3

@Safrani O AI to już kilka razy tu pisałem. Dostosować prawo i karać i to porządnie za używanie jej do tworzenia manipulacyjnych treści. Czesto na FB wyświetlają mi się filmy z safari i czasem są to wygenerowane w AI do stopnia, że mamy do czynienia już z antropomorfizacją. Chore to jest. I ludzie łykają to i mamy przykłady bambinizmu.

1

@takisobiektos Według mnie platforma ogłupia swoimi debilnymi, często dziecinnymi treściami, ale jak ktoś chce oglądać tam takie materiały to droga wolna. Ja po prostu tego szitu nie mam na telefonie i żyje mi się dobrze.

8



Zakazać i elo. Zakazać Tik-Toka, Fejsbuka. Ani słowa o Twitterze, gdzie manipulacji jest również sporo ze strony różnych kont - z polskich prym wiodą jakieś kulfony, zespoły brauna czy inne rzepy czy koroluki.

Ludzi należy nauczyć jak weryfikować fejki, a nie zakazywać wszystkiego jak leci. Za chwile okaże się, że matma za trudna to cyk, zakażmy jej na maturze idąc tym tokiem postępowania.

Dla mnie, jako wolnościowca to każda próba ograniczania swobodnego dostępu jest zła.

0

@Aragorn33 Ja to czekam, aż usuną artykuł 43' UoPN i pozwolą spożywać alkohol w miejscu publicznym, jak w normalnym kraju typu Cypr, Malta czy Czarnogórze. Jednocześnie, jeśli ktoś zachowuje się niewłaściwie bedac pod wpływem, to wtedy dużo większe kary, niż tylko wycieczka na IW. Ale raczej się nie doczekam, bo wtedy zyski dla SP byłyby mniejsze.

2

@Konradowskyy Fifka 15, czyli najlepsza część, jeśli chodzi o FUT i jedna z najlepszych patrząc na gameplay.

3

@BorzyKrzys Wkrótce zapewne walka tej uroczej blondyny z tą też już ex-policjantką, co ją Labryga karmił ogórkiem.

1

@Rastafarnianin Ja słyszałem kiedyś o nastolatce, co wmówiła matce, że zaszła w ciąże pływając na basenie, więc z tym lodem to trochę niebezpieczna sytuacja jest.

2

@PatrychoO Jeśli to nazwiemy filmem, gdzie twórcy inspirowali się Wielkim Marszem Kinga, to jest to bardziej poprawne określenie. Owszem, momentami są wrzucone jeden do jednego cytaty z książki, ale za przekręcenie kilku rzeczy, o których napisałem w tej swojej recenzji oceniam ten film na 5, bo to jednak ekranizacja, a nie tylko inspiracja książką Kinga.

2

@Ojciec5tkidzieci
Jadąc do kina - a jechałem pociągiem, więc miałem szerokie pole do rozmyślań, gdyż nie musiałem się skupiać na jeździe - zastanawiałem się w jaki sposób twórcy podejdą do ukazania idei wielkiego marszu w tej alternatywnym obrazie USA. Jeśli ktoś nie wie, w książce mamy do czynienia z USA w ujęciu totalitarnym, gdzie na czele stoi niejaki major, a wielki marsz jest rozrywką na cały kraj. Ludzie szaleją móc oglądać uczestników, biorą udział w obstawianiu kuponów, zbierają porzucone przez uczestników rzeczy typu but jakby to był drogocenny okaz. Pomyślałem, że zapewne twórcy ukażą tę otoczkę wydarzenia w filmie coś na wzór "Uciekiniera" z 1987 roku - telebimy w całym kraju, reporterzy relacjonujący wydarzenia, dodatkowo tłumy gapiów oglądający wydarzenia na żywo na danych etapach jak podczas kolarskiego touru. Jakim strzałem w pysk było dla mnie to, że ludzie odpowiadający za film zmienili ten element o 180 stopni - jest to raczej wydarzenie niedostępne dla obywateli, a uczestnicy idą sobie będąc po drodze obserwowanymi przez jednostki. Ukazanie przez Kinga tego, jak to ludzi rajcuje oglądanie morderczy, wielki marsz został kompletnie porzucony w samym filmie. Jest to dla mnie ogromnym minusem, a to ma związek z kolejnym elementem, o którym wspomnę w kolejnym akapicie.

