barca-fan
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
6 obserwujących
4 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Żegnaj Astonie Martinie
Manuel Estirarte, były mistrz świata w piłce wodnej a obecnie specjalista od PR w Barcelonie, ostrzegał mnie, że "Abi jest wyjątkowy, specjalny." To prawda. W wypowiedziach Erica nie ma miejsca na puste słowa. Zaciekle walczy z przyznawaniem mu łatki bohatera. Jest pełen człowieczeństwa. Do tego dochodzi jeszcze to uczucie, przekonanie że coś się w nim zmieniło na zawsze.
"Czego się nauczyłem po tym wszystkim?" Uśmiecha się. "Jeść. Dbać bardziej o moje ciało. Może nawet na nowo nauczyłem się jak żyć... Sprzedałem moje auta sportowe, nawet ukochanego Astona Martina. Możesz zrobić lepsze rzeczy ze swoimi pieniędzmi. Jest wiele osób chorych na raka czy AIDS, którzy ich potrzebują i ja staram się im oddawać moją część, ponieważ jestem na uprzywilejowanej pozycji. Robię to jednak po cichu. Jeżeli oddasz 20 euro żebrakowi na ulicy to jest to twoja prywatna sprawa. Pomiędzy tobą, nim i Bogiem. Nikim innym. O, i jeszcze się nauczyłem żeby się zbytnio wszystkim nie przejmować. Jeżeli moja żona zasypuje mnie nieskończoną ilością słów a moje córki wciąż się na mnie obrażają, to w porządku. Każda chmura ma jasne przebłyski. We wszystkim można znaleźć coś dobrego. Pytasz co takiego dobrego może być w raku? Jeżeli znowu mi się to przytrafi, będę dokładnie wiedział jak się zachować. Teraz postrzegam różne rzeczy inaczej, dojrzałem. Życie jest pełne ścieżek i musisz nimi podążać, akceptować je i nie narzekać. To zupełnie jak wściekanie się z zepsutego rzutu karnego. Strasznie głupie, prawda?"
0
Berlin 2006
Eric głośno się śmieje na wspomnienie finału Mistrzostw świata przegranego dopiero po karnych. "Wy Włosi [wywiad został przeprowadzony dla włoskiego wydania Vanity Fair] jesteście niesamowici... zawsze znajdujecie wymówki!"Użyłem tego przykładu jednak tylko po to, żeby przejść do meritum: ból. Są różne jego rodzaje, lecz ból wciąż pozostaje bólem: walka z rakiem, przegrana w taki sposób finału Mundialu, ominięcie finału Ligi Mistrzów w 2009 roku w Rzymie z powodu zawieszenia... Potrząsa głową. "Jesteś w błędzie. Nie czujesz bólu kiedy przegrywasz finał Mistrzostw Świata. Nie jako jednostka, ponieważ wygrywasz i przegrywasz jako część drużyny. Tego się nauczyłem. Kiedy dostałem czerwoną kartkę w meczu z Chelsea, straciłem szansę na grę. Jednak drużyna, Barcelona - nie. To jest ważne. Siedziałem na trybunach w Rzymie i byłem szczęśliwy. Nie ma w tym nic bolesnego. Kiedy masz raka to w pewnym sensie jest tak samo. To nie jest mecz jednej osoby, to praca zespołowa. Bez wsparcia mojej rodziny, kibiców, zwykłych ludzi, innych pacjentów i oczywiście moich kolegów z zespołu - nie wygrałbym z rakiem."
0
Z punktu widzenia osoby z zewnątrz, ciężko jest jednoznacznie stwierdzić co ich tak scala. Głęboko utkwione w filozofii katalońskiego klubu, której uosobieniem jest Pep Guardiola, znajduje się coś niesamowitego. "Klub, drużyna, koledzy. To wszystko jest najważniejsze. Zarabiamy dużo pieniędzy, lecz wciąż trenujemy z dziecięcym zapałem. Widziałem bardzo wielu piłkarzy, którzy stali się bogaci i każde swoje zdanie rozpoczynali słowami "Ja, Ja, Moje...". Nikt w Barcelonie taki nie jest. Zawsze mamy w głowach to, że to jest gra. Płacą nam za zrobienie czegoś pięknego, więc podejdźmy do tego poważnie, lecz nie nazbyt poważnie. Faktem jest, że niektórzy w świecie piłki nożnej są zarozumiali. To czasami męczy. Wiem, że chciałbyś żebym powiedział coś o Mourinho. Jest irytujący i nieznośny, lecz w jego przypadku to część strategii wiodącej do zwycięstwa. W przeszłości brałem jego stronę kilkakrotnie. W tym roku? Szczerze? Chyba ani razu."
