Korzystny przebieg meczu z Osasuną, w którym Barça już w pierwszej połowie ustawiła sobie rywalizację, pozwolił Xaviemu na przeprowadzenie zmian po przerwie. Szkoleniowiec miał na ławce kilku istotnych zawodników, jak Frenkie de Jong czy Adama Traoré, ale tym razem postanowił dać pograć piłkarzom mającym mniej szans na grę. Jednocześnie podstawowi zawodnicy mogli trochę odetchnąć przed kluczowymi konfrontacjami z Galatasarayem i Realem Madryt.
Najpierw boisko opuścił Gerard Piqué, który miał potem obłożone lodem mięśnie przywodziciela. Doszło do niewielkiego przeciążenia, ale sytuacja nie jest poważna, a obrońca opuścił murawę na wszelki wypadek i będzie mógł zagrać z Galatasarayem. Piqué zastąpił Lenglet, który w tym sezonie spędził na murawie tylko 818 minut, a ostatnim razem pojawił się na boisku w końcówce spotkania z Alavés 23 stycznia. Później leczył przez blisko miesiąc kontuzję uda. Na występ od pierwszej minuty Francuz czeka od 18 grudnia. Mimo że Lenglet jest dopiero czwarty w hierarchii stoperów, musi być dobrze przygotowany w przypadku, gdyby dostał szansę, ze względu na podatność na urazy Ronalda Araujo, wiek Gerarda Piqué czy nierówną formę Érica Garcíi. Wczorajszy występ był dla niego 150. w barwach Barcelony.
Najbardziej zadowolony ze swojej zmiany mógł być Riqui Puig, który po raz pierwszy trafił do siatki na Camp Nou. Pomocnik w ostatnich 11 meczach pojawił się na boisku tylko na 8 minut drugiego spotkania z Napoli. W LaLidze nie powąchał murawy przez siedem kolejnych pojedynków. To sprawiło, że zaczął zastanawiać się nad odejściem z Barcelony. Zdobyta bramka może go nieco podbudować po kolejnym sezonie, w którym nie ma istotnego znaczenia w zespole i widzi, jak młodsi od niego dostają szanse.
Być może w jeszcze gorszym położeniu był Martin Braithwate. Duńczyk na początku sezonu był ważnym elementem zespołu, ale w połowie września doznał kontuzji i musiał przejść operację, przez co nie był do dyspozycji aż do końcówki stycznia. Zimowe transfery spowodowały, że Braithwaite został odsunięty na boczny tor przez nowego trenera. Od wyleczenia urazu spędził na boisku tylko 12 minut podczas dogrywki z Athletikiem w Pucharze Króla. 30-latek wczoraj po raz pierwszy zagrał w LaLidze od 29 sierpnia, ale duża konkurencja i brak czasu na ogranie po kontuzji prawdopodobnie sprawią, że nie będzie mógł liczyć na zbyt wiele szans, choć nawet krótki występ może nieco poprawić jego morale.
W trakcie sezonu najwięcej stracił Oscar Mingueza, który początkowo grał całkiem dużo, ale pojawienie się Xaviego i przybycie Daniego Alvesa ograniczyło jego okazje do występów. W tym roku 22-latek wziął udział w pięciu meczach i raczej nie stanowi konkurencji dla podstawowych zawodników. Jego wszechstronność może jednak sprawić, że w poszczególnych momentach będzie potrzebny, zwłaszcza że Jordi Alba nie ma zmiennika na lewej obronie.
Xavi chce, żeby przed ostatnim etapem sezonu piłkarze czuli się częścią zespołu i byli przygotowani, aby mu pomóc. Posłanie do gry zawodników, na których szczególnie nie liczy, dobrze świadczy też dbanie o odpowiednie nastroje w drużynie przez trenera.
Komentarze (1)