Barcelona w ostatnim czasie zauważalnie poprawiła swoją grę w ataku. Widać efekty pracy Xaviego w różnych aspektach, od szybkiego odbioru piłki w pressingu (dzięki czemu można zaskoczyć rywala, gdy nie jest zorganizowany, i zainicjować akcję bliżej bramki), przez błyskawiczną wymianę futbolówki ze zmianą pozycji, po odpowiednią intensywność w grze i zrozumienie między zawodnikami. W starciu z Napoli podopieczni Luciano Spallettiego stracili aż 40 piłek na własnej połowie. Duża w tym zasługa wysokiego pressingu Dumy Katalonii. Najlepszy w odbiorach w strefie ofensywnej był Sergio Busquets (5), a tuż za nim są Jordi Alba i Frenkie de Jong (po 4). To bardzo ważny aspekt, który przyczynił się do sukcesów katalońskiego klubu w przeszłości.
Więcej goli
W ostatnich pięciu meczach Barcelona zdobyła 15 bramek, co daje trzy trafienia na spotkanie, a także stworzyła sobie 65 okazji. Blaugrana strzeliła w tym czasie po cztery gole Atlético, Valencii i Napoli, a warto przypomnieć, że ostatnia z wymienionych drużyn straciła najmniej bramek w Serie A (18). Barça wczoraj wykazała się też skutecznością - cztery razy pokonała bramkarza rywali w sześciu celnych uderzeniach. Ostatnio Barcelona pod względem trafień uzyskuje wyniki dalece odmienne od tego, co prezentowała od początku sezonu. W grudniu średnia wynosiła 1,5 bramki na pojedynek, a w styczniu - 1,2 trafienia. Najgorszy pod tym względem był wrzesień (0,8 gola), a niewiele lepszy październik (1). Był to jeden z powodów, dla których Ronald Koeman stracił posadę, a głównym celem klubu stało się wzmocnienie ataku. Ostatnie sześć meczów pod wodzą Xaviego to cztery zwycięstwa, dwa remisy i średnia 2,6 gola na spotkanie. W poprzednich sześciu pojedynkach wynosiła ona zaledwie 0,75 trafienia.
Nowy atak
Bez wątpienia wpływ na poprawę dorobku bramkowego Barcelony miały zimowe wzmocnienia. Być może rozwój samej koncepcji Xaviego na niewiele by się zdał, gdyby nie było odpowiednich wykonawców. Cała trójka piłkarzy, którzy wzmocnili klub w styczniu, budziła różnego rodzaju wątpliwości. Mimo to każdy z nich bardzo szybko dorzucił swój wkład w wyniki drużyny. Najdroższy był Ferran Torres, który w 8 meczach strzelił dwa gole i zaliczył trzy asysty. Można powiedzieć, że dorobek Hiszpana mógłby być lepszy, ale kilka cennych trafień padło przy jego wkładzie. Znacznie skuteczniejszy jest Aubameyang, który w trzech meczach rozegranych od pierwszej minuty (łącznie ma pięć występów) strzelił cztery gole, choć jeden z nich był bardzo szczęśliwy. W starciu z Napoli miał tylko 25 kontaktów z piłką, ale uderzał pięć razy, co pokazuje łatwość dochodzenia do sytuacji (podobnie jak Ferran) i umiejętność oddania strzału z różnych pozycji.
Bramki na koncie nie ma jeszcze Adama Traoré, który jest jednak bardzo przydatny dla zespołu. Skrzydłowy wygrywa pojedynki z rywalami (w starciu z Napoli zwyciężył w 10 takich sytuacjach), a przy tym często potrafi przytomnie odegrać do partnera. Niewiele mu potrzeba, żeby stworzyć groźną okazję bramkową. Wyróżnianie się Traoré w stosunku do reszty piłkarzy Barcelony sprawia, że dodaje do ataków coś ekstra. W czterech występach od pierwszej minuty zanotował cztery asysty, a po jego zagraniu sędzia odgwizdał też rzut karny. Nie można również lekceważyć wpływu na poziomie taktycznym posiadania zawodników o takiej charakterystyce jak trójka nowych napastników. Adama jest w stanie rozszerzać grę, Aubameyang wychodzić za linię obrony, a Torres odgrywać piłkę, mając rywala na plecach. Dzięki temu Xavi ma znacznie więcej wariantów, a i pomocnikom gra się lepiej dzięki pracy atakujących.
Wsparcie zespołu
W razie czego Xavi ma do pomocy innych zawodników w zakresie strzeleckim. Ostatnio przebudził się Frenkie de Jong, który w ciągu miesięca trzy razy wpisał się na listę strzelców. Zawsze głodny goli Gerard Piqué jest już (wraz z Koemanem) najlepszym strzelcem wśród obrońców Barcelony w historii jej występów w europejskich pucharach. Weterana będzie próbował gonić inny zawodnik groźny w polu karnym Ronald Araujo, autor trzech bramek w tym sezonie. Pedri też potrafił udowodnić, że dużo pracował nad wykańczaniem akcji. Nieoczekiwanym zasobem okazał się Luuk de Jong, który strzelił w tym roku już 4 gole, spędzając na boisku około 320 minut. Wartością dodaną w ataku okazał się także Dani Alves (gol i 3 asysty w 5 występach), a równy poziom utrzymuje najlepszy asystent w zespole Jordi Alba (8). Swoje starają się dokładać Gavi (2 gole i 4 asysty) czy Nico (2 gole i 2 asysty), a na powrót na boisko czeka wciąż najlepszy strzelec ekipy Memphis Depay (8 trafień). Nadal leczy się Ansu Fati, który ma wybitną łatwość zdobywania bramek, a zdrowy jest już Martín Braithwaite, który miał dobry początek sezonu.
Koncepcja i wszechstronność
Xavi usprawnił nie tylko rozgrywanie piłki w ataku pozycyjnym. Trener Barcelony zamierza korzystać także z innych zasobów, co potwierdził Traoré w wypowiedzi po meczu z Napoli. Jeden z goli Blaugrany padł wczoraj po bardzo długiej akcji (ponad minutowej, z 22 podaniami i udziałem wszystkich 11 graczy), a dwa były efektem szybkich rozwiązań. Od rozpoczęcia kontrataku przez Aubameyanga, przez kontynuowanie akcji Traoré, po trafienie Jordiego Alby minęło zaledwie 12 sekund. Z kolei Frenkie de Jong zdobył bramkę po 10 sekundach od wybicia Marca-André ter Stegena i zagrania piętą Torresa. Kontratak, długa piłka, strzał z dystansu. Wygląda na to, że Xavi nie zamierza się ograniczać do ataku pozycyjnego, co może sprawić, że jego ekipa będzie jeszcze trudniejsza do zatrzymania. Teraz trener będzie musiał popracować nad poprawą gry w obronie. W ostatnich pięciu starciach Barça straciła osiem goli i musi ograniczać własne błędy, aby nie narażać się na pogorszenie wyników w przypadku gorszego dnia napastników.
Komentarze (13)