Ferran Torres wraca na Estadio Mestalla

Mateusz Doniec

20 lutego 2022, 11:00

Sport, Mundo Deportivo

7 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Dzisiaj o godzinie 16:15 FC Barcelona zmierzy się z Valencią, a wszystkie oczy będą zwrócone na Ferrana Torresa
  • 21-latek zagra na Estadio Mestalla po raz pierwszy od jego odejścia z klubu, po którym nie brakowało kontrowersji
  • Hiszpan z pewnością będzie chciał zrehabilitować się za nieudany występ przeciwko Napoli

Niedzielne spotkanie pomiędzy FC Barceloną a Valencią na Estadio Mestalla będzie szczególne dla Ferrana Torresa. 21-latek odwiedzi stadion swojego byłego klubu po raz pierwszy od 2020 roku, gdy odchodził do Manchesteru City. Valencia zgodziła się na sprzedaż młodego napastnika za kwotę 25 milionów euro i 12 milionów euro zmiennych po tym, jak nie doszło do porozumienia w sprawie nowej umowy. Pożegnanie z klubem, w którym dorastał, pozostawiło niesmak u Ferrana, którego marzeniem było odnieść sukces w koszulce Nietoperzy.

Pożegnanie z niesmakiem

Ferran Torres zadebiutował w barwach Valencii w wieku 17 lat pod okiem Marcelino. Ówczesny dyrektor sportowy Los Ches Mateu Alemany, który pracuje teraz w Barcelonie, postawił na młodego zawodnika i przedłużał z nim kontrakt aż dwukrotnie, gdy ten grał jeszcze w zespole juvenilu. W ostatniej umowie uwzględniono klauzulę wykupu w wysokości 100 milionów euro. Po odejściu z klubu Alemanyego nie było już tak dobrych relacji z właścicielami z Singapuru. Kontrakt Ferrana wygasał w 2021 roku, więc zdecydowano w klubie, że latem 2020 roku trzeba przedłużyć z nim umowę lub go sprzedać.

Nowym dyrektorem sportowym Valencii był wtedy César Sánchez, lecz najwięcej do powiedzenia mieli jednak właściciele z Peterem Limem na czele. Zaraz po podpisaniu kontraktu z Manchesterem City sam Ferran ujawnił w wywiadzie z Marcą szczegóły negocjacji. – 24 lutego 2020 roku mój agent otrzymał maila z ofertą, która nie spełniała żadnych warunków i na którą już wcześniej odpowiedzieliśmy. Wywierano na nas pewnego rodzaju presję… mówiąc delikatnie. Zaskoczyło mnie to, że właściciel nie angażował się tak, jak w przypadku innych piłkarzy – komentował napastnik Barçy.

Torres wyjawił także, jakie warunki postawił podczas negocjacji nowej umowy. – Po pierwsze, Peter Lim miał się zaangażować w rozmowy, aby pokazać, że jestem dla klubu ważny. Po drugie, chciałem być kapitanem. To było moje marzenie. Widziałem, że inne kluby dawały już opaskę młodym wychowankom, jak np. Oyarzabalowi czy Fernando Torresowi, aby ich zatrzymać. Po trzecie, chciałem być jednym z najlepiej opłacanych zawodników w kadrze. Chcieliśmy, żeby spełniono dwa z trzech wymienionych warunków, ale nie wywiązano się z żadnego – mówił 21-latek. Reprezentant Hiszpanii zdaje sobie sprawę, że w niedzielę niekoniecznie musi zostać przyjaźnie powitany przez część kibiców Valencii.

"Zabolało to mnie i moją rodzinę"

Porozumienie było niemożliwe, więc Ferran odszedł z Valencii, wywołując dyskusje wśród kibiców, których opinie były podzielone. Jedni domagali się lojalności za wszelką cenę, drudzy oskarżali klub o dbanie tylko o interes. Także Marcelino nie stawiał w pełni na Torresa. Obecny szkoleniowiec Athleticu przyznał niedawno, że nigdy nie wątpił w możliwości napastnika, ale uważał, że musi się jeszcze ukształtować. – Mieliśmy dobre relacje i wymagania. Być może myślał, że ze mną będzie grał częściej, ale pod względem osobistym nic mi nie może zarzucić – przyznał Marcelino. Pożegnanie Ferrana z Estadio Mestalla pozostawiło wiele kontrowersji, ale sam zawodnik zawsze jasno wyrażał się o swoich uczuciach do klubu. – Valencia jest moim klubem. Mógłbym wrócić już jutro. To było trudne odejście. Zabolało to mnie i moja rodzinę. Nie zrobiono tego w dobrym guście – mówił Torres w wywiadach w Universo Valdano oraz z Marcą.

Ferran Torres był związany z Valencią od dziecka. W wieku siedmiu lat chciał spróbować swoich sił w szkółce piłkarskiej Los Ches, gdzie pozostał już jako prebenjamin, a rok później udał się do Madrytu, aby obejrzeć triumf Valencii z Ronaldem Koemanem na ławce trenerskiej w rozgrywkach Pucharu Króla. Od tamtej pory Ferran przeszedł przez wszystkie kategorie wiekowe aż do pierwszej drużyny zarówno Valencii, jak i reprezentacji Hiszpanii. Torres zadebiutował w zespole Nietoperzy jeszcze jako zawodnik juvenilu. Mimo wielu napływających ofert od największych klubów, w tym od Barcelony, która chciała pozyskać go dwukrotnie, 21-latek wolał pozostać na Estadio Mestalla.

Szansa na rehabilitację

Już dzisiaj Ferran Torres zawita na stadionie Valencii, chcąc wymazać z pamięci czwartkowy mecz przeciwko Napoli, po którym Hiszpan był bardzo dotknięty. Zaraz po ostatnim gwizdku napastnik zalał się łzami, ponieważ wiedział, że powinien wykorzystać dogodne okazje, w których się znalazł. Czuł się odpowiedzialny za to, że drużynie nie udało się ostatecznie wygrać spotkania. Ferran natychmiast otrzymał wsparcie kolegów. 21-latek napisał później w mediach społecznościowych, że takie sytuacje czynią go silniejszym i motywują do dawania z siebie wszystkiego, aby zatriumfować w Barcelonie.

Wg Sportu w czwartkowy wieczór 21-letni skrzydłowy wyrównał rekord strzałów Luisa Suáreza z 2018 roku, uderzając w kierunku bramki aż dziewięć razy. Ferran czterokrotnie odnajdywał się w bardzo dogodnej okazji, lecz z bramki mógł cieszyć się tylko po rzucie karnym. Xavi wziął byłego zawodnika Manchesteru City w obronę. - W pełni w niego wierzę. Nie mam wątpliwości, że jest wielkim piłkarzem i jestem pewny, że będzie jeszcze lepszy. Jest młody i trzeba mu pomagać oraz w niego wierzyć. Będzie robił różnicę i strzelał gole. Tak grał w reprezentacji, w Manchesterze City i w Valencii, będąc bardzo młodym zawodnikiem. Wszyscy musimy trenować wykończenie akcji, którego nam brakowało, nie tylko Ferran – przyznał Xavi.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (7)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze