0

Bardzo lubię i cenię tego zawodnika. Chłopak ma serducho do gry, nigdy nie narzeka i zawsze stara się dawać z siebie wszystko. Adriano jest uniwersalnym graczem, który może występować zarówno po lewej, jak i prawej stronie boiska. Jako jeden z niewielu piłkarzy Dumy Katalonii potrafi także huknąć zza pola karnego. Kilkakrotnie takie rozwiązanie przynosiło nam zresztą bramkę. Ten sezon, wobec kontuzji Alby, jest póki co gargantuicznym testem dla gracza z Kraju Kawy. Chłopak, mimo "szklanego" organizmu, zdaje swój egzamin na bardzo dobrą ocenę. Fajnie, że mamy takiego grajka w swoich szeregach. Nie zmienia to jednak faktu, iż chciałbym już zobaczyć zdrowego Jordiego. Nie ma bowiem nic lepszego od zdrowej rywalizacji.
Czy duet Messi - Neymar można już uznać za doskonały? Do tego jeszcze trochę brakuje. Wszyscy czekamy na powrót Argentyńczyka do optymalnej formy. Wiem, iż powróci ona wkrótce. Wtedy poznamy całą moc. Neymar jest w potężnym gazie, Leo niedługo w nim będzie. Na dodatek swoje tory odnalazł w końcu Alexis. Tak, to trio może nas zaprowadzić na absolutny szczyt. Taką mam przynajmniej nadzieję i mocno trzymam za to kciuki.
Piszecie o Bayernie. Napiszę tylko tyle - nie wiem nawet, czy w tym sezonie z nimi zagramy. Bawarczycy mogą odpaść z rozgrywek Ligi Mistrzów po meczach z innym rywalem. My też możemy. Taki jest futbol. Czy chciałbym rewanżu za ubiegły sezon. Szczerze mówiąc o niczym innym nie marzę. Być może znowu nas pokonają. Trzeba jednak spróbować, póki rany są świeże. Jeśli chcemy znaleźć się na Stadionie Światła, musimy wygrywać z najlepszymi. Droga na skróty, w tym przypadku, nie istnieje.

0

Ten chłopak nie będzie gwiazdą światowego formatu. On już nią jest. Duma Katalonii potrzebowała takiego zawodnika, a i sam Brazylijczyk potrzebował takiego klubu, jakim jest Barcelona. Transfer Neymara to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Gracz z Kraju Kawy z miejsca wpasował się do stylu i filozofii gry Blaugrany, biorąc bardzo często na swoje barki odpowiedzialność za wynik. Miał się nie sprawdzić w Europie oraz nie poczuć chemii z Messim. Mówiono, iż będzie boiskowym egoistą. Za przeproszeniem - guzik prawda. Chłopak z uśmiechem na ustach łamie wszystkie te stereotypy, myśląc najpierw o innych, później dopiero o sobie. Nieznośna dla obrońców lekkość gry, panowanie nad piłką, dynamika i przegląd pola. Ręce same składają się do oklasków. Chcę więcej i wiem, że to otrzymam. On może grać jeszcze lepiej i to jest dopiero piękna wizja.
W swoim debiutanckim felietonie "Kilka słów od kibica" prosiłem o cierpliwość względem Neymara. Myślałem, że będzie on potrzebował kilku meczów na zrozumienie gry Messiego i spółki. Jak się później okazało, moje obawy okazały się nieuzasadnione. Ten dynamit wypalił niemalże od pierwszego dotknięcia piłki. Klasa sama w sobie.
Messi, Sanchez i Neymar. Trio ABC, które może nas zaprowadzić w tym sezonie na absolutny szczyt. Brazylijczyk jest w gargantuicznej formie, swoje tory odnalazł w końcu Chilijczyk, a Leo... to Leo. Nawet bez formy potrafi być zabójczy dla przeciwnika. Optymalna dyspozycja i tak niebawem wróci. Wtedy ujrzymy moc. Jestem o to dziwnie spokojny.

0

No tak, wczorajszy mecz jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, iż znajdujemy się w potężnym kryzysie. Mało tego, szans na poprawę nie widać, a prowadzenie w tabelach wszelakich uznać można jedynie za fatamorganę. Musimy jakoś dotrwać do końca tego fatalnego sezonu...
Mam już serdecznie dosyć tych wszystkich pytań związanych z kryzysem panującym w Dumie Katalonii. Jaki kryzys? 11 zwycięstw w 12 meczach ligowych, awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów oraz wywalczony Superpuchar Hiszpanii (jak się dzisiaj okazuje pokonaliśmy potężnego rywala. Atletico spisuje się póki co rewelacyjnie na wszystkich frontach). Do diaska, to ma być kryzys? W takim razie życzę takiego stanu pozostałym drużynom. Większość z nich może jedynie pomarzyć o takich wynikach. Owszem, w naszym zespole jest kilka rzeczy do zmodyfikowania, ale są to de facto detale. Wie o tym Martino oraz jego podopieczni. Podoba mi się zresztą to, że głośno mówią o swoich niedoskonałościach oraz chcą jak najszybciej poprawić te elementy, które na daną chwilę najbardziej szwankują. Bardzo dobre podejście.
Kilka słów o bohaterze wywiadu. Javier rozegrał wczoraj gargantuiczne zawody, będąc pewnym punktem defensywy. Jego partner ze środka obrony również wypadł wczoraj bardzo dobrze, choć kruki i wrony piszące na tej stronie zapamiętają jedynie jego samobójcze trafienie. Czasami się zastanawiam, komu ci malkontenci tak naprawdę kibicują. Komentarze związane z niefortunną akcją Pique przysłoniły wczoraj cały jego występ. Niech żyje owczy pęd i przyszywanie komuś łatek. Sad but true.
Leo Messi? Najważniejsze, że widać u niego taką pozytywną złość, która wynika z chęci jak najszybszego powrotu do formy. Argentyńczyk wskoczy niebawem na swój normalny tor, a strzelone gole tylko mu w tym pomogą.

