jasiek_barca
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Gdańsk
2 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Rażą mnie górnolotne porównania, porównania homeryckie, wiele innych wyszukanych środków poetyckich i stylistycznych, chyba że są stosowane w skeczach Monty Pythona. Ale znowu muszę przyznać, że felietony Challengera po prostu przyjemnie się czyta. Bardzo umiejętnie łączysz ze sobą te wszystkie artystyczne zwroty. Czasem zbyt wyszukane i jakby dośrubowane na siłę, ale jednak... Fajnie to poczytać czasem z przymrużeniem oka - to przynajmniej moje odczucie. :)
Co do rzekomego obiektywizmu w tym artykule, to powiem tyle: obiektywny to jest pomiar temperatury w termometrze, człowiek nigdy nie będzie obiektywny, zawsze czynnik subiektywizmu bierze górę. ;) Co nie zmienia faktu, że subiektywne oceny i ogół tekstu Challengera to rzeczy uporządkowane i uargumentowane. Kolejna sprawa, to że aż tak bym nie idealizował zdobycia bramki przez Eto'o, nie było to, według mnie, aż tak perfekcyjne, wyrachowane i strzelone z zimną krwią. Ale oczywiście nie można odbierać Samu laurów za to, co zrobił z Vidiciem. :P
Uważam też, że bagatelizowanie talentu Ronaldo, Vidicia, Scholesa czy Giggsa jest, mimo wszystko, trochę naiwne i krótkowzroczne. Dyspozycja dnia miała w finale OGROMNE znaczenie, a że Vidic zrobił błąd - cóż, piłka to gra błędów, o czym sami doskonale wiemy (vide dwa sezony temu przegraliśmy z Realem wyścig o zwycięstwo w La Liga). Ronaldo najzwyczajniej w świecie się zdenerwował niemocą swoją i swojego zespołu, że bezmyślnie i brutalnie ze Scholesem faulowali. Ale to są tylko ludzie, pamiętajmy o tym. Giggs to piłkarz znakomity, cała ta czwórka to wielcy profesjonaliści, którzy po prostu trafili na zespół lepszy. Uważam, że nie można odbierać tym graczom MU (innym również) ich wspaniałego warsztatu piłkarskiego tylko dlatego, że zagrali słabszy mecz i że się poirytowali. Bez przesady, nie zrobili czegoś tak ohydnego jak Pepe.
To rzeczy, które rzuciły mi się w oczy - w sensie, że nie przypadły mi do gustu. Z resztą się zgadzam, bo mam takie same odczucia - wykonanie Bocellego to coś wspaniałego. :)
Aczkolwiek zaangażowanie graczy Barcelony podczas finału kojarzyło mi się z kawałkiem z filmu "300", który to utwór muzyczny nosił tytuł "To Victory".
Pozdrawiam Challengera - naprawdę dobry felieton.
0
Jego zadaniem nie jest strzelanie goli, nie oczekujcie zatem, że strzeli porównywalną ilość bramek do tej, jaką uzyskał Henry w sezonie 08/09 - Henry jest napastnikiem, a Hleb pomocnikiem. Ludzie, myślcie trochę. Osobiście bardzo bym chciał, żeby Hleb został jeszcze na jeden sezon.
0
Już lepiej napisać, W ILU meczach zagrał, bo gadanie, że zagrał 34 mecze sugeruje, że zagrał 34 pełne mecze, a to przecież nie jest prawda. Ile razy wchodził na 5 albo 8 ostatnich minut drugiej połowy...?
0
Jestem niesamowicie szczęśliwy, euforia jeszcze mi się długo będzie udzielała... :)
Oglądałem mecz w pubie ze znajomymi - więcej było nas, kibiców Barcy, jednak każdy z nas nie żywił jakichś negatywnych uczuć w stosunku do Manchesteru, także było spokojnie i nikt się na siebie nie wnerwiał.
Każdy widział to, że pierwsze 10 minut to w naszym wykonaniu nic wielkiego, a Manchester naciskał i przeważał. Ale zdarzyło się coś niesamowitego - pierwszą naszą akcją w meczu, mało tego! Pierwszym naszym strzałem bodajże otworzyliśmy wynik i myślę, że to był kluczowy moment finału, bo od tego momentu Manchester gdzieś się zgubił, a myśmy sobie grali w piłkę. Nie pozwoliliśmy na wiele MU, przynajmniej według mnie, który sam nie był dziś w zatrważającej formie. Brak Fletchera był u nich wyraźny, no ale nie ma sensu gdybać, co by było, gdyby. Koniec końców - myśmy też nie mieli Alvesa i Abidala.
Nasza obrona, poza momentem, kiedy Toure chyba w polu karnym się machnął, grała naprawdę dobry mecz. Spodziewałem się, że siła fizyczna zawodników Manchesteru trochę nas bardziej dotknie. Na szczęście się myliłem. :)
Mimo to czasem zawodnicy MU "podpalali się" i bardzo ostro atakowali naszych; vide faul Scholesa na Busquetsie (który, nawiasem mówiąc, nie grał wcale tak słabo, jak się tego niektórzy obawiali).