0
Kapitan
To stwierdzenie naprawdę było szalone. Jednak przypadek Erica potwierdza, że dramatyczne zwroty akcji są zawsze mile widziane. Godzinę przed meczem z Manchesterem United nie wiedział, że zagra. "Guardiola pokazał nam ostatnie nagrania video, przekazał końcowe wskazówki i przeczytał na głos skład meczowy. Nikt nie wyglądał na zaskoczonego. Nikt oprócz mnie, oczywiście. Popatrzyłem na Puyola, podszedłem do niego i zapytałem "Dlaczego nie grasz? Wiedziałeś, że trener ma zamiar posadzić cię na ławce?" On popatrzył mi głęboko w oczy i powiedział: "W tym momencie ja nie jestem ważny. Tylko ty się liczysz. O mnie się nie martw."
Wyobrażasz to sobie jakiego mamy zajebistego kapitana? Potrafisz to sobie wyobrazić? Finał Ligi Mistrzów, on dostaje wiadomość, że będzie grzał ławę a na koniec to on dodaje mi otuchy! To jest właśnie Barcelona. Oczywiście nie miałem pojęcia, że będę tym, który podniesie puchar. Wszystko to co się zdarzyło pamiętam jak przez mgłę. Ciężko mi nawet o tym opowiadać. Wyobrażasz to sobie...? Miałem raka, operację, zagrałem w finale Ligi Mistrzów, podniosłem puchar. Wszystko w przeciągu trzech miesięcy. Czego więcej mógłbym chcieć?"
0
Wembley
Świat piłki nożnej postanowił pokazać Abidalowi swoje piękne oblicze. Kiedy wiadomości o jego chorobie zaczęły okrążać świat, wszyscy zaczęli się z nim solidaryzować na niespotykaną jak dotąd skalę. Od Tottiego do Beckhama, od Eto'o do Rooneya. Cztery miesiące pełne sprzecznych wiadomości, szeptów na ulicach, nadziei i wreszcie radości i łez szczęścia. W trakcie tych czterech miesięcy dwie rzeczy utkwiły w pamięci Erica: "Miłość jaką czułem podczas tych czarnych godzin zaskoczyła mnie. Wszyscy zawsze mi mówili, że jestem miłą osobą - ci którzy byli ze mną szczerzy, stali przez cały czas obok mnie. Myślę, że jestem dobrą osobą. W pracy jestem tym, do którego ludzie się zwracają po pomoc lub poradę. Zwłaszcza młodsi koledzy bardzo sobie cenią moje opinie. Podziękowałem im za wszystko, w sposób, który uważałem za stosowny. Jednak rzeczą, która najbardziej mnie zaskoczyła była postawa tych, którzy powinni zadzwonić, odwiedzić mnie czy chociaż wysłać smsa, lecz tego nie zrobili. Nie mam zamiaru podawać nazwisk, ci ludzie wiedzą, że to o nich chodzi. Pierwsze słowa, które zapamiętałem, gdy doktor Fuster wybudzał mnie po operacji to: "Mój drogi Ericu, zobaczymy się na Wembley. Będę tam i jestem pewny, że ty też tam będziesz." Pomyślałem, że zwariował."