0

Cieszą dwa trafienia Leo. Widać, że do optymalnej formy mu jeszcze sporo brakuje, ale dostrzegam również w zachowaniu Argentyńczyka pozytywną złość z tego powodu. Messi szuka swojej normalnej dyspozycji i w końcu ją znajdzie. Zdobyte gole tylko mu w tym pomogą.
Po raz kolejny oczarował mnie Neymar i ta jego nieznośna lekkość mijania kolejnych przeciwników. Ech, gdyby jego celownik był wczoraj lepiej ustawiony. Szkoda, bo Brazylijczykowi należała się bramka, zwłaszcza po tej pięknej, indywidualnej akcji z drugiej połowy spotkania. Nic to. Następnym razem coś strzeli. Najważniejsze, że chłopak potrafi wziąć ciężar gry na siebie. Za to go cenię najbardziej. Gargantuiczny transfer i spokój na lata.
Kilka słów o Mario Balotellim. Nie wnikam w to, czemu nie zagrał od pierwszych minut, ale kiedy wszedł, diametralnie odmienił grę Milanu. Chłopak ma niewiarygodny potencjał, twardo stoi na nogach i potrafi doskonale walczyć o pozycję. Gdyby nie te jego problemy z psychiką…
Koniec meczu, zasłużone zwycięstwo i awans do fazy pucharowej elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów. Lizbona znowu się przybliżyła, choć wciąż pozostaje wiele do zrobienia. Najważniejsze, że krok po kroku realizujemy zamierzone cele. Na wszystkich frontach…
Wracamy na ligowe boiska. Przed nami arcytrudne spotkanie wyjazdowe z Betisem. To nie jest zbyt gościnne miejsce. Trzeba jednak wygrać, bowiem podopieczni Diego Simeone wcale nie zamierzają zwalniać tempa. Ta drużyna nie przestaje mnie zadziwiać w tym sezonie.

0

Podobno miało być lekko, łatwo i przyjemnie… Już od pierwszego gwizdka arbitra. Prowadząca w Hiszpanii Barcelona i bardzo słabo spisująca się we Włoszech ekipa z Mediolanu. Takie mecze rządzą się jednak swoimi prawami. Podopieczni Allegriego wznieśli się wczoraj na wyższy poziom umiejętności. My mieliśmy jednak w swoich szeregach więcej indywidualności… Kolejne punkty powędrowały na konto Martino i jego chłopaków. Zespołowi należą się gratulacje, choć jak zwykle wciąż jest kilka rzeczy do poprawienia. Wiem jednak, iż „Tata” oraz jego „dzieci” zdają sobie doskonale z tego sprawę. To jest najważniejsze. Świadomość popełnionych błędów.
Batalia z Milanem po raz kolejny udowodniła, iż w tym sezonie królem środkowej części boiska jest Fabregas. Były gracz Arsenalu wszedł w końcówce spotkania i zdążył przez ten czas zanotować kilka ciekawych zagrań, w tym jedno decydujące do Messiego. Zacna asysta, która sprawiła, iż nasz rywal wywiesił białą chusteczkę. Nie od Xaviego, nie od Iniesty, ale właśnie od Cesca powinno się zaczynać ustalanie drugiej linii Dumy Katalonii. Takie są, koleżanki i koledzy, fakty.
Na pochwały zasługują również nasi środkowi obrońcy. Zarówno Javier (wielki mecz Argentyńczyka), jak i Gerard wykonali swoją pracę niemalże wzorowo. Pominę samobójcze trafienie Pique. Takie rzeczy się zdarzają, choć… nie wszyscy potrafią to zrozumieć. Nie wiem, co mnie podkusiło, ale w przerwie poczytałem komentarze dotyczące tej niefortunnej akcji. Tak jak myślałem, rynsztokowe słownictwo i w większości bezmyślne opinie. Szkoda, myślałem, że wiecie co oznacza słowo „wsparcie”. Mniejsza z tym. C.d.n.

