Po pierwsze szacunek za wykonaną pracę. Po drugie myślę, że nawet jeżeli jest to obarczona w jakiś sposób błędem analiza (źródła, niekompletne dane itp.) i nie zawiera ona kilku dodatkowych nazwisk, które można było tu umieścić, nie wpłynęłoby to na ukazanie tego czego można się spodziewać po wstawieniu konkretnego zawodnika do zespołu. Potwierdza to też moje przemyślenie, że piłka nożna jest dzisiaj tak zaawansowana, że ci którzy kiedyś wyprzedzali swoje czasy po za nielicznymi wyjątkami dzisiaj nadal nie dojeżdżali by do poziomu Messiego czy CR7, a nawet Suareza. Po trzecie na takim wykresie widać na ile szczęście, otaczający cie zawodnicy w zespole, zmęczenie, daty meczów i miejsca rozgrywania turniejów, siła drużyn przeciwnych, losowania - wpływają na trofea w gablocie. Nawiązuję tu głównie do odwiecznego porównywania Messiego z Maradoną gdzie ten drugi kompletnie nie ma podjazdu. Statystyka też dowodzi temu, że wymiana złotych piłek między CR7, a Messim miała sens. Liczby pokazują też, jak ważna w tym sporcie jest opinia publiczna i dbanie o nią, bo niektórych piłkarzy nadal uważamy za lepszych niż faktycznie byli.
Nie rozumiem zamieszania o celebracje bramki przez Messiego. To był jego 500 gol w barwach Barcelony, gol na 3:2 w ostatniej minucie klasyka, rozłożył na łopatki odwiecznego rywala i jeden z najmocniejszych zespołów na świecie. Wiem, że to boli, ale odbieranie komuś chwili satysfakcji po tak historycznym osiągnięciu po przez negowanie jej jest co najwyżej śmieszne.
Nie neguje historii transferu, bo nie wiem jak było, natomiast przeszkadza mi jedno. "Dbałem o niego jak o syna" - tylko dlatego, że wywęszyłeś na nim interes, a podstawianie szoferów i innych dupereli było małą inwestycją, żeby potem liczyć grube bańki ze swojej dojnej krówki. Wszyscy powinniście się smażyć w piekle nieważne po której stronie barykady stoicie i DIS, i Rosell, i tata Neymara.
Nie rozumiem zamieszania o celebracje bramki przez Messiego. To był jego 500 gol w barwach Barcelony, gol na 3:2 w ostatniej minucie klasyka, rozłożył na łopatki odwiecznego rywala i jeden z najmocniejszych zespołów na świecie. Wiem, że to boli, ale odbieranie komuś chwili satysfakcji po tak historycznym osiągnięciu po przez negowanie jej jest co najwyżej śmieszne.
Po pierwsze szacunek za wykonaną pracę. Po drugie myślę, że nawet jeżeli jest to obarczona w jakiś sposób błędem analiza (źródła, niekompletne dane itp.) i nie zawiera ona kilku dodatkowych nazwisk, które można było tu umieścić, nie wpłynęłoby to na ukazanie tego czego można się spodziewać po wstawieniu konkretnego zawodnika do zespołu. Potwierdza to też moje przemyślenie, że piłka nożna jest dzisiaj tak zaawansowana, że ci którzy kiedyś wyprzedzali swoje czasy po za nielicznymi wyjątkami dzisiaj nadal nie dojeżdżali by do poziomu Messiego czy CR7, a nawet Suareza. Po trzecie na takim wykresie widać na ile szczęście, otaczający cie zawodnicy w zespole, zmęczenie, daty meczów i miejsca rozgrywania turniejów, siła drużyn przeciwnych, losowania - wpływają na trofea w gablocie. Nawiązuję tu głównie do odwiecznego porównywania Messiego z Maradoną gdzie ten drugi kompletnie nie ma podjazdu. Statystyka też dowodzi temu, że wymiana złotych piłek między CR7, a Messim miała sens. Liczby pokazują też, jak ważna w tym sporcie jest opinia publiczna i dbanie o nią, bo niektórych piłkarzy nadal uważamy za lepszych niż faktycznie byli.
Nie neguje historii transferu, bo nie wiem jak było, natomiast przeszkadza mi jedno. "Dbałem o niego jak o syna" - tylko dlatego, że wywęszyłeś na nim interes, a podstawianie szoferów i innych dupereli było małą inwestycją, żeby potem liczyć grube bańki ze swojej dojnej krówki. Wszyscy powinniście się smażyć w piekle nieważne po której stronie barykady stoicie i DIS, i Rosell, i tata Neymara.