0
Inshallah
Eric jest muzułmaninem wychowanym przez chrześcijańskich rodziców. Zmienił wiarę po tym, jak stał się pełnoletni. Była to zatem świadoma decyzja. Religia jest dla niego bardzo ważna: "Czytałem Biblię i czytałem Koran. Koniec końców wybrałem odpowiednią ścieżkę dla mnie. Moi najlepsi przyjaciele w Lyonie są muzułmanami, zatem był to naturalny wybór z mojej strony. Moja matka jest praktykującą katoliczką, każdego dnia chodzi do kościoła. Kiedy powiedziałem jej o moich zamiarach, nie miała nic przeciwko. Powiedziała mi "Eric, najważniejszą rzeczą jest to, że jesteś dobrą osobą. Że modlisz się każdego dnia i pamiętasz, że za swoje czyny odpowiadasz tylko przed Bogiem." Nic się oczywiście w kontaktach między nimi nie zmieniło. "Nie wiem czy to moja religia mi pomogła. Wiem, że dla mnie wiara jest ułatwieniem. Wiedza, że istnieje miejsce, do którego się udamy po śmierci pomaga pozostać silnym. Nie w sensie pomocy w zwalczeniu raka, lecz w możliwości wykonania kolejnego kroku. Śmierć? Mam nadzieję, że nadejdzie kiedy będę znacznie starszy. Nie myślałem o niej. Szczerze to nie myślałem, że wyjdę na boisko jeszcze w tym samym sezonie. Nie wspominając już o finale Ligi Mistrzów!"
0
Pocieszał również 17-to letniego dzieciaka, z którym dzielił salę w szpitalu."Pocieszałem go ponieważ to był mój sposób na pozostanie silnym. Strach? Nie było na niego czasu. Nie masz pojęcia jak ludzie mnie traktowali - kibice Barcelony, koledzy z drużyny. Byli fantastyczni. Zrozumiałem, że każdy ma przyjaciela, krewnego czy sąsiada, który kiedyś przez to przechodził. Nauczyłem się, że to coś normalnego, że takie jest życie. To się może każdemu przytrafić. Nikt nie jest od tego bezpieczny. Nigdy nie myślałem w kategoriach "Dlaczego ja?", to byłoby nieszczere. Tamtego dnia, kiedy Puel oglądał jak gram nie myślałem "Dlaczego ja?", to by niczego nie zmieniło. Życie jednego dnia może ci coś zabrać , aby następnego to zwrócić. Musisz to zaakceptować i każdego dnia dziękować za wszystko."
0
Osobiście Eric pewnie nie zdaje sobie nawet sprawy przez co przeszedł. Ze zwykłej skromności nie chce nawet tego definiować. Mistyczne doświadczenie? Podróż do serca i duchowego rdzenia wszechrzeczy? Brutalny rytuał przejścia? Prawdopodobnie to wszystko i jeszcze więcej. Od tamtego dnia Eric spotyka ludzi - zwykłych, normalnych ludzi i wszyscy oni mają dla niego słowa otuchy, spojrzenie pełne ciepła. W tym momencie on nie jest tylko supergwiazdą, jest również takim samym zwykłym, normalnym człowiekiem.
Eric - pacjent szpitala.
"Przez lata wiele razy z Barceloną bywaliśmy w szpitalach. Odwiedzaliśmy chorych, sieroty. Przynoszenie uśmiechu ludziom, którym się nie poszczęściło jest naszym obowiązkiem. Przez te wszystkie lata wypowiadałem te same słowa pocieszenia, które ludzie mówią mi teraz. W pewnym sensie byłem przygotowany. Wiedziałem co mówić i co robić. Musiałem to jednak wytłumaczyć mojej żonie. Znalazła się pod ogromną presją - otrzymywała setki telefonów od ludzi, którzy chcieli się dowiedzieć co ze mną, lecz byli zbyt przerażeni żeby się mnie osobiście zapytać. Mówiłem jej żeby zachowała spokój, że wszystko będzie dobrze. Spotkaliśmy tak wielu ludzi, którzy przeżyli raka i wszystko jest z nimi w porządku."
0
Dlaczego ja?
W mroźny zimowy dzień 2011 roku, Eric został porażony bezduszną siłą przeznaczenia. Cristiano Ronaldo biegnie w twoim kierunku a ty nie wiesz w którą stronę powinieneś się zwrócić. Ruszyć do niego? Chyba tak. Nagle z ogromną prędkością przez twój umysł zaczyna mknąć ogrom myśli. "Masz raka, raka wątroby. Muszę cię operować..." Szef sztabu medycznego Barcelony, Josep Fuster Obregon, użył właśnie takich precyzyjnych słów, zupełnie jakby diagnozował u niego zapalenie skóry czy inną błahostkę.
Masz 31 lat, fizycznie jesteś w najlepszej formie w życiu, myślisz że znajdujesz się na szczycie świata, spełniają się twoje marzenia... i nagle dowiadujesz się, że masz raka wątroby.