0

Kryzys w Barcelonie? Każda drużyna dałaby wiele, aby się w takim stanie znajdować. Śmiać mi się chce, chociaż...
No tak, zapomniałem - nie wygrywamy już 5:0 lub wyżej i nie miażdżymy każdego z przeciwników. W lidze rozegraliśmy 12 spotkań i nie udało nam się zebrać kompletu punktów. Jeden zremisowany mecz? Hańba. Za czasów Guardioli byłoby to nie do pomyślenia. Wywalczyliśmy Superpuchar Hiszpanii, ale co tam - po beznadziejnej grze. W sumie dwa remisy ze słabiutkim Atletico nie przynoszą nam chluby. Podopieczni Diego Simeone odnieśli w 12 meczach ligowych tylko 11 zwycięstw. Jak mogliśmy zremisować z tak kiepską drużyną, na dodatek dwukrotnie? Do diaska, coraz bardziej dociera do mnie, że znajdujemy się w kryzysie. Liga Mistrzów? Tutaj też "tylko" prowadzimy.
Potężny kryzys, słaby trener, beznadziejny prezes i - nie wiedzieć czemu - Tito, Messi bez formy, nie mamy stoperów, wszystko zawdzięczamy tylko i wyłącznie naszemu portero, itp. Wszystko jest nie tak i sezon możemy praktycznie uznać za zakończony.
To takie zebranie do przysłowiowej kupy wielu przykładowych wypowiedzi malkontentów, którzy piszą na tej zacnej stronie. Odsyłam zatem do kart historii. Może wtedy zaczniecie doceniać tę drużynę (bo nawet samo mistrzostwo kraju z rekordową przewagą nad drugim zespołem nie jest tu mile widziane. Wy chcecie co roku patrzeć na potrójną koronę).
Tak jak napisałem na wstępie, życzę wielu zespołom, aby doczekały się kiedyś takiego kryzysu.

0

Geble
Jestem przekonany, iż Cesc wybiegnie dzisiaj w podstawowym składzie. Chłopak nie grał w derbach Katalonii, a ponadto znajduje się w lepszej dyspozycji od Xaviego lub Iniesty. Martino stosuje zacne rotacje, które "dotykają" praktycznie wszystkich zawodników. "Tata" nie ma problemu z posadzeniem na ławce generała, Neymara, Sancheza i innych. Fabregas nie grał w piątek, zapraszam go więc dzisiaj na murawę.
Piszesz o Songu. Ja też chciałbym, aby wybiegł w podstawowym składzie. Sergio, co pokazał mecz derbowy, potrzebuje chwili odpoczynku. Kameruńczyk jest natomiast gwarantem godnego zastąpienia Busquetsa. Póki co sytuacja Alexa w Dumie Katalonii jest dla mnie jedną wielką niewiadomą. Każdy jego występ jest wysoko oceniany, ale mimo tego chłopak dostaje bardzo mało szans. W końcu może dojść do sytuacji, w której były "Kanonier" uderzy pięścią w stół i zażąda transferu do... "Kanonierów" (takie moje wróżenie z fusów). Byłaby to gargantuiczna strata i potężny błąd. On musi grać częściej. Zasługuje na to.
Patrząc na tabele w obu ligach, powinniśmy napisać, iż dzisiejszy mecz będzie spacerkiem. Nic bardziej mylnego. Takie klasyki rządzą się swoimi prawami, a w szeregach gości znajduje się kilku graczy, którzy w każdej chwili mogą odmienić losy spotkania. Mimo tego to my przystąpimy do tej bitwy w roli faworyta. Trzeba to jednak potwierdzić później na boisku. Na własnym terenie, w miejscu gdzie gra nam się zdecydowanie łatwiej. Czy to zapewni nam zwycięstwo? Z pewnością pomoże. Trzeba dzisiaj po prostu dać z siebie wszystko i wygrać. Każdy mecz traktowany w kategorii finału na Stadionie Światła w Lizbonie. Chciałbym, aby zawodnicy Blaugrany tak do tego podchodzili.
Pozdrawiam.

0

Dlatego zawsze podkreślam, iż na podsumowania przychodzi czas po zakończeniu danego sezonu. Nie każdy jednak myśli w ten sposób, a wielu skreśliło drużynę praktycznie po pierwszych meczach.
Tak, wyniki póki co bronią Martino i jego podopiecznych. W lidze jesteśmy liderami, choć niewiarygodna forma chłopaków Diego Simeone nie pozwala nam spać spokojnie. To dobrze, że doszedł kolejny rywal w walce o tytuł najlepszej drużyny w Hiszpanii. 12 meczów i 11 zwycięstw? Gargantuiczny wynik Dumy Katalonii. Na europejskich salonach również prowadzimy w tabeli, a jutrzejsze zwycięstwo nad Milanem zapewni nam praktycznie udział w fazie pucharowej. Zawsze jednak można chcieć więcej, zawsze można coś zrobić lepiej...
Cieszę się przede wszystkim z tego, iż piłkarze oraz trener nie śpią snem zwycięzców, tylko ciągle szukają nowych rozwiązań. Jeśli coś się nie układa, nie chowają problemów głęboko pod dywan, tylko głośno o tym mówią. Nie zawsze tak było...
Styl Dumy Katalonii, który narodził się bardzo dawno temu nie zmienił się i nic nie wskazuje, aby to miało miejsce tu i teraz. Owszem, pewne odgałęzienia zostały zmodyfikowane, ale trzon pozostał. Piłkarze Blaugrany przygotowywani są do takiej gry od maleńkości. Nie da się tego zmienić nagle, brutalnie i bezkompromisowo. To dobrze. Zawsze trzeba szukać nowych rozwiązań, ale w tym przypadku chodzi o detale. Filozofia gry pozostaje niezmienną i chwała chłopakom za to.
"Kiedy ta drużyna przestanie funkcjonować w obecnym składzie, będą za nią tęsknić". Święte słowa, które powinny dać wielu osobom do myślenia. Zwłaszcza tym, które nie pamiętają czasów, kiedy gabloty klubowe zaczęły porastać kurzem.

