Joan Laporta przerwał wczorajszego wieczora milczenie, udzielając wywiadu dla programu Onze na kanale Esport3. Prezydent FC Barcelony zabrał głos publicznie po raz pierwszy po pożegnaniu Griezmanna i zamknięciu okienka transferowego. Laporta wypowiedział się m.in. na temat "dziedzictwa", jakie pozostawił po sobie poprzedni zarząd, oraz potwierdził swoje zaufanie do Ronalda Koemana.
- Mamy już wyniki audytu z okresu rządów Bartomeu. Jest wiele błędów, nieprawidłowości, a nawet sytuacji kryminalnych i korupcyjnych. Prowadzimy obecnie wewnętrzne dochodzenie, aby dowiedzieć się, kto musi ponieść odpowiedzialność - ujawnił Laporta.
- Nawet po odejściu Griezmanna i przy obniżkach pensji Messiego i kapitanów nie było możliwości, aby Leo został w klubie. Takie warunki narzuciła LaLiga. Najpierw uzgodniliśmy dwuletnią umowę z pensją rozłożoną na pięć sezonów, lecz LaLiga nie wyraziła zgody. Zmieniliśmy więc długość kontraktu na pięć lat, co zostało już zaakceptowane. Jednak 5 sierpnia LaLiga powiedziała, że musimy podpisać umowę z CVC, aby spełnić wymogi fair-play. Nie mogliśmy się na to zgodzić. Widziałem debiut Leo w PSG, ale już z nim nie rozmawiałem. Wszyscy byliśmy rozczarowani. Dziwnie było widzieć go w innej koszulce i mieć świadomość, że już dla nas nie zagra. To dziwne uczucie i nie podobałoby mi się, gdybyśmy musieli z nim rywalizować. Nie było żadnego napięcia z Jorge Messim. To były normalne negocjacje, które nie zakończyły się tak, jak chcieliśmy. Nie tak wyobrażaliśmy sobie pożeganie z Leo Messiem, podobnie jak on sam. Jesteśmy mu wdzięczni za wszystko - przyznał.
- To, co zrobili nasi kapitanowie, jest godne podziwu. Nie sądzę, żeby ktokolwiek inny się na to zgodził. Zrobili to dla kibiców, bo są oddani klubowi. Dla mnie są bohaterami. Teraz kontynuujemy pracę nad obniżkami pensji z innymi zawodnikami, np. z Samuelem Umtitim.
- Florentino Pérez i Javier Tebas są na przeciwnych frontach. Rozumiemy, że należy mieć na uwadze wkład Barcelony i Realu Madryt. Tebas jest obrońcą fair-play i prowadzi kampanię przeciwko PSG, lecz zamknął się na nowe możliwości i ma obsesję na punkcie Superligi. Ten projekt cały czas żyje i trzy nasze kluby wciąż są silne w tym przekonaniu. Na nic zdały się wszelkie naciski i groźby sankcji. Wiele klubów mówi nam, żebyśmy kontynuowali pracę nad projektem, bo również im on odpowiada. UEFA nie może nic zrobić, aby powstrzymać kontynuację projektu Superligi. Zamknęła wszczęte postępowania, a sankcje wobec angielskich klubów nie przyniosły skutku. To będą bardzo atrakcyjne rozgrywki, najatrakcyjniejsze na świecie. Kluby bardzo na nich skorzystają. Musimy oczywiście poprawić kilka elementów. PSG? Oni złamali wszelkie normy i przepisy.
- Ronald Koeman ma całe moje wsparcie, zaufanie i szacunek, aby mógł pracować w tak komfortowych warunkach, jak tylko możliwe. Jestem fanem piłki nożnej, więc czasami pozwalam sobie na nieoficjalne rozmowy z dziennikarzami, ale bardzo szanuję Koemana – przyznał prezydent, dodając, że nie próbował wymusić na Holendrze minut dla Riquiego Puiga i Samuela Umtitiego.
