Barcelona w ostatnich miesiącach daje więcej szans młodym piłkarzom i choć robi to w dużej mierze z konieczności, widać już efekty rozwoju tych zawodników. Od kilku tygodni to głównie oni odpowiadają za dorobek bramkowy Barcelony. Ostatnie sześć trafień padło właśnie po uderzeniach graczy mających najwyżej 22 lata. W spotkaniach z Osasuną i Elche gole strzelali Nico González (2), Gavi, Ferran Jutglà i Abde Ezzalzouli. Poprzednim razem weterani dołożyli swoje bramki niemal miesiąc temu w konfrontacji z Villarrealem.
Wczoraj na listę strzelców wpisał się Ronald Araujo, który już po raz drugi w tym sezonie wyrównał wynik rywalizacji w trudnym momencie. Podobnie zrobił na początku sezonu, gdy Barça do 90. minuty przegrywała z Granadą 0:1, ale uderzenie obrońcy (zresztą po podaniu Gaviego) dało zespołowi punkt. Araujo wczoraj też potwierdził swoje znaczenie dla drużyny, podobnie jak Gavi. 17-latek był niestrudzony w swoich wysiłkach, a rywale aż siedem razy musieli powstrzymywać go faulem. Warto zwrócić uwagę, że tylko jedno z takich przekroczeń przepisów zakończyło się kartką, a sam pomocnik też został w ten sposób ukarany mimo zaledwie dwóch przewinień.
W podstawowym składzie wystąpili też Jutglà i Abde. Pierwszy z wymienionych dobrze współpracował z partnerami, choć w jednej sytuacji powinien odegrać piłkę Dembélé zamiast szukać strzału. Jutglà ciężko pracował także w pressingu, choć tym razem zabrakło mu szczęścia pod bramką. Z kolei Abde często szukał dryblingów i choć tylko 2 z 8 jego prób było udanych, łącznie wygrał 10 z 20 pojedynków z rywalami. Marokańczykowi brakowało jednak skutecznego wykończenia akcji i chłodnej głowy.
Łącznie 11 z 31 goli Barcelony w tym sezonie padło po strzałach zawodników mających nie więcej niż 22 lata. Najskuteczniejszy wciąż jest Ansu Fati (4 trafienia) i wydaje się, że po jego powrocie ten odsetek może jeszcze wzrosnąć.
Komentarze (14)