Niektórym piłkarzom bardzo trudno jest pozbyć się etykiety „wiecznego talentu”. Większość zawodników z taką łatką budzi pewne wątpliwości co do dalszego rozwoju ich kariery. Dobrze wie o tym Riqui Puig, na którego nie stawia już czwarty szkoleniowiec z rzędu, choć wydawało się, że to właśnie Xavi Hernández będzie potrafił wydobyć z 22-latka to, co ma najlepsze.
Riqui zadebiutował w pierwszym zespole Barçy w grudniu 2018 roku pod okiem Ernesto Valverde, a za Quique Setiena mogło się wydawać, że pomocnik zaczyna odgrywać większą rolę. Natomiast wraz z przybyciem Ronalda Koemana wszystko odwróciło się o 180 stopni, a jego sytuacja nie zmieniła się po tym, jak stanowisko trenera Barçy objął Xavi.
Wychowanek Blaugrany zajmuje 23. miejsce w zestawieniu liczby rozegranych minut przez zawodników Barçy. Wyprzedzają go nawet Abde i Jutglà zarejestrowani w zespole rezerw oraz Dani Alves, który dołączył oficjalnie do drużyny na początku stycznia. Wszystko wskazuje na to, że wkrótce przegoni go także Ferran Torres, który zaliczył dopiero trzy występy w barwach Dumy Katalonii. Przez cztery lata Puig tylko 14 razy meldował się w wyjściowej jedenastce i ani nie pozostał w niej na dłużej niż trzy spotkania. Aby zagościć w pierwszym składzie w tym sezonie musiał poczekać na to, aż Xavi nie mógł skorzystać z Sergio Busquetsa, Gaviego i kontuzjowanych Sergiego Roberto oraz Pedriego. Miało to miejsce w meczu z Mallorcą, gdy wykryto w kadrze liczne przypadki zakażeń koronawirusem.
Kolejny mecz z Puigiem w wyjściowym składzie to spotkanie Pucharu Króla przeciwko Linares. O tym występie 22-letni pomocnik z pewnością chciałby jak najszybciej zapomnieć. Riqui notował liczne straty, a co więcej jego bierność w defensywie przyczyniła się do utraty gola na 0:1. Xavi zdecydował się wtedy ściągnąć „szóstkę” Barcelony już w przerwie. Od tamtej pory Puig nie pojawił się już na murawie.
Wychowanek Barçy nie wszedł na boisko nawet spotkaniu 1/8 finału Pucharu Króla przeciwko Athleticowi, w którym o zwycięzcy musiała zadecydować dogrywka. Xavi mógł dokonać w tym meczu aż sześć zmian, lecz nie zdecydował się dać szansy Riquiemu. Z Katalońskim szkoleniowcem na ławce trenerskiej Puig rozegrał niewiele większy procent możliwych minut (19%) niż za kadencji Ronalda Koemana (10%). Nawet, gdy Barçę przejął Quique Setien pomocnik rozegrał tylko 25% możliwych minut.
Za Riquim nie przemawiają także liczby notowane na murawie. Co prawda Katalończyk podaje w tym sezonie najdokładniej w karierze (93% celnych podań), poprawił się w liczbie odbiorów (33) i zniwelował liczbę strat (26), ale do tej pory zanotował tylko trzy udane dryblingi. Co więcej pomocnik podaje częściej do tyłu (54 podania) niż do przodu (42). Jest to zapewne skutek drastycznego spadku pewności siebie, który nie pozwala mu podejmować ryzyka.
Przesłanie w kierunku Riquiego Puiga jest jasne już od dawna. Eksperci z całego świata podkreślają, że pomocnik potrzebuje minut, których w Barcelonie nie otrzyma. Sam Puig nie decyduje się jednak na jakiekolwiek wypożyczenie, ponieważ wierzy, że osiągnie sukces z Barceloną. Wszystko wskazuje jednak na to, że jest to złudna nadzieja piłkarza, który w sierpniu skończy już 23 lata.
Komentarze (30)