W książce w tytułowym Wielkim Marszu udział bierze 100 uczestników, którzy mają za zadanie iść w tempie 6 km/h. Jeśli ktoś nie wie, to jest to mocne tempo. Uczestnikami są chłopcy, zazwyczaj w wieku 18 lat. Wybierani oni są drogą losowania po wcześniejszym zaliczeniu testów sprawnościowych, jak i wiedzy. Za obniżenie tempa marszu dostaje się ostrzeżenie. Po trzech ostrzeżeniach gracz zostaje wyeliminowany - w sposób dosłowny, tzn. kulą w łeb z karabinu maszynowego. Jeśli uczestnik przez godzinę utrzymuje odpowiednie tempo, a miał na koncie ostrzeżenie, to zostaje ono wykasowane (to ostrzeżenie). W samym filmie liczba uczestników wynosi 50, a tempo to 5km/h. Nie jest to jakaś zmiana nie do zaakceptowania, bo w książce i tak nie poznajemy wszystkich 100 uczestników. Nie wymienię teraz z pamięci ile nazwisk się przewija, ale obstawiam coś około 30 - 35, może 40. Tylko, że tutaj jest mały zgrzyt. Sama redukcja postaci nie jest problemem, jednak liczyłem, że te, dla których King poświęcił w swojej książce więcej miejsca znajdą się także w filmie. A tu niestety brakuje Percy`ego i jego szalejącej z trybun matki, która chce, by oddano jej syna (i do tego nawiązywałem w pierwszym akapicie, odnośnie braku tłumów na torze marszu) czy przede wszystkim Scramma, który był jedynym uczestnikiem, który pozostawił w domu żonę będącą przy nadziei, a na trasie wpada w poważne tarapty. Tutaj wątek bycia żonatym przypisano innemu uczestnikowi, co wyszło bardzo płytko. Widać, że twórcy poszli na skróty z tym wątkiem, a szkoda, bo był on ciekawy w samej książce.

Mocno na skróty twórcy filmu poszli w przedstawieniu sylwestki Stebbinsa, czyli najbardziej tajemniczej postaci w książce. Stebbins od pierwszej sceny w filmie jest przedstawiony nieprawidłowo, gdyż na ekranie widzimy go jako chłopaka, który widać, że nie omijał zajęć z wychowania fizycznego, a ponadto ćwiczył także dodatkowo we własnym zakresie. W książce Stebbins jest cichym gościem, który jest chuderlakiem. Osobą, która nie wydaje się w jakimkolwiek elemencie być faworytem do wygrania zawodów. Ponadto na samym starcie dostaje on ostrzeżenie, aby wybadać odpowiednie tempo marszu idąc cały czas na końcu. W filmie postać ta mocno się różni i ta jej tajemniczość nie istnieje. A szkoda.

McVries, czyli w mojej opinii najbardziej inteligentna postać jest tutaj pozbawiona całości swoich cech. King w swojej książce chce pokazać naiwność młodych chłopaków, którzy zgłaszają się do samobójczych zawodów, aby zgarnąć potężną sumę pieniężną, gdzie część z tych młodych gości w przeszłości była świadkami poprzednich edycji wielkiego marszu. Nie mają oni jakiś konkretnych motywacji, ot po prostu naiwność połączona z nadzieją i pewnością siebie, które z kolejnymi kilometrami się rozmywają, a w pewnym momencie zamieniają w strach, przerażenie i zrezygnowanie. McVries jest postacią, której motywacją udziału w wielkim marszu jest poczucie winy w stosunku do tego, co zrobił w przeszłości. W filmie zaś uczyniono z niego dobrego samarytanina, który od samego początku stara się być aniołem stróżem dla głównej postaci. A jednak King przedstawił to trochę inaczej - McVries jako pierwszy został uratowany przez Raya Garraty`ego (główna postać), a potem kolejno spłaca swój dług i stara się oszczędzić bolesnego widoku matce i dziewczynie Raya. Dodatkowo tak Raya, jak i McVriesa zmodyfikowano pod kątem posiadania najbliższych, co mocno mi nie pasuje, bo sprawia, że Ray z postaci naiwnej i egoistycznej - jak to ma miejsce w książce - został przerobiony na mściciela, który od początku wie czego szuka. To psuje film, a najmocniej samą końcówkę, która jest już w ogóle splunięciem w twarz czytelnikom.

Ogólnie w filmie ukazano pewnego rodzaju solidarność uczestników, co prowadzi do próby ocieplenia wizerunku najbardziej wkurzającej postaci w książce, czyli Barkovitcha. Barkovitch jest irytujący równie mocno, jak Konrad Berkowicz ze swoją aktywnością na Twitterze (sorry, ale podobieństwo nazwisk za bardzo kusiło), który za swój czyn, jak i postawę przez cały marsz jest obserwowany przez pozostałych przy życiu uczestników, kiedy pożegna się z uczestnictwem, a także życiem. W filmie zaś pod koniec postanowiono ukazać go jako członka grupy, co też było mi nie w smak.