- Styl gry Johana Cruyffa jest niepodważalny, a cruyffismo Koemana bezdyskusyjne. Ronald ma w swoim biurze portret Cruyffa. Luuk de Jong? W Dream Teamie też mieliśmy np. Salinasa. Dzisiaj rozmawiałem z Jordim Cruyffem, który przypomniał mi, że jego ojciec również podejmował decyzje, które poniekąd wychodziły poza model gry. Podobnie Pep Guardiola – skomentował Laporta, zapewniając, że Luuk de Jong zatriumfuje w Barcelonie.
- Wiele osób wątpiło w sprowadzenie Memphisa Depaya, który okazał się być strzałem w „dziesiątkę” Koemana), a jego koszulka sprzedaje się najlepiej ze wszystkich piłarzy. Z trenerem zawsze musisz się dobrze rozumieć. Inaczej możesz czuć się pominięty. Ja muszę rozmawiać o futbolu, bo to sprawia, że jestem spokojniejszy – przyznał 59-latek.
- Rozmawialiśmy już kilka razy z agentem Ronalda Koemana Robem Jansenem i będziemy rozmawiać dalej. Powiedziałem trenerowi, że musi być silny i nie może mieć słabej pozycji pod koniec kontraktu. Dlatego zasugerowałem możliwość przedłużenia umowy – powiedział Laporta, potwierdzając doniesienia mediów.
Jednym z ważniejszych tematów rozmowy było odejście Antoine’a Griezmanna. – Powiedziałem mu, że życzę mu dużo szczęścia w Atlético. Opcja wykupu jest obowiązkowa, jeśli zagra w co najmniej 50% meczów, gdy jest dostępny do gry. Jego pobyt w Barcelonie nie był porażką, lecz wszyscy wiemy, jakim jest typem zawodnika. Myślę, że nie pasuje do naszego systemu. Jego zaangażowanie zawsze było wzorowe, lecz z pewnością nie takiego piłkarza potrzebowaliśmy. Strzelał gole, w Copa del Rey był ważnym zawodnikiem i mógł dać z siebie jeszcze więcej, lecz przeżył trudny czas – wyjaśnił prezydent.
Zapytany o potencjalne ukaranie Gerarda Piqué za surfowanie po odniesieniu kontuzji, Laporta kategorycznie zaprzeczył. – On dobrze zna swój organizm i myślę, że wkrótce będzie gotowy do gry. Piqué ma wszystkie cechy, aby zostać w przyszłości prezydentem klubu – przyznał Joan Laporta, chwaląc środkowego obrońcę za jego barcelonismo.
Prezydent Barçy przyznał, że próbował tego lata sprowadzić do stolicy Katalonii Neymara, lecz miało to miejsce, zanim dowiedział się o interpretacji fair-play przez LaLigę oraz o tym, że nie ma możliwości zarejestrowania Leo Messiego. Ponadto Laporta zaprzeczył doniesieniom El Larguero, że wystawił na sprzedaż Ansu Fatiego. – Powiedziano nam, że była oferta w wysokości 100 milionów euro, lecz Fati nie został wystawiony na sprzedaż. Ansu jest odważny, wziął „dziesiątkę”, której nikt nie chciał, przez co mogliśmy mieć o jedno miejsce mniej w kadrze. Zrobił to po tym, jak zgodę wyrazili wszyscy kapitanowie – przyznał.
Laporta mówił też o sytuacji Alexa Collado. – Staramy się zarejestrować go w LaLidze w miejsce Miralema Pjanicia. Jest piłkarzem, którego uwielbiamy i który ma piękną historię życia. Jeśli nie będzie miał możliwości gry w pierwszej drużynie, nie wykluczam, że może zagrać w rezerwach – wyjaśnił prezydent.
Na koniec Laporta zaprzeczył, jakoby jego relacje z Xavim Hernándezem ochłodziły się. – Czas w tym momencie działa na naszą korzyść. Bardzo go doceniam i uwielbiam. Jestem do jego dyspozycji. Teraz jednak naszym trenerem jest Koeman i mówienie o Xavim w kontekście przyszłego szkoleniowca, byłoby brakiem szacunku dla Ronalda – zakończył prezydent Barçy.
Komentarze (81)