Nasi zawodnicy wykonali bardzo dużo pracy i myślę, że na szczególne wyróżnienie zasłużyli Xavi i Iniesta, bo to oni dzielili i rządzili w środku pola. Valdes bronił wtedy, kiedy miał bronić i jestem bardzo zadowolony z jego postawy. Po raz kolejny mi udowodnił, że jego miejsce w Barcelonie nie jest przypadkowe, bo po prostu on daje sobie radę z presją w najważniejszych momentach i dobrze wczoraj bronił, a czyste konto jest tego najlepszym dowodem. A każdy widział, jak piłka zmienia tor swojego lotu po uderzeniu jej przez C.Ronaldo. Trudno mi jeszcze obszerniej się wypowiedzieć, bo ciężko mi znaleźć słowa, jestem niesamowicie uszczęśliwiony. :) Szkoda tylko, że zapewne będziemy mieli potop sezonowców, no ale chyba taki już los zwycięzców LM. :P
Bardzo się cieszę, że Eto'o właśnie w finale się odblokował - przecież to, co on zrobił z Vidiciem to było idealne zachowanie się w takiej sytuacji. Ja szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że z tamtej akcji padnie dla nas bramka. ;) No i Messi... Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby nie dostał Złotej Piłki po takim sezonie i takim jego zwieńczeniu.
Jestem nieprawdopodobnie wdzięczny Guardioli, że z Barcelony z problemami i niekiedy problemami, w swoim pierwszym sezonie trenowania pierwszej drużyny stworzył świetną atmosferę i zmotywował zawodników tak, że walczyli cały sezon na najwyższym poziomie w każdych rozgrywkach. Poza tym, zaszczepił w zawodnikach coś, czego raczej nie pamiętam w grze Barcelony w ostatnich latach, przynajmniej na takim poziomie - pressing. Ukłony w stronę sztabu przygotowawczego Katalończyków, bo żeby grać bez poważniejszych kontuzji cały sezon w takim stylu i z takim samym zaangażowaniem, to już jest sztuka. A tak się bałem obsadzenia Guardioli na stanowisku trenerskim... Oby nam wygrał mnóstwo następnych pucharów i zasłużenie piastował swoje stanowisko! :)
I tak jeszcze kilka razy obejrzę sobie ten mecz, bo to było coś wspaniałego, iście historyczny moment - pierwsza potrójna korona hiszpańskiego klubu i to akurat my ją zdobyliśmy, co jest też naszym największym osiągnięciem. Przełamanie angielskiej hegemonii na polu rozgrywek europejskich...
Gratuluję Manchesteru też postawy, jaką zaprezentowali. Oni bez żadnego strachu podeszli do tego meczu i walczyli niesamowicie na początku. Nie zrobili w bramce autobusu, tylko walczyli do końca i byli zdeterminowani. Barca, choć osłabiona, była w świetnej dyspozycji i w pełni zasłużenie wygrała. Spotkały się dwa najlepsze kluby Europy i nam pozostaje się tylko cieszyć, że myśmy w najważniejszym meczu okazali się lepsi! :) Barca pokazała Chelsea, że w boju z najlepszą drużyną i Anglii i (aż do wczoraj) Europy potrafi wygrać w fenomenalnym stylu. Barca w każdych rozgrywkach pokonywała na swojej drodze wcale nie słabych rywali. Czasem walką do końca, a czasem finezją poszczególnych zawodników torowała sobie drogę do finałów i do ostatecznych sukcesów. I za to wszystko zawodnikom, sztabowi trenerskiemu, zarządowi i kibicom gromadzącym się na stadionach naszych meczów należy z całego serca podziękować, ponieważ byliśmy świadkami najlepszego sezonu Barcelony w pięknej historii naszego Klubu.
VeB! Pozdrawiam Was wszystkich! Świętujmy, bo naprawdę mamy co świętować!!!! :) :) :)
0
Mnie dziwi jedno - jak Hleb ma się pokazać kibicom (lub, jak patrzą niektórzy, dostać zadowalającą ocenę gry od tutejszych Redaktorów), skoro Guardiola wpuszcza go na 5 ostatnich minut gry? Nie pierwszy raz jesteśmy świadkami takiej sytuacji, także mam uwagę do Redaktorów przy wystawianiu przez nich ocen co do zawodników grających tak krótko - uważam, że lepszym słownym odzwierciedleniem gry zawodników grających w takim (lub mniejszym) wymiarze czasu jak Hleb, jest niedługie zdanie, które niegdyś stosowaliście przy tego typu newsach: "Grał zbyt krótko, aby można było go ocenić". Według mnie to lepsze niż pisanie co w tym czasie zrobił tragicznie, a co genialnie.
Nie twierdzę, że nie zgadzam się z tym, co napisaliście, ale sądzę, że takie ocenianie mija się z celem, gdyż naprawdę ciężko wejść w wygrany już mecz przez ostatnie kilka minut, kiedy i rywal i koledzy są zmęczeni i najchętniej by się chciało skończyć mecz - śmiem twierdzić, że wiem coś o tym, bo sam grałem w piłkę w klubie.
Wykorzystałem tu przykład Hleba, bo akurat on mi ostatnio zapada w pamięć, ale to się tyczy również pozostałych zawodników, którzy tak krótko grają.
