka, Rooneya, Nevilla i wszystkiego dookoła. W końcu nadeszły mistrzostwa, gdzie jak pamiętamy powtórzyła się historia z sezonu klubowego. Wisienką na torcie było totalne ochłodzenie relacji z Santosem i brak podziękowania mu za lata pracy w kadrze. Wracamy do teraźniejszości - Cristiano chce podbić kolejną ligę i teraz przypominam: jeszcze w wywiadzie z Morganem miesiąc temu Portugalczyk mówił, że dalej chce grać na najwyższym poziomie w Lidze Mistrzów i podbijać świat. Niestety okazało się, że żaden liczący się klub nie chciał skorzystać z usług Ronaldo. Chłop po prostu gówno grał i został w pełni uzasadniony sposób usadzony, ale jego potężne ego nie pozwoliło mu zaakceptować takiego stanu rzeczy. Jakby zszedł z oczekiwań zarówno finansowych, jak i sportowych to dzisiaj budowałby powoli Manchester niczym Ibra w Milanie.
56
Odnośnie El Classico.
Apeluję do kibiców Blaugrany, by ci schowali dumę wraz z pewnością siebie do kieszeni. Wbrew opiniom wielu, nie gramy z murarzami, Ramos to bynajmniej nie frajer, a nasza pomoc nie jest taka świetna, na jaką zdaje się wyglądać. Czeka nas ważne spotkanie, zarówno ze względu na aspekt czysto punktowy, jak i psychologiczny. Żeby wygrać, trzeba gryźć trawę i poświęcać się dla drużyny. Real Madryt to uznana firma z najlepszymi zawodnikami, którzy, jestem tego pewny, tanio skóry nie sprzedadzą. Bądźmy jednak dobrej myśli i kibicujmy Azulgranie. Już czas wrzucić następny bieg! VeB!!!
56
Samuel ma rację, w tamtym czasie to on był kozakiem i gwiazdą, a Leo dopiero wchodził na salony. Co więcej, właśnie dzięki takiej mentalności kiedyś bał się nas cały świat, mieliśmy liderów z wielkim charakterem i ego, nie gości, którzy cieszą się, że będą grać z Messim.