Ferran Jutglà przez jakiś czas pojawiał się w pierwszym zespole Barcelony, a teraz wrócił na stałe do rezerw, w których dobrze sobie radzi. Napastnik opowiedział o sobie w rozmowie z klubowymi mediami.
- Jestem skromny, bardzo pracowity. To, co mam, wiele mnie kosztowało. Niezależnie od tego, ile pracujesz, musisz pracować dalej, bo to stracisz.
- Odwiedzanie mojej rodzinnej miejscowości przypomina mi, kim jestem i skąd pochodzę. Ta miejscowość ma cztery tysiące mieszkańców, jesteśmy dumni z tego, co tam mamy. Moi rodzice mieli dwie cukiernie, ale w trakcie kryzysu nie szło im dobrze. Byli dla mnie wzorem, bo dzięki pracy i wysiłkowi rozwiązali problemy. Ja pracowałem, by zrealizować cel, jakim jest profesjonalna gra w piłkę.
- Jestem szczęśliwy, że trenuję codziennie w Barcelonie. W dniu Maradona Cup wiedziałem, że musiałem wykorzystać chwilę. To było dla mnie jak finał Ligi Mistrzów. Gol dał mi później możliwość gry przeciwko Elche i Linares. Zdobyłem bramkę w pierwszym zespole, jeszcze kilka lat temu było to marzenie nie do pomyślenia.
- Po strzeleniu gola robię z dłoni trójkąt, który symbolizuje dom, rodzinę, przyjaciół, psa, znajomych. Oni wiedzą, że to dla nich.
- Ostatnia wygrana z Barçą B pozwoli nam wspinać się w tabeli, by awansować do fazy play-off.
Komentarze (2)