Komentarze
3
Po pierwsze szacunek za wykonaną pracę. Po drugie myślę, że nawet jeżeli jest to obarczona w jakiś sposób błędem analiza (źródła, niekompletne dane itp.) i nie zawiera ona kilku dodatkowych nazwisk, które można było tu umieścić, nie wpłynęłoby to na ukazanie tego czego można się spodziewać po wstawieniu konkretnego zawodnika do zespołu. Potwierdza to też moje przemyślenie, że piłka nożna jest dzisiaj tak zaawansowana, że ci którzy kiedyś wyprzedzali swoje czasy po za nielicznymi wyjątkami dzisiaj nadal nie dojeżdżali by do poziomu Messiego czy CR7, a nawet Suareza. Po trzecie na takim wykresie widać na ile szczęście, otaczający cie zawodnicy w zespole, zmęczenie, daty meczów i miejsca rozgrywania turniejów, siła drużyn przeciwnych, losowania - wpływają na trofea w gablocie. Nawiązuję tu głównie do odwiecznego porównywania Messiego z Maradoną gdzie ten drugi kompletnie nie ma podjazdu. Statystyka też dowodzi temu, że wymiana złotych piłek między CR7, a Messim miała sens. Liczby pokazują też, jak ważna w tym sporcie jest opinia publiczna i dbanie o nią, bo niektórych piłkarzy nadal uważamy za lepszych niż faktycznie byli.
47
Nie rozumiem zamieszania o celebracje bramki przez Messiego. To był jego 500 gol w barwach Barcelony, gol na 3:2 w ostatniej minucie klasyka, rozłożył na łopatki odwiecznego rywala i jeden z najmocniejszych zespołów na świecie. Wiem, że to boli, ale odbieranie komuś chwili satysfakcji po tak historycznym osiągnięciu po przez negowanie jej jest co najwyżej śmieszne.
0
Nie neguje historii transferu, bo nie wiem jak było, natomiast przeszkadza mi jedno. "Dbałem o niego jak o syna" - tylko dlatego, że wywęszyłeś na nim interes, a podstawianie szoferów i innych dupereli było małą inwestycją, żeby potem liczyć grube bańki ze swojej dojnej krówki. Wszyscy powinniście się smażyć w piekle nieważne po której stronie barykady stoicie i DIS, i Rosell, i tata Neymara.
47
Nie rozumiem zamieszania o celebracje bramki przez Messiego. To był jego 500 gol w barwach Barcelony, gol na 3:2 w ostatniej minucie klasyka, rozłożył na łopatki odwiecznego rywala i jeden z najmocniejszych zespołów na świecie. Wiem, że to boli, ale odbieranie komuś chwili satysfakcji po tak historycznym osiągnięciu po przez negowanie jej jest co najwyżej śmieszne.
3
Po pierwsze szacunek za wykonaną pracę. Po drugie myślę, że nawet jeżeli jest to obarczona w jakiś sposób błędem analiza (źródła, niekompletne dane itp.) i nie zawiera ona kilku dodatkowych nazwisk, które można było tu umieścić, nie wpłynęłoby to na ukazanie tego czego można się spodziewać po wstawieniu konkretnego zawodnika do zespołu. Potwierdza to też moje przemyślenie, że piłka nożna jest dzisiaj tak zaawansowana, że ci którzy kiedyś wyprzedzali swoje czasy po za nielicznymi wyjątkami dzisiaj nadal nie dojeżdżali by do poziomu Messiego czy CR7, a nawet Suareza. Po trzecie na takim wykresie widać na ile szczęście, otaczający cie zawodnicy w zespole, zmęczenie, daty meczów i miejsca rozgrywania turniejów, siła drużyn przeciwnych, losowania - wpływają na trofea w gablocie. Nawiązuję tu głównie do odwiecznego porównywania Messiego z Maradoną gdzie ten drugi kompletnie nie ma podjazdu. Statystyka też dowodzi temu, że wymiana złotych piłek między CR7, a Messim miała sens. Liczby pokazują też, jak ważna w tym sporcie jest opinia publiczna i dbanie o nią, bo niektórych piłkarzy nadal uważamy za lepszych niż faktycznie byli.
0
Nie neguje historii transferu, bo nie wiem jak było, natomiast przeszkadza mi jedno. "Dbałem o niego jak o syna" - tylko dlatego, że wywęszyłeś na nim interes, a podstawianie szoferów i innych dupereli było małą inwestycją, żeby potem liczyć grube bańki ze swojej dojnej krówki. Wszyscy powinniście się smażyć w piekle nieważne po której stronie barykady stoicie i DIS, i Rosell, i tata Neymara.