Pozdro! :)
0
No, jedyną okazję Chelsea wypracował jej obrońca; szkoda tylko, że był to obrońca naszej drużyny :P Na szczęście Valdes uratował nam cztery litery.
Bardzo, ale to baaaardzo poirytowałem się wczorajszym meczem. Spodziewałem się, że Chelsea będzie grała z kontry, ale nie przewidywałem sytuacji, w której ich najlepszym defensorem jest Drogba. Cóż, nie zagraliśmy tak źle przy tak zmasowanej obronie, ale mnie martwi absencja Puyola i dłuższa kontuzja Rafy. W rewanżu nasza destrukcja już w pomocy musi znakomicie działać. Oby Sylvinho, Caceres i Abidal przeszli krótki kurs koksowania przed rewanżem... ;)
Chelsea faktycznie gdyby zagrała otwartą piłkę, zostałaby skarcona przez Barcę. Wydaje mi się, że jeśli zagra otwarcie u siebie, to też dostanie po uszach.
Możemy narzekać na pracę sędziów, bo karny był wg mnie ewidentny - Henry był ciągnięty - Ballack powinien był wylecieć z boiska, no ale cóż. Przynajmniej dwa czy trzy spalone gwizdnięte na korzyść Chelsea były z kapelusza i można się doszukiwać wypaczenia wyniku, ale...
No właśnie, jest to "ale". No bo sprawa byłaby uznana za niebyłą, gdybyśmy wykorzystali swoje sytuacje - Eto'o miał setkę, Bojan mógł nie ściągać piły z nogi Messiemu, a Hleb też mógł strzelić gola. Czyli co, da się strzelić gola ultradefensywnej, zabijającej efektowny futbol Chelsea? Da się. Ale myśmy tego nie zrobili, dlatego musimy kreować sobie sytuacje w rewanżu, żeby nie grać dogrywki lub karnych, które są przecież loterią.
Chelsea wykonała swój plan. Kij z tym, że wyglądało to ohydnie i chciałem momentami uciec od monitora, żeby tego nie oglądać. Oni zagrali podobnie jak ManU rok temu i trudno się dziwić, że nie wystąpili w charakterze chłopców do bicia. Przyznajmy sobie szczerze, panowie: Chelsea jest zespołem z wyższej półki niż Bayern i na pewno nie pozwoli sobie na taśmowe utraty goli.
Pozostaje nam mieć nadzieję, że jednak pokażemy swoją wyższość, niezależnie od tego, ile głazów Chelsea postawi przed swoją bramką.
Pozdrawiam!
0
Z paralelą z La Romarada chodzi przypuszczalnie o to, że Samu Eto'o chciał zejść z boiska po tym, jak kibice Saragossy zachowali się jak rasiści w stosunku do niego i udawali małpie odgłosy, ilekroć Czarna Perła była przy piłce.
Generalnie podoba mi się ten artykuł, bo przejrzyście obrazuje i uzasadnia również mój punkt widzenia. Osobiście nie jestem zwolennikiem jakichś wydumanych teorii spiskowych, ale to, co wczoraj zobaczyłem w meczu Barca - Chelsea, zakrawało na skandal, chociaż to chyba zbyt delikatne słowo. Uważam, że sędziowie dali dupy po całej szerokości równika, przez co poważnie wypaczyli wynik meczu. Teraz nie ma co jednak rozpamiętywać tych sytuacji; ja mam nadzieję, że nasza Barca porządnie się zepnie na rewanż i pokaże, kto zasłużył na awans do finału. Bardzo się wczoraj denerwowałem na grę Chelsea, ale oni postawili sobie takie samo zadanie jak Manchester rok temu - przetrwać na Camp Nou, by spróbować minimalnie wygrać u siebie, bo, nie oszukujmy się, Hiddink nie jest taki durny, żeby zagrać z nami otwartą grę, bo w tym sezonie już nasi pokazywali, że nawet na wyjeździe potrafią sobie urządzić goleadę. Nie oczekujmy jednak od Katalończyków, że pojadą Chelsea różnicą czterech czy pięciu bramek, bo Londyńczycy to wg mnie trochę większy kaliber niż Bayern.
Ale na razie trzeba się skoncentrować na GD. Zadanie jest jasne: wygrać i pozostawić Real bez złudzeń. Chociaż pewnie Guti i inne Ramosy będą dalej mistrzami zacietrzewienia, niezależnie od momentu sezonu.
Visca el Barca!
0
bone10 - obydwie formy są poprawne i dopuszczalne.
0
@Paweł Jasiu
Jeżeli nie rozumiesz tego, co napisałem dalej w tamtym akapicie, to szczerze współczuję, bo jest tam to banalnie wprost napisane. No ale gratuluję czytania ze zrozumieniem, a na przyszłość jak chcesz komuś coś wytykać, to rusz głową kilka razy.