Muszę jednak pochwalić twórców za parę rzeczy. Po pierwsze, to ukazanie dramatu uczestników. Skręcona kostka, atak drgawek, biegunka na trasie, skurcze - twórcy nie bali się tego pokazać z bliska i jest to okej. Bohaterowie, którzy w danym momencie żegnają się z życiem nie są ukazani z patosem, lecz w beznadziei sytuacji umierają z poczuciem strachu na twarzy. Również plus dla twórców za ukazanie jednej z najmocniejszych scen z książki, gdzie transporter okalecza jednego z uczestników, który za kilkadziesiąt sekund dostaje ostrzeżenia i w konsekwencji strzał w głowę. Brakowało mi pracy kamery, by ukazać twarze żołnierzy dokonujących egzekucji w sposób pozbawiony emocji. To byłoby dobre, gdyż pokazywałoby jak przedstawiciele armii w rządzonej przez dyktatora Ameryce są wypruci z emocji podczas eliminowania kolejnych nastolatków.

Reasumując, film Wielki Marsz trzeba oceniać jako ekranizację, a nie autorski projekt scenarzysty i reżysera i tu ten film mocno kuleje. Pozbawienie właściwych cech najważniejszych dla książki postaci to jedno, ale przede wszystkim błędne ukazanie motywacji uczestników, co sprawia, że mamy całkowicie zwalony finał to największe wady filmu. Części bohaterom przypisano cechy innych, które były w książce, a nie pojawiają się w filmie, dlatego wygląda to po prostu jak droga na skróty. Pokazanie, że ma się jaja w ukazaniu brutalności takiego wydarzenia jest plusem, ale niestety, to trochę za mało. Moim zdaniem twórcy filmu nie podołali wyzwaniu, a zaznaczmy, że nie było ono łatwe, bo Wielki Marsz chociaż jest książką liczącą zaledwie trochę ponad 250 stron, to trudno ją przedstawić we właściwy sposób w filmie trwającym ponad 100 minut. Brakowało mi też pokazania na ekranie tego uczucia zmęczenia - w końcu uczestnicy maszerowali cały czas przez 5 dni (ci najlepsi). Tutaj jednak miałem wrażenie, że do momentu pozostania na ekranie ostatniej czwórki, to każdy szedł na sporej świeżości.

5

Uwielbiam książkę "Wielki Marsz" Kinga. Nie jestem kingomaniakiem, ba, poza "Wielkim Marszem" i "Cujo" nie miałem do czynienia z pozostałymi z jego książek.
Po "Wielki Marsz" sięgnąłem pierwszy raz 10 lat temu i do dziś ta książka plasuje się w moim TOP5 i coś czuję, że ciężko będzie, by z niego wyleciała. Wówczas po przeczytaniu jej pomyślałem: "kurde, to ma pozycje na film, a jeszcze bardziej ma mini-serial". Po 10 latach doczekałem się ekranizacji. W związku z tym zawitałem w kinie na premierze. W komentarzu podzielę się moją opinią, rzekłbym recenzją filmu. Dokonam przy tym porównań, dlatego od razu uprzedzam, że mój wpis MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY, aczkolwiek będę starał się ich unikać. Oznaczam też kilka osób: @PatrychoO @Gary @Safrani @Kinginiesta @norbi77 @BorzyKrzys i oczywiście zachęcam pozostałych zainteresowanych do poświęcenia czasu na przeczytanie tych moich wypocin. :P

1

@Konradowskyy przecież Onet od jakiś 2-3 lat przebił poziomem żenady pudelka.

2

"Kiedy przyszli po Lisa, nie protestowałem. Nie byłem redaktorem naczelnym Newsweeka.

Kiedy przyszli po Kontka, nie protestowałem. Wierzylem w lądowanie na Księżycu.

Kiedy przyszli po Wysocką, nie protestowałem. Nie miałem teścia zbrodniarza.

Kiedy przyszli po Michalik, nie protestowałem. Nie byłem kserokopiarką.

Kiedy przyszli po demokrację, nikt nie protestował. Nikogo już nie było."

Miłego weekendu.

0


Poważna sprawa. Podwyżki potrzebne nie na wczoraj, lecz na przedwczoraj.

1

@lucca87 Ogłosili chec przerwy od gry w kadrze argumentując to checia odpoczynku. Ich celem jest last dance na IO2028 w LA.