0

Niesamowity gracz, który z miejsca stał się filarem Barcelony. Wątpliwości związanych z jego transferem było sporo. "Brazylia to nie Europa" (przewrotny tekst z geograficznego punktu widzenia),"Neymar to egoista", "Jak będzie wyglądała współpraca z Messim" and so on. Tymczasem Brazylijczyk kapitalnie dopasował się do stylu gry Dumy Katalonii, biorąc często odpowiedzialność za poczynania całej drużyny. Nieznośna lekkość gry dla obrońców drużyn przeciwnych, kontrola piłki, panowanie nad nią i fantastyczny przegląd pola. Transfer marzenie i pewność widowiska na kilka kolejnych lat. Neymar liderem pod względem asyst? Kolejny przykład tego, że nie należy wierzyć stereotypom. Najlepsze jest to, iż chłopak może grać jeszcze lepiej. Z całą pewnością nie pokazał nam bowiem całego arsenału i pewnie ma jeszcze wiele niespodzianek w zanadrzu.
Trio ABC może nas doprowadzić w tym sezonie do wielu sukcesów. Neymar gra kapitalnie i nic nie wskazuje na to, aby zwolnił tempo. Swoje tory odnalazł w końcu Alexis Sanchez, który na tę chwilę jest drugim strzelcem drużyny (zacna współpraca z Neymarem). Na koniec Messi. Póki co jego gra odbiega od ideału, ale do diaska - to też jest człowiek (choć niedawno uważałem, że jest inaczej). Argentyńczyk potrzebuje przede wszystkim spokoju. On z pewnością wróci do swojej najlepszej dyspozycji. Nie wolno jednak niczego przyspieszać. Zwłaszcza, iż coraz więcej ciężaru biorą na swoje barki Neymar i Alexis. Leo może zatem spokojnie wracać do formy. Nawet bez niej potrafi w każdej chwili odmienić losy całego meczu. Wiem jednak, że może grać dużo lepiej, efektowniej, a przede wszystkim efektywniej.
Do tego wiadra magii dorzućmy jeszcze Fabregasa oraz Iniestę. Oj, jeśli wszyscy będą w formie, eksplozja będzie gargantuiczna.

0

Jako miłośnik epoki romantyzmu napiszę, iż wszystkiego nie da się kupić za pieniądze. Są rzeczy ważniejsze, a mianowicie oddanie i wierność danemu klubowi. Leo wielokrotnie powtarzał, iż zamierza zakończyć karierę w swoim kraju, ale póki co nigdzie się nie wybiera. Barcelona dała mu wszystko i on ten "dług" chce spłacić. Już dawno to zrobił, ale jego charakter pcha go ciągle ku nowym, wydawałoby się niemożliwym wyzwaniom.
Takie informacje trzeba po prostu traktować z przymrużeniem oka. Zdanie zaczynające się od: "Jak podaje hiszpański dziennik (...)" z daleka pachnie tanią sensacją.

0

Póki co początek sezonu mamy wyborny. Prowadzimy w rodzimej lidze, a i w europejskich rozgrywkach rywale oglądają nasze plecy. Odnieść 11 zwycięstw w 12 meczach? To musi budzić respekt innych drużyn. Pięta Achillesa ubiegłorocznych rozgrywek co się defensywą zowie siedzi na razie cicho. W gargantuicznej formie znajduje się Valdes, odkryciem sezonu jest do tej pory Bartra. W drugiej linii coraz więcej do powiedzenia ma Fabregas, który jest już coraz bliżej przejęcia buławy generalskiej od Xaviego. Atak, czyli magiczne trio ABC. Neymar z miejsca stał się gwiazdą światowego formatu, na swoje tory wskoczył w końcu mój ulubieniec - Alexis. No i Messi, który nawet bez formy potrafi w każdej chwili odwrócić losy spotkania. Argentyńczyk niebawem powróci do najlepszej dyspozycji. Jestem o to spokojny. To samo dotyczy się również Iniesty.
We wszystkim staram się szukać pozytywów. Kibicowanie Barcelonie od ponad 20 lat nauczyło mnie pokory i pewnego dystansu do wielu spraw. Nie rozumiem ludzi, którzy wciąż szukają dziury w całym. Wygrywaliśmy mecz za meczem i już pesymiści kazali czekać na mecz z Realem. No i co? Nadszedł ten dzień i "Królewscy" wrócili do domu z niczym. To jednak było za mało. Malkontenci wybiegli bardziej do przodu. Kazali mi czekać na starcia z Bayernem. Nawet nie wiem, czy takowe będą. Na wszystko przyjdzie jednak czas. Pamiętam lata, kiedy tułaliśmy się w środku tabeli. Puchary? Jakie puchary. Sukcesy? Jakie sukcesy. Teraz Ci, którzy znają Dumę Katalonii jedynie przez pryzmat Guardioli, żądają co roku potrójnej korony. Spokojnie, wszystko przed nami. Wszystko jest możliwe. Martino póki co wykonuje świetną robotę i ma u mnie potężny kredyt zaufania. Piłkarze również. Na podsumowania przyjdzie czas wraz z ostatnim gwizdkiem arbitra. Wierzę w ten zespół i wiem, że przysporzy on nam jeszcze wiele radości. Jeśli się jednak coś nie uda, za rok znowu powalczymy.

0

Skąd my to znamy. Setki artykułów dotyczących transferu jakiegoś zawodnika, a potem nikt nic nie wiedział lub też "nikt się z nami nie kontaktował w tej sprawie". Zapowiada się nam kolejna, nudna telenowela. Tym razem w roli głównej występuje Ter Stegen.
Za kilka dni mecz z Milanem i tego się trzymajmy. Plotki transferowe same się rozwiążą. W tę lub inną stronę.

0

Twardy facet. Opuścić Barcelonę w tak młodym wieku i praktycznie z rozpędu zostać następcą Vieiry, a później kapitanem jednej z najlepszych drużyn w Europie - szacunek. Trzeba mieć charakter i przysłowiowe "jaja".
Cieszę się, że chłopak postanowił wrócić do Dumy Katalonii. W tym sezonie, wobec coraz słabszej postawy (niestety, wieku nie da się oszukać) Xaviego, Cesc stał się głównym reżyserem zespołu. Mam nadzieję, iż Barcelona będzie ostatnim postojem w karierze Fabregasa. Talent to bowiem nieprzeciętny i gracz, który coraz częściej będzie decydował o grze Blaugrany.
P.S. Najśmieszniejsze jest to, iż nie chciałem tego transferu. Bałem się o rozwój talentu Thiago, przeszkadzało mi również niezdecydowanie samego zainteresowanego. Jak dobrze, że się myliłem. Życie napisało inną historię. Młody Alcantara postanowił przenieść się do Monachium, a Cesc stał się reżyserem numer jeden w Barcelonie. Fajnie, że tak się to wszystko potoczyło.

0

Dwa bieguny. Barcelona, która w dwunastu meczach ligowych tylko (sic!) raz nie zdobyła kompletu punktów i Milan, który na tym etapie rozgrywek stracił już praktycznie szansę na mistrzostwo kraju. W środowy wieczór powinno być zatem miło, łatwo i przyjemnie... Nic bardziej mylnego. Takie mecze rządzą się bowiem swoimi prawami, a futbol często bywa nieprzewidywalny.
Z pewnością jednak przystąpimy do tej batalii w roli faworyta. Po pierwsze gramy w twierdzy co się Camp Nou zowie. Ponadto w znakomitej formie znajduje się Neymar, swoje tory odnalazł w końcu mój ulubieniec, Sanchez. Tych dwóch zawodników, wobec słabszej dyspozycji Messiego, odpowiada teraz za akcje ofensywne zespołu i póki co wychodzi im to świetnie. Od początku sezonu w zacnej dyspozycji jest również Fabregas, kataloński dyrygent numer jeden. Liczę również na to, iż Martino desygnuje do wyjściowego składu Alexa Songa. Sergio wypadł w derbach Katalonii bardzo słabo, ale on po prostu potrzebuje odpoczynku. Kameruńczyk zasługuje z kolei na częstszą grę. Ilekroć bowiem pojawia się na murawie, zbiera pochlebne recenzje. Ciekawe na jakich stoperów postawi "Tata" w środowym spotkaniu. Może zdecyduje się na parę Puyol - Bartra? Pożyjemy - zobaczymy.
Liczę na zwycięstwo, choć tak jak napisałem wcześniej - nie będzie to łatwe zadanie. Trzeba jednak wygrać i utrzymać prowadzenie w tabeli.

0

Podobała mi się gra pary stoperów. Zarówno Pique, jak i Mascherano bardzo dobrze wypełnili swoje obowiązki, co pozwoliło nam po raz kolejny zachować czyste konto. Dani Alves i jego dośrodkowania? Musimy z tym żyć, choć Brazylijczyk lubi podnieść ciśnienie.
Kilka kamyków do ogródka. Po pierwsze Sergio. Bardzo słaby występ naszego defensywnego pomocnika. On potrzebuje po prostu odpoczynku. Nie da się grać we wszystkich meczach na wysokim poziomie. Jest przecież Song, który, ilekroć gra, zbiera przyzwoite recenzje. Martino musi w końcu zaufać Kameruńczykowi. Powiedzcie mi, czy Busquets musi grać w każdym meczu? Pytanie z gatunku retorycznych.
Kiepsko wypadł Xavi. Nie takiej gry oczekiwałem od naszego generała. Na tę chwilę Fabregas znajduje się w lepszej formie i to właśnie on powinien być dyrygentem numer jeden w Dumie Katalonii.
Koleżanki i koledzy, wygraliśmy, choć nie było łatwo. Derby rządzą się swoimi prawami i tak też było dzisiaj. Liczą się jednak trzy punkty. Wiem, iż Martino oraz jego podopieczni wyciągną wnioski z tego spotkania. Przed nami kolejny klasyk. Bitwa z Milanem. Tutaj trzeba będzie zagrać lepiej i skuteczniej…

0

To był potwornie ciężki mecz, który zakończył się happy endem. Przed meczem z Realem Madryt pisałem, iż w obu zespołach grają wirtuozi, którzy jednym dotknięciem piłki mogą odmienić losy całego spotkania. Dzisiaj, w derbach Katalonii, taka sytuacja miała miejsce. Geniusz Neymara. Takie asysty zdarzają się niezwykle rzadko. Brazylijczyk ośmieszył dwóch obrońców Espanyolu i posłał piękną piłkę do Sancheza. Chilijczyk dopełnił formalności, strzelając – jak się później okazało – zwycięską bramkę. Wywalczyliśmy komplet punktów, choć nie zagraliśmy, delikatnie rzecz ujmując, dobrego meczu. Zabrakło tej iskry i dynamiki. Zdarza się. Każda drużyna ma prawo do gorszego dnia.
Leo Messi? Staram się zawsze szukać pozytywów, więc dyplomatycznie napiszę, iż powinniśmy się cieszyć z faktu, że wobec kryzysu formy Argentyńczyka znaleźli się gracze, którzy biorą na swoje barki odpowiedzialność za wynik. Neymar i Sanchez. Na temat Brazylijczyka możemy dyskutować godzinami. Wielki gracz, który już teraz osiągnął status światowej gwiazdy futbolu. Czarodziej, który w każdej chwili może rzucić zaklęcie decydujące. Wielki transfer i inwestycja na lata. No i Alexis. Chłopak, do którego mam gargantuiczną słabość, po raz kolejny znalazł drogę do siatki. Wiem, że była to czysta formalność, ale w tym sezonie Chilijczyk szuka piłki, a i ona go szuka. Znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie. Wielkie brawa. Tytan pracy oraz maratończyk, który w tym sezonie dokłada jeszcze gole i asysty. Oby ta forma utrzymała się do końca sezonu. Mocno w to wierzę i trzymam mocno kciuki. C.d.n

0

Derby Katalonii rządzą się swoimi prawami, ale mimo tego w dzisiejszym meczu jesteśmy zdecydowanymi faworytami. Zespół Martino nie zaznał jeszcze w tym sezonie porażki, a i forma większości zawodników jest bardzo dobra. Słowo na dzisiaj: koncentracja. Mecz za meczem, zwycięstwo za zwycięstwem, a na mecie odbierzemy tytuł najlepszej drużyny w Hiszpanii. Musimy być po prostu do bólu konsekwentni, traktując każde spotkanie w taki sposób, jakby był to finał na Stadionie Światła w Lizbonie.
Nie wiem, w jakim zagramy dzisiaj składzie, ale chciałbym zobaczyć Bartrę i Songa. Kameruńczyk, ilekroć pojawia się na murawie, zbiera pochlebne recenzje. Ponadto "Tata" mógłby w końcu dać wolne Sergio. Marc z kolei prezentuje się w tym sezonie bardzo dobrze, będąc na tę chwilę najlepszym stoperem Blaugrany. W linii ataku postawiłbym na trio ABC. Magiczne zestawienie, które może nam dać w tym sezonie wiele radości. W kapitalnej formie jest Neymar, świetnie gra mój ulubieniec - Sanchez, a Messi... to Messi. Zawsze jest groźny i w każdej sekundzie może diametralnie odmienić losy spotkania. W poprzednim zabrakło mu po prostu szczęścia, ale i ono wróci do Argentyńczyka. W drugiej linii, oprócz wspomnianego przeze mnie Alexa, widziałbym dzisiaj Iniestę oraz Xaviego. Generał nie grał w spotkaniu z Celtą, a Andres pojawił się na murawie w drugiej połowie. Będącego w zacnej formie Fabsa pozostawiłbym na ławce i oszczędzał na spotkanie z Milanem.
Liczę dzisiaj na piękny mecz w wykonaniu naszych chłopaków oraz na końcowe zwycięstwo. Nie możemy sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji, zwłaszcza, iż w genialnej dyspozycji są podopieczni Diego Simeone. Kto by się tego spodziewał przed sezonem...
Panie i panowie - życzę miłego meczu.

0

FabsFAN
"Uwielbiam" czytać takie wpisy. Bogata treść, zacna merytoryka, poparta na dodatek gargantuiczną ilością argumentów. Na temat Twojego komentarza moglibyśmy wszyscy dywagować godzinami. Tyle jest bowiem liryki w Twoim "przesłaniu"... Zakładam, iż w ubiegłym sezonie pisałeś "Sanchez out". Zgroza.

0

Póki co są to tylko kolejne plotki transferowe, ale jeśli dojdzie do konkretnych rozmów… No cóż, ciężki orzech do zgryzienia dla Roberta. W Dortmundzie jest gwiazdą, w Dumie Katalonii byłby jednym z wielu. Ponadto gdzieś tam w oddali wciąż unosi się syndrom Zlatana. To są trudne decyzje. Jeśli chłopak czuje się na siłach, chce spróbować, a jednocześnie zdaje sobie sprawę, iż musiałby wznieść się na absolutne wyżyny swoich umiejętności (co i tak nie da mu gwarancji występów) – niech przychodzi do nas. Tak naprawdę nie wiemy, co siedzi w głowie Martino i jakie miałby ewentualne plany wobec Roberta. Pożyjemy – zobaczymy. Poczekam na dalszy rozwój wydarzeń. Pewnie za kilka dni znowu przeczytamy, iż nikt o niczym nie wie i nie było żadnych rozmów w tej sprawie. Ile razy już to przerabialiśmy…