0
Trudno mi jeszcze teraz to komentować, bo za bardzo jestem zajarany stylem gry Barcy w tym meczu, ale... spróbuję napisać coś sensownego. :D
Aż głupio to pisać, ale nie widziałem błędów w grze naszej drużyny. Wszyscy spełniali swoje zadania tak jak należy. Valdes miał baaaaaaaaaardzo mało do roboty, ale w dużej mierze to zasługa naszej obrony - Pique bardzo się rozwija piłkarsko, widać to gołym okiem, choć ja sądzę, że duża w tym zasługa jego gry w Anglii w MU.
Co do naszego ataku... Brak słów. Mogło paść jeszcze kilka goli, ale i tak jestem usatysfakcjonowany grą napastników - zwróćcie uwagę, że Henry i Eto'o często się cofali na środek naszej połowy, żeby pressingiem postraszyć lub nawet zabrać piłkę przeciwnikom.
To, co robią Iniesta z Xavim, to dla mnie prawdziwa poezja i żałuję, że nie mam okazji (jeszcze ;) ) oglądać ich na żywo, będąc na stadionie Barcy. Od dawna tak uważałem i powtórzę to razj jeszcze: Toure to po prostu świetny koleś, który może jakoś nie wyróżnia się na tle całego zespołu, ale według mnie robi kawał znakomitej roboty, której po prostu często się nie dostrzega. To tyle ode mnie, jeśli chodzi o moją opisową ocenę gry Barcy.
Pan sędzia. Ja nie miałem do niego wielkiego żalu po meczu z Austrią, bo choć karny dla Austrii z kapelusza, to bramka Rogera nie powinna mieć miejsca. Ale dzisiaj mi bardzo podpadł i coś mi się zdaje, że nie tylko mi. Karny po faulu na Messim według mnie ewidentny, a żółta kartka dla Pchły woła o pomstę do nieba. Panowie! Może i jestem okularnikiem, ale to już nawet ja widziałem :D Generalnie sędzia, w moim przekonaniu, był dzisiaj w jeszcze gorszej formie niż zawodnicy Bayernu, ale Barcelona mnie nie zawiodła i w tym aspekcie - nasi tak grali piłką, że po prostu nie pozwolili Łebkowi na gwizdanie jakichś bzdurnych rzutów wolnych na rzecz Bayernu. Ale... Ale to swoje 'ale' opiszę w następnym akapicie, bo chciałem się w nim skupić na naszych przeciwnikach dzisiejszych.
Otóż uważam, że dzisiejszy mecz był w wykonaniu Barcy podobny do meczu z Realem Madryt. Barca grała z wielkim polotem, ładnie dla oka i skutecznie, a Madrytczycy ograniczali się do chamskich fauli. Bayern dzisiaj zagrał bliźniaczo podobnie. Byłem naprawdę oburzony tym, co wyprawiali Bawarczycy, a jeszcze bardziej tym, że Webb niektórych tych zagrań nie karał, a jak już karał, to powiedział coś w powszechnie znanym języku herbaciarzy (wybaczcie za to, panowie moderatorzy, ale nie mogłem się powstrzymać :P) i nawet kartki nie wlepił. Sam gram w piłkę już wiele lat i nie trawię po prostu takiego zachowania, dlatego zawsze będę takie coś krytykował. Mógłbym jeszcze się nakręcić i zacząć pisać o grze włoskich drużyn (a w szczególności obrońców, nie wspominając o włoskiej reprezentacji), ale podaruję sobie. Tym razem. :P
Z rzeczy, których nie rozumiem, wypiszę dwie: Guardiola trochę przesadził po tym, jak Webb (nawiasem mówiąc, sam wymyśliłem fajny rym do nazwiska "Webb", ale jest to rzeczownik, który powszechnie jest uważany za wulgarny; powiem tyle, że zaczyna się na literkę "z" :P) nie podyktował karnego dla nas. Do tej pory Guardiola nie narzekał na sędziów, ale... No cóż, kwestia dyskusyjna, ale i tak średnio mi się to podobało. A druga sprawa? Po kiego grzyba Marquez chciał dostać tę żółtą kartkę? Za cholerę nie wiem, po co i na co on czekał. Chyba tylko po to, żeby nie dostać durnych kartek w półfinale, które wyeliminowałyby go z gry w ewentualnym finale. Co nie zmienia faktu, że zachował się po prostu głupio.
4:0 w pięknym stylu. Pierwszą połową teoretycznie wyjaśniliśmy kwestię awansu do półfinału. Według mnie słusznie Barcelona nie cisnęła w drugiej połowie, bo po prostu taka zaliczka jest znakomita. Nie było sensu wypluwać sobie płuc, kiedy mecz był rozstrzygnięty, szczególnie, że drużyna z Niemiec i tak już była rozbita i nie była w stanie nic zrobić. Z Bayernu na jakieś ciepłe słowa od kibiców piłki nożnej, według mnie, zasłużył jedynie Ribery. Kilka razy ładnie przeszedł naszych obrońców i generalnie starał się coś zrobić na boisku, włożył dużo serca w ten mecz. No, ale jak to powiedział nasz Pierwszy Szanowny Najwyższy Ekspert Od Wszystkiego, a mianowicie (chyba :D) Pan Jacek Gmoch, Ribery nie był w stanie wygrać tego meczu w pojedynkę. Na pewno nie z tak grającą Barcą, która znowu nas poraziła udowodnieniem, że w piłkę można grać czysto, pięknie i skutecznie.