4

Komentarz usunięty

3

@tbas Takimi wypowiedziami pokazuje to, co nie tylko on, ale ogólnie Ameryka uważa o demokracji i jej wartościach, między innymi wolności słowa - one są fajne, jak to oni (Amerykanie) są piewcami w.w wartości, a jak już jest przeciwko nim to jest ble.
Samo zwolnienie tego całego Kimmela nie powoduje u mnie emocji, bo raz, że walnął mocnego farmazona na wizji, a dwa, to sam był za karaniem osób, które mówią nie tak, jak on uważa (chodzi o tę aktorkę co miała konflikt z Disneyem), więc po części dosięgła go sprawiedliwość.

2

@Aragorn33 Wiem, to jest bardzo trafne co napisał jakiś kolo na Xie. :P

5

@Aragorn33 pożyczone z komentarzy na X:
"Ter Stegen: Joan Garcia? Jestem od niego dużo lepszy i kiedy wróce, to jedyne co będzie mógł robić to podawać mi bidon z wodą."

0

@michal26 Ja liczę na finał Polska z Bułgarią z braćmi Nikolov w akcji.

0

@michal26 Mocno turniejowy zespół, który rośnie w siłę z kolejnym meczem. Zwłaszcza na IO. :D

2

@Encore Oby tak czarował w PlusLidze. Ofc magikiem nr 1 pozostaje Tavares.

0

18.09.2025 > 18.12.2022
Vamos Argentyno!

0

@Azazel_Pazuzu Argentyna dwa!
Francja dwa!

1

@Kgorecki2500 Haha rzeczywiście XD

0

@Karol145 A oni nie byli przeciwni szczepionkom na covid, a nie szczepieniom na krztusiec, odre itd?

2



Ten Korczarowski to jest eksperyment społeczny. Nie ma innej opcji...

2

@Safrani Serial wybitnie nie wpasował się w mój gust. :P

6

Rzucił mi się wczoraj w oczy fragment tego programu TVP "Wykrywacz Kłamstw", który ma na celu weryfikowanie dezinformacji, jednak samemu sieje dezinformację w obronie polityka koalicji rządzącej. Chodziło dokładnie o wypowiedź pani Biejat, gdzie jej kłamstwo nazwano półprawdą. :P

Ciekawie się zaczęło, więc odszukałem fragment o Dzikim Trenerze. W tym celu popełniłem także drugi grzech, bo poza nabiciem wyświetlenia TVP, nabiłem je także profesorowi chłopskiego rozumu, czyli Dzikiemu. No, ale ludzie kochani... :P Ja rozumiem, że tego typu programy jak ten w TVP w likwidacji powstają dla specyficznej, mającej problem z myśleniem grupy osób, których reprezentanci są także obecni tutaj, ale program mający walczyć z dezinformacją sam się jej dopuszcza. U Dzikiego puszczony fragment wypowiedzi tak, by pasowało to do tezy głoszonej przez prowadzącą program.

Ale najlepsi w tym wszystkim, co ma miejsce w ostatnim czasie, to są komentatorzy twitterowi. Tam już trwa kampania wśród pewnej grupy kont, że mowa o osobie, która promuje ruską narracje (w sensie Dziki), co już samo w sobie jest irracjonalne i należy go wszędzie zbanować. Najzabawniejsze, a może i najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że po wejściu w profile tych osób i przewertowaniu tablic takich gagatków można ujrzeć udostępnione wpisy użytkownika, który swego czasu na wykopie pisał o pozytywnych aspektach współżycia z własną siostrą czy z nieboszczykami... I to już nie jest powodem do bana.

0

@Czyhrynski Miałem tak po tym, jak przeciazyłem reke wyciskając i robiąc od razu dipy przez kilka miesiecy. Używaj do ćwiczeń opaski uciskowej. Źródło bólu jest raczej na przedramieniu, a odczuwasz go w zaznaczonym miejscu. Polecam wyszukać palcem miejsc na przedramieniu gdzie Cię boli (dociskając poszczególne miejsca) i je dociskać np. rękojeścią widelca. Ale najlepiej idz do dobrego fizjo.

1

@Kgorecki2500 Historia bez cenzury nie jest najlepszym kanałem pod kątem merytorycznym, ale ma najciekawszy przekaz dla osoby, która nie rajcuje się historią. Ja np. bardzo lubię Zakazane Historie, lecz tam mowa typowo o historii XX wieku.

Media

Sonda

Kto wygra mistrzostwo świata?