0

Nie ma co ukrywać, ten sezon należy póki co do Valdesa. Chłopak od początku sezonu znajduje się w wybornej formie. Widać, iż chce się pożegnać z kibicami oraz kolegami z szatni w wielkim stylu. Do diaska, przyszły pracodawca będzie miał z niego dużo pożytku. Szkoda, że nie my, ale tak jak pisałem wielokrotnie, szanuję jego decyzję i życzę mu wszystkiego najlepszego w nowym klubie. Marzy mi się, aby ostatni sezon Victora zakończył się potrójną koroną. Stadion Światła w Lizbonie i nasz portero wznoszący puchar dla najlepszej drużyny Starego Kontynentu. To by było piękne ukoronowanie jego kariery w barwach Dumy Katalonii. Kariery okraszonej wieloma sukcesami i pucharami. Na wszystkich znajdziemy odciski palców Valdesa.
P.S. Patrząc na zdjęcia Andoniego Zubizarrety od razu przypominają mi się Ateny i finałowa porażka z Milanem. Jechaliśmy tam jak po "swoje”, a okazało się, iż nasz bramkarz musiał aż czterokrotnie wyciągać piłkę z siatki. No i ta jego wściekłość w oczach…

0

Eoren
Piękny i niezwykle wzruszający artykuł. No i to wspólne zdjęcie z Valdesem... Dziękuję Ci bardzo. Pamięć pozostanie, a cały cykl pozwoli jeszcze bardziej zagłębić się w historię Dumy Katalonii i piłkarzy reprezentujących nasz klub.

0

Adriano powinien oglądać derby Katalonii z wysokości trybun. Nie ma co ryzykować, zwłaszcza, iż kontuzjowany jest jego konkurent na lewej stronie obrony - Jordi Alba. Ponadto nie widzę przeszkód, aby w tym spotkaniu wystąpił Montoya. To może być kolejna szansa dla młodego chłopaka. Niemalże taka, jaką otrzymał Bartra. Marc swoje pięć minut wciąż wydłuża (chwała mu za to. Póki co jest jednym z największych odkryć tegorocznego sezonu). Może Martin dokona podobnej sztuki. Kategoryczne NIE dla występu Brazylijczyka w piątkowym spotkaniu.

0

Cieszę się z bardzo dobrej, a przede wszystkim regularnej formy Alexisa. Bardzo lubię tego chłopaka i mocno mu kibicuję. Na zawodnika meczu wybieram jednak Cesca. Strzelił dwie zacne bramki oraz zainicjował trafienie na 1:0. Jeśli chodzi o najsłabsze ogniwa, tym razem wstrzymam się od głosu. Najłatwiej byłoby napisać, iż mocno przeciętnie wypadł Puyol. Biorąc jednak pod uwagę, iż jest to dopiero drugi mecz naszego kapitana po długiej przerwie, usprawiedliwiam go za potyczkę z Celtą. Najgorsze: zejście z boiska Adriano. Mam nadzieję, iż nie jest to nic poważnego. Brazylijczyk, wobec absencji Alby, jest kluczowym graczem na lewej stronie obrony.
Chwila odpoczynku i derby Katalonii. Rozgrywki nabrały szaleńczego tempa, ale „Tata” dobrze rotuje składem. Wczoraj nie grali Pique, Mascherano, Xavi i Neymar, a Iniesta pojawił się na murawie na kilkanaście minut. Barcelona – Espanyol? Takie mecze rządzą się swoimi prawami.

0

Leo Messi? Takie mecze się zdarzają. Chłopak miał kilka wyśmienitych okazji, ale piłka – jak na złość – nie chciała wpaść do siatki. Przypuszczam, iż mecz mógłby trwać do rana, a i tak Argentyńczyk nie zdobyłby bramki. Po prostu – jednodniowe fatum. Na szczęście inni zawodnicy mieli więcej szczęścia i możemy się cieszyć z kolejnych trzech punktów. Trochę się tego spotkania obawiałem. Celta odniosła wysokie zwycięstwo nad Malagą, a my przyjechaliśmy do nich mając w pamięci (i w nogach) bitwę z Realem. Szybko strzelona bramka pozwoliła nam jednak przejąć kontrolę nad meczem. Cieszę się, że nasz rywal nie zamknął się przed własnym polem karnym, tylko starał się grać otwarty futbol. To była woda na młyn dla podopiecznych Martino. Wygraliśmy i kontynuujemy marsz po obronę tytułu najlepszej drużyny w Hiszpanii. Bilans ligowy mamy, póki co, rewelacyjny.
Pora na indywidualne wyróżnienia. Po raz kolejny w tym sezonie nie zawiódł Valdes. Rywal kilkakrotnie sprawdzał jego umiejętności, ale nasz portero zdał egzamin na bardzo dobrą ocenę. Wyróżniającą postacią meczu był również Alves. Na koniec strzelcy bramek. Fabregas i Sanchez. Bardzo dobre zawody obu zawodników. Nie wiem, ile kilometrów przebiegł wczoraj Chilijczyk, ale walczył jak – za przeproszeniem – pies spuszczony ze smyczy. Do tego znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, otwierając wynik spotkania. C.d.n.