Pozdrawiam Was wszystkich! Oby ten sezon zakończył się dla nas i dla Barcelony tak, że wszyscy podniesiemy ręce w geście tryumfu!
Dziś zdecydowanie mogę spać spokojnie. :)
0
Masz trochę racji, hanc, jednak według mnie Xavi zagrał trochę lepiej niż jak to wskazuje pisana 'recenzja' jego gry. ;)
0
Obrzydliwie subiektywnie mówiąc, a w zasadzie pisząc, to Puyol zasłużył według mnie co najwyżej na szóstkę, a Keita na siódemkę. Według mnie najjaśniejszą i najlepszą postacią na boisku w naszej drużynie był Iniesta, chociaż jak Xavi czasem piłę dobrą zagrał, to ręce składały się do oklasków.
To tak ode mnie, z resztą ocen, zarówno tych cyferkowych, jak i pisanych, całkowicie się zgadzam. ;)
Bardzo dziękuję Redakcji. Robicie kawał dobrej roboty!
Pozdro.
0
Widzę, że sami eksperci się wypowiadają.
Mam nadzieję, że moderatorzy przepuszczą mi ten komentarz, bo wydaje mi się, że apel jest trafny i słuszny... Ludzie, nie pierdolta! Ronaldo zasłużył sobie na wszystkie nagrody, jakie dostał za zeszły sezon. W tym sezonie wg mnie Messi gra lepiej od Portugalczyka (w ogóle Leo pokazuje naprawdę znakomitą grę), więc porównania są oczywiste. Też nie lubię Ronaldo, jego ciotowskich zachowań na boisku, ale wciąż jest w czołówce, więc kurde - oddajcie mu należny szacunek, takich piłkarzy należy doceniać, nawet jakbyście nie wiem jak ich nie lubili.
0
Pique dziś gra genialnie. :)
0
Jest lepiej niż w tych ostatnich pięciu meczach, ale żeby mówić o powrocie wielkiej Barcy, to po pierwsze musimy wygrać ten mecz, a po drugie musimy taki poziom (albo nawet lepszy) utrzymać nieco dłużej.
Visca el Barca!
0
Przegraliśmy ten mecz na własne życzenie. Prowadziliśmy 2:0 i mogło być okej, ale Forlan tak genialne uderzył, że zrobiło się 2:1. A co ja się będę produkował...
Jak się nie wykorzystuje takich wytworzonych sytuacji, to się tak ma. A że nasza obrona dała dziś dupy po całej szerokości równika, to swoją drogą. Trudno, co się stało, to się nie odstanie, zawsze powtarzałem, że nie można wiecznie wygrywać i prędzej, czy później słabszy okres nadejdzie. Ja mam nadzieję, że ten słabszy okres już się kończy i dalej będę gorąco dopingował naszych piłkarzy i naszą Blaugranę!
Pozdrawiam serdecznie.
0
Mnie też "eskapistyczny" powalił :D No ale człowiek się całe życie uczy ;)
0
Wielkie dzięki za bramki, chłopaki. Dopiero co wróciłem do domu, niestety nie mogłem oglądać meczu, a Wy tak szybko bramki daliście. Dobra robota :)
0
ManUfan - szkoda gadki na Ciebie, toteż powstrzymam się od komentarza. Jeśli Ci zależy, możemy podyskutować prywatnie, to się dowiesz, co o Tobie myślę. :P
Ronaldo zasłużył sobie za rok 2008, bo przez dużą jego część to właśnie on błyszczał. Możemy sobie gdybać, co by było, gdyby Messi nie był tak nękany kontuzjami (podejrzewam, co by wtedy było :D), ale nie ma w tym większego sensu.
Zważywszy na porównanie form Messiego z jakimkolwiek innym piłkarzem, obecnie nasz Leo nie ma sobie równych w tym sezonie. Daj Bóg, żeby utrzymał formę jak najdłużej i żeby przeciwnicy nie robili sobie madryckich polowań na jego achillesy.
Bo to TRZEBA podkreślić - Ronaldo nie miał ani jednej poważnej kontuzji w zeszłym sezonie, jeśli w ogóle jakąś miał. Nie lubię go, ale pocieszam się faktem, że arogancja w końcu wyjdzie mu bokiem.
0
Nie karmcie trolla.
0
Niestety, z powodów technicznych nie mogłem oglądać pierwszej połowy, bo prąd mi w domu siadł -.- Ale drugą połowę już siedziałem przyklejony do fotela. :)
Przeczytałem sobie relację z I połowy i jeszcze dzwoniłem do kumpla, żeby sobie porównać, ale... i tak wiedziałem, że Villarreal to trudny rywal. I jeszcze grający u siebie. Nie wiem czemu, ale jakoś się spodziewałem, że pierwsi strzelą bramkę, no i długo nie trzeba było czekać... Z całą stanowczością powiem, że im się należało, bo akcja była przepiękna.
