Ángel Di María opowiedział o grze w PSG z Leo Messim oraz przyznał, że w przeszłości kilkukrotnie miał okazję trafić do Barcelony.
- W mojej karierze brakowało mi wisienki na torcie, czyli gry z Leo w jednym klubie. Wielokrotnie miałem okazję przejść do Barcelony.
- Bardzo się cieszę, że Messi jest tu codziennie, a ja widzę, co robi. Wcześniej było tak tylko w reprezentacji. Jesteśmy dwoma pierwszymi zawodnikami na treningach. Ja przyjeżdżam kilka minut przed nim, potem dojeżdża Leo i robimy razem mate.
- Zawsze nazywałem go „karłem”. Z początku jeszcze nie, ale potem się zaprzyjaźniliśmy i zacząłem go tak nazywać. On mówi na mnie „Fide”, tak jest od dawna i tak też będzie. Traktuję go jak każdego w grupie, on lubi, gdy tak się robi.
- Messi nie lubi show, dlatego najlepsze relacje ma z osobami, które traktują go na równi. Jeśli traktuje się go jak kosmitę, którym jest, trzyma się go w bańce, której nie lubi. On lubi wspólnie przeżywać różne chwile, organizować grilla, pić mate, dobrze się bawić, śmiać się.
- Żartujemy sobie. Mówię prasie, że Leo jest kosmitą, bo to prawda, jest najlepszy na świecie. Dla nas jednak to Leo, Karzeł, i tak właśnie go traktujemy.
Komentarze (47)