"Strach. Na początku był tylko strach," tłumaczy. "Wtedy jednak odezwał się we mnie wojownik. Całe życie walczymy. Gdy dojrzewamy w naszym sąsiedztwie, gdy chcemy znaleźć pracę, gdy musimy się odnaleźć w drużynie, gdy staramy się utrzymać zdobyte w niej miejsce, gdy chcemy wygrać Ligę Mistrzów. Walczymy. W tym przypadku nie było inaczej. Natychmiast powiedziałem o tym mojej żonie: "Nie poddaję się, będę z tym walczył. Niczym się nie martw." Doktor Fuster mówił: "Przeprowadzę operację w przyszłym tygodniu." Ja mu na to: "Nie, nie. Zrobisz to jutro. Będzie to pierwsza rzecz, jaką jutro zrobisz. Nie chcę czasu na ponowne rozmyślanie o tym. Usuń tego guza."
0
Eric Abidal siedzi naprzeciwko mnie, wspominając tamto popołudnie zupełnie jakby to było wczoraj. Zajada pokrojone owoce i pije herbatę. Kilka kawałków chleba pełnoziarnistego, trochę warzyw i znowu herbata. Dwa miesiące temu na stadionie Wembley podnosił Puchar Europy, ubrany w koszulkę Barcelony i mając na ramieniu opaskę kapitana, którą przekazali mu koledzy. Dwa miesiące przed tym został u niego zdiagnozowany rak wątroby...
To Eric prosił mnie, aby rozpocząć wywiad historią Dominique Aulaniera - chłopaka, który miał się stać gwiazdą. "To przeznaczenie", tłumaczy. "Istnieje boski plan, który musimy zaakceptować. Gdybym nie zagrał w tamtym meczu, jedenaście lat temu, z powodu przeziębienia, grypy, czegokolwiek, nikt dzisiaj nie wiedziałby kim jestem. Chodziłbym po Lyonie i malował ściany bądź układał parkiety. Kiedy masz 19 lat, wciąż jeszcze marzysz o złapaniu swojej wielkiej szansy, lecz jesteś już na to trochę za stary. Dlatego właśnie nauczyłem się zawodu, do którego namawiała mnie matka. Nie chciała żebym był zawiedziony, jeśli mi się nie uda w świecie futbolu. Tamtego dnia wszyscy przyszli podziwiać Aulaniera, jednak to właśnie mi udało się przejść do Monaco w następnym roku. Do pierwszej ligi. To mógł być każdy z moich partnerów z drużyny, którzy obecnie imają się różnych zawodów w Lyonie. Jednak to przydarzyło się mi: dzisiaj jestem sławny i gram dla wspaniałego klubu. Jeśli jednak musisz przemalować swój pokój dzienny, mogę do ciebie z chęcią wpaść i to zrobić. Zrobić to z dumą."
0
Przepraszam za spam, ale warto to przeczytać, nie wiem czy ten tekst ukazał się na tej stronie więc zaryzykuję i go tu umieszczę.
Przedstawiam wam historię Dominique'a Aulaniera, niesamowitego piłkarza, którego marzenie powinno, lecz nigdy się nie spełniło. To historia o momencie zasłużonej i obiecanej chwały, który został jednak szybko wessany w wir anonimowości. Dominique zawsze świetnie grał, czysty talent. Czasami jednak życie nie układa się tak gładko jakbyśmy tego chcieli. Przeznaczenie może zmienić jego kurs w mgnieniu oka tak, że w momencie orientujemy się, że właśnie mijamy stację, na której nasz pociąg powinien się zatrzymać. Dominique Aulanier czekał i czekał na właściwy pociąg aż do czasów kiedy stał się typowym, średnim pomocnikiem we francuskim trzecioligowcu...
Cofnijmy się do lata 1999 roku. Lyon. Połowa skautów Europy przybyła obserwować Dominique'a, który w tamtym czasie grał dla Nice. Wśród obserwatorów był obecny Claude Puel. Claude Puel, trener pierwszoligowego Monaco. Obserwował z uwagą młody talent, zupełnie jak farmer doglądający swój dobytek, starając się wyłowić każdą możliwą jego zaletę. Nice grało przeciwko czwartoligowej drużynie Lyon - La Duchere. Mecz zakończył się wynikiem 4-0. Niestety nie na korzyść Dominique'a. Puel przestał się interesować tym niedoszłym gwiazdorem już po 13 minutach pierwszej połowy. Jego oczy całkowicie zwróciły się na 19-to letniego chłopaka, którego dziadkowie pochodzili z Martyniki.