Przepraszam od razu za zwrot, ale sędzia, w drugiej połowie przynajmniej, dał dwa razy dupska po całej szerokości równika. Druga żółta kartka dla Pique to jakieś nieporozumienie, Guille Franco też popisał się aktorskimi umiejętnościami rodem z dramatów antycznych. Później ten sam [sami sobie uzupełnijcie określenie na niego :) ] tak skosił Alvesa, że myślałem, że coś mnie trafi... I dostał tylko żółtą. Aa, no i jeszcze nie powinno być faulu na Messim w końcówce.
Keita jak dla mnie wcale nie zagrał źle w drugiej połowie, ale tylko wszedł mój ulubieniec - Toure - i widać było, kto powinien grać od początku. ;)
Xavi grał w drugiej połowie po prostu świetnie, był nieprzewidywalny, dynamiczny, waleczny i skuteczny w tym, co robił - czego chcieć więcej?
Ogólnie to bardzo się cieszę, że poradziliśmy sobie, grając w osłabieniu z takim rywalem. Villarreal miało jak najpoważniejsze szanse, żeby z nami wygrać, a przynajmniej zremisować, bo nie wiem, czy nasze zwycięstwo jest tu takie "sprawiedliwe". Niemniej jednak, ja zawsze będę chciał, by Barcelona wygrywała, bo tak w piłce jest, że liczy się wynik, a nie sprawiedliwość. Czasem nas ta "niesprawiedliwość" dotyka, czasem nie, ale i tak wniosek końcowy jest jeden: trzeba się z tym pogodzić, bo taka jest piłka.
Gratuluję naszym chłopakom za zaangażowanie, skuteczność i waleczność, za to, że przywieźli nam trzy bardzo ważne punkty.
Villarrealowi gratuluję walki do samego końca i liczę, że zremisują z Realem, bo tak będzie dla nas najlepiej. ;)
Visca el Barca!
0
Ja powiem kilka słów od siebie - rzadko się tu wypowiadam, ale dziś jestem szczególnie szczęśliwy, więc się szarpnę. :)
Do co poniektórych - nie bądźcie takimi huraoptymistami. Policzcie sobie kolejki do końca sezonu. A przede wszystkim: nie wrzucajcie na Real i ich kibiców (wśród których zdarzają się buraki, które ciągle rzucają na nas i Nasz Klub wulgaryzmami i inwektywami, więc nie zniżajcie się do ich poziomu). To nie jest coś, co powinien ktokolwiek robić. Ktoś może kiedyś zrobić to Wam i wcale to nie będzie fajne uczucie dla was. Niepotrzebna jest taka wrogość i złośliwość, naprawdę. Szczególnie, że niektórzy z was nawet nie wiedzą, dlaczego "nienawidzą" Realu. Miejcie szacunek do tego klubu, który nam pokazał w zeszłym sezonie, jak się sprawiedliwie i ładnie wygrywa ligę.
Uważam, że jest to bardzo, ale to bardzo ważne zwycięstwo. Nie chodzi tu tylko o to, że wygraliśmy z Realem, że powiększyliśmy przewagę i tak dalej. Przede wszystkim Nasi wytrzymali presję - pokazali też wielki charakter i włożyli w mecz wiele serca, grali do samego końca, do ostatniej sekundy - mi tego brakowało w ostatnich sezonach, bo czasem głupio traciliśmy bramki w końcówkach lub przy rozpaczliwych atakach w końcówce nie wiedzieliśmy, co zrobić z piłką i brakowało skuteczności (pomijam genialny mecz na Camp Nou z Realem, gdzie było 3:3 i nam Messi dupsko uratował). Real przyjechał zdziesiątkowany kontuzjami i z nowym trenerem (który swego czasu trochę napsuł spraw w Espanyolu i 'lekko' zdemontował niedawno Tottenham). Ale, jak powiedział Henry, Barcelony nikt w Madrycie nie żałował, kiedy trapiły nas kontuzje i to nie byle jakich zawodników.
Dziś również zespół pokazał, że jest zespołem. Wydaje mi się, że tego właśnie chciał Guardiola i chyba mu się to udało osiągnąć, jak dotąd przynajmniej. Nie było w naszym zespole zawodnika, który by z entuzjazmem, zapałem i sercem nie zaangażował się w ten jakże ważny mecz. Nie mam dziś zarzutów do nikogo (!), bo każdy grał naprawdę dobrze - nawet Gudjohnsen, którego wyjście w pierwszym składzie lekko mnie zaskoczyło. Ogromnie się cieszę z postawy Henry'ego - pokazał, że w ważnych meczach z wielkimi ekipami również ma duży wkład w zwycięstwo, chociaż nie jest sztandarową gwiazdą zespołu. Naprawdę bardzo się cieszę, jego doświadczenie również wniosło bardzo wiele do gry Barcy.
Chciałbym jeszcze wyróżnić kilku zawodników. A może wszystkich, bo jestem autentycznie zachwycony dzisiejszym meczem.
Yaya Toure - facet, którego transfer do Barcy uważam za jeden z lepszych w ostatnich sezonach. Dziś mój brat powiedział, że na boisku zachowuje spokój podobny Zidane'owi - ciężko mi się z tym nie zgodzić. Toure jest silny, opanowany, nie puszczają mu raczej nerwy i znakomicie podaje z różnych odległości. I jest również dobry technicznie, co dziś pokazał (ta jego akcja z pierwszej połowy - myślałem, że się posram z radości (:D), kiedy mijał obrońców jak tyczki; wielka szkoda, że nie trafił). Bardzo dobry mecz w jego wykonaniu, był zdecydowanie najlepszy dzisiaj.
