Lewy obrońca Barcelony Jordi Alba przyznał po meczu z Deportivo Alavés, że akceptuje wszelką krytykę, ale stwierdził, że gdy gra dobrze, nikt o tym nie mówi
W jakim nastroju opuszczacie Mendizorrozę?
Mamy dobre odczucia. Powinniśmy tworzyć więcej okazji, mieć więcej cierpliwości i przerzucać ciężar gry z jednej strony na drugą. Jesteśmy jakościowymi zawodnikami i potrafimy zrobić wiele więcej, lecz nasza postawa była bardzo dobra po bolesnej porażce w Bilbao. Trzeba wcześniej zamykać mecze. W lutym musimy wykazać wielką ochotę, bo nie będzie łatwo.
Czy drużyna cofnęła się w rozwoju?
W meczu z Athletikiem nie zagraliśmy dobrze, to trzeba przyznać. Z Realem mimo wszystko przegraliśmy. Odczucia były dobre, ale porażka w El Clásico nie jest łatwa do przyjęcia. Gdy nie wygrywamy, jest kiepsko, ale to zwycięstwo da nam wiarę. Zbliżamy się powoli do celu.
Czujesz, że jesteś w ogniu krytyki?
Gdy rozgrywamy słaby mecz, zawsze trzeba na kogoś wskazać palcem. Źle to na mnie wpłynęło przez odpadnięcie z Pucharu Króla. Już od wielu lat czuję, jak wielka spada na mnie krytyka, ale akceptuję to, bo to część całego przestawienia. Gdy gram dobrze i notuję dwie asysty w jednym meczu, nikt o tym nie mówi. Gdy gram źle, chcą mnie pozabijać.
Czy ta krytyka jest niesprawiedliwa?
Nie martwi mnie to, ponieważ sztab szkoleniowy i koledzy mnie szanują. Nikt mi nie sprezentował tych 10 lat w Barcelonie. Zawsze najbardziej krytykuje się weteranów, a przecież oni są też w innych klubach. Mogłoby się wydawać jednak, że są tylko w Barcelonie. Od czterech lat dyskutuje się o weteranach, a ja cztery lata temu miałem 28 lat. Teraz mam 32 lata i czuję się na siłach. W ostatnim meczu zagrałem słabo, przyznaję to, ale akceptuję krytykę i wiem, że będą padać mocne słowa.
Komentarze (81)