"Jak on się nazywa?", zapytał. Musiał trochę poczekać zanim dostał odpowiedź. "To Eric, Eric Abidal." W tym momencie można powiedzieć, że pojawił się jaskrawy neon o treści "Sorry Aulanier, miałeś pecha."
0
W tym roku Barca w lidze i Lidze Mistrzów to 2 inne drużyny, więc nie ma się co sugerować 10 pkt straty do Realu.
0
Mam nadzieję, że jego los potoczy się lepiej niż los zastępcy Abidala z poprzedniego sezonu.
0
BiSLBK
Też jesteś trochę za pewny siebie.
0
mmwodzionka
Pokaż mi tą wypowiedź. Nigdy jej nie słyszałem.
0
http://www.drhtv.com.pl/drhtv3.html
Przepraszam za link, ale jakby ktoś był ciekawy: CFC - Napoli
0
Co wy chcecie od CR? Nigdzie nie powiedział, że może być/jest tak dobry jak Messi, a nawet gdyby tak powiedział, to akurat jemu najbliżej do Messiego.
0
FCBFOREVER
To co zrobił Neymar, ciężko nazwać przedłużeniem kontraktu. Podwyższyli mu zarobki, SKRÓCILI czas obowiązywania kontraktu i chyba jeszcze zmniejszyli klauzulę odejścia.
0
Marzy mi się Neymar, jeżeli to prawda, że Barca 10 mln już wpłaciła, to jest duża szansa, że prędzej czy później go zobaczymy u nas. Myślę, że mimo jego samolubnej gry, bez problemu sprawdził by się w Barcelonie.
0
Pokazali klasę, może i Basel zagrał słabiutko, ale gdy my wygraliśmy z Bayerem 7:1 nikt nie mówił, że Bayer zagrał słabo. Myślę, że faworytami są: Bayern, Milan, Barca i Real jeżeli awansuje. Wolałbym ich na razie uniknąć, ale z drugiej strony jak mamy zdobyć CL to nie ważne z kim zagramy.
0
Szczerze, to w tym momencie, jeżeli miałby bronić kto inny niż Valdes, widziałbym u nas Reine, jest to wychowanek Barcy i świetnie gra nogami. Ale jest w podobnym wieku do Victora, Liverpool go nie puści, nie potrzebujemy pierwszego bramkarza, a zmienika. Dlatego Valdes będzie pierwszym goalkeeperem, a rezerwowym znakomity do tej funkcji Pinto, za rok dwa można na rezerwowego bramkarza wziąć kogoś ze szkółki np. Oiera lub Mino, dopiero jeżeli oni by zawodzili można rozglądać się nad następcą Valdesa.
0
wookashpyka
http://fcbarca.com/41105-abidal-i-thiago-kontuzjowani.html
0
MaNIeK211294
Po to jest skala od 1 do 10, by jak ktoś zagra wspaniały mecz mógł otrzymać ocenę 9, a na 10 trzeba zrobić coś co przejdzie do historii. Rozegra mecz wyjątkowy i niespotykany.
0
Widzieliście jego ostatnią bramkę w Lidze Europy? Jeżeli nie to polecam.
0
19cukier48
yyy...chyba nie
0
Na Cyfrze zobaczysz prawie każdy mecz ligowy, i prawie każdy mecz pucharu krajowego, jeżeli w ofercie będziesz miał SportKlub. Na N zobaczysz wszystkie mecze Ligi Mistrzów. Na Cyfrze Ligę Mistrzów będziesz mógł oglądać jeżeli puszczą mecz Barcy w środę na Polsacie.
0
Antimadritista
Myślę, że w domu z rodzinką, będzie Pepowi lepiej. Ale mam nadzieję, że zostanie.
0
Nejdo
Dokładnie o to mi chodziło, trochę źle się wyraziłem.
0
Jeżeli piszecie, że ktoś jest bogiem czegoś, to "bóg" z małej litery. Wielką literą piszemy, jeżeli chodzi o jedynego Boga.
0
Przepraszam, miało być, że trudniej trafić z formą na Mundial.