Puyol - no nasz kapitan dzisiaj grał rewelacyjnie. W swoich ofensywnych akcjach robił wiele zamętu, po części chyba dlatego, że go lekko zawodnicy Realu lekceważyli, nie spodziewali się tego po nim. W obronie pewny, silny i zdecydowany, no i jakoś przeczuwałem bramkę na 1:0, kiedy była na niego kamera skierowana, a chwilę potem podał głową do Eto'o, który strzelił gola. :)
Valdes - uratował nam dziś dupsko po groźnej kontrze Realu, choć bałem się, że da cielska. Obronił też bardzo groźny strzał Sneijdera. Również pokazał się z dobrej strony, a że go bardzo lubię, to jestem podwójnie zadowolony. :)
Messi - Madryt dziś sobie urządził w pierwszej połowie tasiemiec pt. "Kto połamie nogi Messiemu?", ale Leo się nie dał. Widać było jego motywację, trochę za często gubił dziś piłkę, ale w decydującym momencie pokazał wielką klasę - ten lob był przedniej jakości. :) Widać było w drugiej połowie efekty poniewierania Messim w pierwszej. Przykro mi było, bo sądzę, że odczuwał jakiś ból i nie mógł pokazać pełni umiejętności. Może nie był to jakiś wielki mecz w jego wykonaniu, ale jestem mu bardzo wdzięczny za to, co zrobił na boisku.
Marquez, D. Alves - oni dziś robili świetną robotę w defensywie. Tak pewnych i czystych wślizgów dawno nie widziałem. Czasem brali "na klatę" groźne kosy gości, ale pokazali wielki charakter.
Abidal - może jakoś niespecjalnie widoczny, dawał się Falance okiwać (mam nadzieję, że dobrze napisałem nazwisko; jak nie, to mnie poprawcie), ale zrekompensował to w moich oczach tym, że walczył o każdą piłkę, nie odpuszczał, nie bał się wstawiać nóg w niebezpieczne wślizgi. Strasznie zawzięty, ale bardzo pozytywnie, bo często odbierał piłki.
Xavi - nie był to może Xavier, jakiego mieliśmy przyjemność oglądać na Euro bądź w ostatnich meczach Barcy, ale nie był to zły występ. Czemu? Otóż dlatego, że w paru momentach zagrywał takie piły, że poezja. Ale panowie, nasi zawodnicy to też ludzie. Nie będziemy cały sezon wygrywać 8:0, a każdy gracz będzie miał mecz życia. Koniec końców, nie było z Xavim źle. Pamiętajcie, kto dośrodkowywał przy golu Eto'o. ;) Dla mnie Xavi zawsze będzie bohaterem. Wykonuje najcięższą robotę i nie zawsze się to dostrzega... Jest jednym z głównych motorów napędowych naszej barcelońskiej maszyny. :)
Guda (jak to ja na niego mówię :) ) - zaskoczenie tego meczu, nie spodziewałem się, że wejdzie od początku. Ale i tak, dobrze (nie bardzo dobrze, bo czasem niepotrzebnie spowalniał akcje i holował piłę) rozgrywał w środku pola, jego zakosy były skuteczne i pozostawiały w tyle graczy Realu, kilka razy fajnie pomyślał i zagrał... Naprawdę dobrze. No i walka, walka i jeszcze raz co? Walka, zgadliście. :)
Henry - dużo walki, wreszcie pokazał swój atut - świetne przyjmowanie trudnych piłek, niesamowita szybkość. Salgado musiał często faulować, żeby go powstrzymać. Doświadczenie Henry'ego ewidentnie dziś zrobiło wielką robotę, zaliczył asystę, zagrał naprawdę dobrze. Ja osobiście gdy gram w piłkę, staram się zawsze walczyć do końca (chyba że pogubiłem płuca - wtedy muszę zejść i je pozbierać ;) ), dlatego dziś jestem dla Thierry'ego pełen uznania.
Busquets - świetne wejście, jeszcze lepsza decyzja Guardioli, że postanowił wpuścić Sergio na boisko. Zagrał jak doświadczony piłkarz, niejednemu w takim meczu i to w takim wieku taki występ by się 'przytrafił'. Brawo!
Hleb - piłeczka do Henry'ego znakomita w końcówce. Ja Hleba strasznie lubię, jego styl gry mi imponuje i mam nadzieję, że jeszcze nieraz nam pokaże, na co go stać.
Keita zagrał za krótko, bym go miał jakkolwiek oceniać... Ale na pewno też chciał dobrze :D
A na koniec... Eto'o - niewykorzystany karny naszego snajpera na pewno boli, ale zauważcie, że chyba to on był najgroźniejszy w naszej ekipie w tym meczu. Nie bardzo umiał się odnaleźć na początku, ale kilka razy strzelał tak mocno i precyzyjnie, że oczy tarłem (no dobra, szkła, bo okulary noszę :P) ze zdziwienia, że nie ma bramki. W końcu strzelił bramkę, a jego radość mówiła sama za siebie.
