Miralem Pjanić po raz kolejny wypowiedział się na temat Ronalda Koemana i podejmowanych przez niego decyzji. Bośniak gra obecnie w Beşiktaşie, do którego przeszedł tuż przed zamknięciem okienka transferowego w Turcji.
- W poprzednim sezonie trener podejmował decyzje, których nie rozumiałem. Nie miałem szczęścia. Mogłem grać w Barcelonie. Potrzebowałem więcej minut, ale taka była decyzja trenera. Musiałem rozwiązać sytuację i znaleźć miejsce, w którym mógłbym grać.
- Do tej pory nie wiem, czego dokładnie chciał Koeman, nie próbował mi niczego wyjaśnić ani znaleźć rozwiązania. To ja pytałem go, czego ode mnie chciał, co robiłem źle lub dobrze, by szybciej zaadaptować się w grupie, by być użytecznym… W sezonie potrzebuje się 17-18 zawodników, by zdobywać tytuły. On jednak nie widział problemów w mojej grze, nie dawał mi odpowiedzi.
- Jestem typem piłkarza, który zawsze chce być na boisku. Kiedy Beşiktaş się mną zainteresował, nie miałem wątpliwości. Zawsze chciałem odwiedzić Turcję, ten kraj mnie ciekawił.
- Barcelona jest obecnie w trudnej sytuacji, wyniki nie są takie, jakich chcieliby kibice. To wywołuje presję. Zarząd i prezydent wiedzą, co robić. Sytuacja finansowa nie jest dobra, ale to wielki klub, ma bardzo dobrych zawodników i być może potrzebuje lidera, by podnieść zespół. Popełniono błędy, ale zostaną jeszcze podjęte prawidłowe decyzje. Barcelona znów będzie jednym z najsilniejszych klubów.
- Byłem na zgrupowaniu reprezentacji, graliśmy z Francją i wyłączyłem telefon. Dziennikarze pytali mnie o transfer, a ja powiedziałem, że miałem jeszcze trzy lata umowy z Barceloną. Kiedy jednak włączyłem telefon, zobaczyłem mnóstwo wiadomości. Czasem wszystko dzieje się bardzo szybko. Beşiktaş o mnie zadbał, jego zainteresowanie było kluczowe. Najpierw rozmawiałem z Sehiciem, on zna to miejsce i podał mi szczegóły. Powiedział, że Beşiktaş to ważny klub w Turcji i że będę w nim szczęśliwy. Kiedy przyleciałem, odkryłem, że podjąłem dobrą decyzję.
Komentarze (3)