0

Celta zajmuje póki co miejsce w dolnej części tabeli, ale ostatnie wysokie zwycięstwo z Malagą pozwala sądzić, iż są w dobrej dyspozycji. My z kolei jedziemy na to spotkanie opromienieni wygraną z Realem. Morale zespołu musiało wzrosnąć, ale – tak jak w przypadku sobotniej batalii – obowiązuje nas dzisiaj pełna koncentracja i walka o każdy skrawek murawy. To co za nami przechodzi już do historii. Teraz najważniejszy jest mecz z Celtą i zdobycie w nim kompletu punktów. Nie będzie to łatwe zadanie, ale jak najbardziej możliwe do realizacji.
Mam nadzieję, iż Martino oddeleguje do wyjściowej jedenastki Songa, Montoyę i Tello. Liczę przede wszystkim na występ tego pierwszego. Kameruńczyk zasługuje bowiem na więcej minut. Na środku obrony chętnie zobaczyłbym parę Bartra – Puyol. Chciałbym również, aby „Tata” zafundował Sergio i Neymarowi chwilę odpoczynku. Pożyjemy, zobaczymy. Nasz trener wie co robi i ma u mnie potężny kredyt zaufania.

0

Odpoczynek dla Pique jak najbardziej wskazany. W jutrzejszym meczu chciałbym zobaczyć na środku defensywy parę Puyol - Bartra. Obaj zawodnicy odpoczywali przez dwa mecze i w spotkaniu z Celtą powinni pojawić się na murawie od pierwszej minuty. Mam nadzieję, że swoją szansę otrzyma również Song, Montoya i Tello. Klasyk nad klasykami jest już za nami. Teraz trzeba się skupić na kolejnych wyzwaniach. Krok po kroku, zwycięstwo za zwycięstwem i na mecie czekać na nas będzie upragniony tytuł najlepszej drużyny w Hiszpanii.
Tak na marginesie. Sądziłem, iż podopieczni Diego Simeone złapią w końcu zadyszkę. Póki co nic takiego się jednak nie dzieje. Im więcej kandydatów do korony, tym lepiej. Dominacja dwóch ekip stała się już bowiem skrajnie nudna.

0

Dziękuję redaktorowi Challengerowi za fachową opiekę oraz osobom, które motywują mnie do pisania kolejnych felietonów. Na temat pojedynków Barcelony z Realem można pisać godzinami. Ja jednak ograniczyłem się do absolutnego minimum, zostawiając otwartą furtkę na Wasze komentarze. Za wszelkie miłe słowa serdecznie dziękuję. Za krytykę również.

0

Neymar nie będzie gwiazdą światowego formatu. On już nią jest. Jak dla mnie Brazylijczyk był wczoraj najlepszym graczem na murawie. No i ta bramka po sprytnym uderzeniu - cudo. Piękny mecz i niezwykle cenna wygrana. Brawo "Tata", brawo chłopaki.

0

Rekordy? Niezwykle miła i kusząca rzecz, ale najważniejsze jest dzisiaj zwycięstwo całej drużyny. Sam zawodnik też tak do tego podchodzi. Mam nadzieję, że za kilka godzin ujrzymy Leo w najlepszym wydaniu. Chłopak potrafi się bowiem zmotywować na takie batalie. Kto wie, może bohaterem będzie inny gracz. Oby był to jednak zawodnik z naszej ekipy. Neymar, Cesc, Sanchez... Długa lista chłopaków, którzy de facto jednym dotknięciem piłki mogą odwrócić losy całego spotkania. Do diaska, ciśnienie wzrasta. Niech ten mecz się już rozpocznie...

0

Prawdziwa sól futbolu. Magnes, który za każdym razem przyciąga przed telewizory miliony kibiców z całego świata. Konstelacja gwiazd, tradycja, wielopokoleniowe zawirowania... odwieczna bitwa. Każdy klasyk jest meczem o coś. Nie tylko kolejną batalią o punkty. Prestiż, dominacja w Hiszpanii, bycie najlepszym. Za kilka godzin kolejne starcie. Przedmeczowa atmosfera polepszyła się. To cieszy. Walczmy, ale na boisku. Tam poznamy całą prawdę. Te wszystkie brudy, zakulisowe zagrywki, przenosiły się później na murawę. Niektóre mecze miały de facto niewiele wspólnego ze sportem. Atmosfera w którymś momencie stała się bowiem zbyt gęsta. Na szczęście teraz jest troszkę inaczej. Dlatego też liczę, iż dzisiaj ujrzymy wielki spektakl przygotowany przez potężnych tytanów. Nie wiem, kto zagra. Martino wybierze jedenastkę i mam nadzieję, że dokona słusznego wyboru. Proszę Was jednak, nie oceniajcie jego decyzji jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Wielokrotnie, kiedy ukazują się składy, krytykujecie (często przy użyciu rynsztokowego słownictwa) posunięcia "Taty". Na analizy zawsze znajdzie się czas. Wysuwanie wniosków jeszcze przed meczem jest niedorzeczne. Niezależnie kto dzisiaj wybiegnie na boisko, dopingujcie mu. Wiem, że żaden piłkarz tego nie przeczyta, ale... zawsze to będzie mile widziane i zwiększy poziom kulturalny tej strony. Koleżanki i koledzy, życzę Wam miłego meczu. Obyśmy cieszyli się z końcowego sukcesu. To jest jak najbardziej możliwe. Trzeba jednak dać z siebie wszystko. Nieustanny pressing i zażarta walka o każdy centymetr murawy. Do tego odrobina szczęścia. W takich meczach jest ono potrzebne.
Dlaczego wskazówki zegara przesuwają się tak wolno...

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?