Powiem tyle: walka naszego zespołu do końca była dla mnie największą nagrodą za wyczekiwanie przez jakieś 70 minut na gola. Postawa całej drużyny była po prostu znakomita, nie zrażaliśmy się niepowodzeniami. Aż się boję spojrzeć na statystykę posiadania piłki i ilość oddanych strzałów. Uważam, że sędzia w pierwszej połowie dał dupy po całej szerokości równika (przepraszam za zwrot), bo Messiego tak okrutnie faulowano, że aż mnie bolało. W ogóle piłkarze Realu grali bardzo brutalnie i chyba ich taktyką było skoszenie wszystkich Katalończyków, żeby Barcelona nie miała kim grać. Kartki powinny się sypać dla gości, ale sędzia za rzadko po nie sięgał. I Marquezowi też powinien wlepić żółtą, bo chamsko potraktował Raula. :P
Generalnie Real przyjechał na grę z kontry - kilka razy mogli nas w ten sposób 'pojechać'. Jak już przychodziło do rozgrywania przez nich piłki, to bardziej im to przeszkadzało niż pomagało. Generalnie to Real ZAZWYCZAJ był przy piłce bardziej dzięki niedokładnym naszym podaniom/brutalnym kosom, których sędzia nie widział/innych czynnikach losowych niż swojej gry w odbiorze. Spodziewałem się też ich taktyki na faulowanie w szczególności Messiego, ale grubo się pomyliłem. To, co sobie wyobrażałem, było niczym w porównaniu z tym, co zobaczyłem - to był momentami antyfutbol, jakiś rodzaj wrestlingu. Nie znoszę takiego zachowania u jakiegokolwiek gracza czy drużyny. Casillas wrzeszczący na Xaviego przy 1:0, żeby szybciej zagrał rzut rożny... Coś pięknego, wziąwszy pod uwagę to, że Casillas sam był przy wznawianiu gry przy 0:0 równie energiczny, co leniwy żubr.
Zwycięstwo bardzo cieszy. Gra o tytuł toczy się jednak cały sezon i sztuka w tym, żeby formę utrzymać i konsekwentnie wygrywać. Nie będę ryzykował stwierdzeń, kto BBVA w tym roku wygra. Powiem tylko tyle, że, jak powiedział ktoś w studio Canal+, drużyna ma wszelkie aspiracje do tego, by kiedyś się o niej mówiło jak o erze Guardioli, czego chyba wszyscy sobie życzymy.
Na koniec przypominam, że Iniesta wrócił do zdrowia... ;)
Walczmy, walczmy do samego końca.
To są Wesołe Święta. Wszystkim kibicom Barcy życzę skutecznej gry takiej, jaką mieliśmy do tej pory okazję oglądać, sukcesów zespołu, wesołego zająca, do siego roku, dobrych ocen w szkołach i uczelniach i takich tam innych. :P
Pozdrawiam.
PS Jak myślicie, czy celem manifestu radości założę w szkole koszulkę Barcelony pod koszulą z rękawami, czy podaruję sobie koszulę? ;)
0
Że tak się wyrażę, niech co poniektóre łosie nie smęcą, że bramki są na rapidzie, bo równie dobrze mogłoby ich nie być tak szybko wcale...
Dziękuję chłopakom z Redakcji za świetną robotę w serwisie! :)
0
Spójrzcie na źródło tej informacji i dopowiedzcie sobie resztę... ;)
0
Jestem tu już, choć wcześniej pod nickiem bodajże Jasiek 1991, dobre kilka lat i codziennie tu wchodzę. Zawsze byłem pod wielkim wrażeniem tego serwisu, jego Redakcji i specyficznej atmosferki nie tylko na Forum ;) Gdyby nie to, że już w Internecie mam "robotę", to bym próbował dołączyć do Ekipy jak najszybciej. Przejrzałem już Wasze zmiany w wyglądzie strony i jestem bardzo z nich zadowolony. Bardzo Wam dziękuję - ludziom zaangażowanym w te zmiany, jak i reszcie Redakcji - robicie kawał naprawdę dobrej roboty! Czas pozwoli, to czym prędzej "wkręcę się" w Penyę i nieco aktywniej będę działał na stronie - na razie jestem zmuszony wyłącznie czytać, komentuję od wielkiego dzwonu.
Stokrotne dzięki i pozdrawiam!
0
Zgadzam się. Bardzo dobrze, że został z reprezentacją. W ten sposób nie powstanie żaden chory konflikt na linii Mesii - Barca...
0
Ja nie jestem za tym pomysłem. Messi jest młody, chętny do gry w reprezentacji, a każdy piłkarz chciałby grać przede wszystkim na chwałę Ojczyzny... Oj, żeby Messiego nie zrazili. Z kim jak z kim, ale z Messim scysji nie chciałbym mieć, gdybym zasiadał w Zarządzie.
0
A przypadkiem nie będziemy mieli teraz sezonu 08/09? ;) Chyba wdarła się pomyłka ;)