Barcelona może zostać w niedzielę wiceliderem tabeli

Julia Cicha

31 marca 2022, 14:30

Sport

9 komentarzy

Fot. Getty Images

Barcelona wraca w niedzielę do gry w LaLidze, a jej przeciwnikiem będzie bezpośredni rywal w walce o drugie miejsce w tabeli – Sevilla. Obie ekipy są w odmiennych nastrojach, ponieważ Katalończycy zdobyli 31 na 39 możliwych punktów i mają na koncie pięć wygranych z rzędu, a Andaluzyjczycy mają za sobą trzy remisy z rzędu, choć w lidze nie przegrali od 28 listopada.

W pewnym momencie drużyna Julena Lopeteguiego miała nawet 13 punktów przewagi nad Barçą, z jednym meczem rozegranym więcej. Ta jednak nie odpuszczała i powoli odrabiała stratę i teraz jest w idealnej sytuacji do ataku. Jeśli pokona Sevillę i wygra zaległe spotkanie z Rayo, wyprzedzi przeciwnika. Co więcej, uda jej się awansować na drugie miejsce w tabeli nawet bez konieczności oczekiwania na zaległy mecz. W przypadku wygranej w niedzielę będzie bowiem miała tyle samo punktów co Sevilla i lepszy bilans bezpośrednich starć. Pierwszy pojedynek tych ekip zakończył się remisem 1:1.

Może wydawać się to szokujące, ale Barcelona jeszcze ani razu w tym sezonie nie była wiceliderem. Po pierwszej kolejce i zwycięstwie z Realem Sociedad zajęła trzecie miejsce, a później notowała coraz gorsze wyniki i znalazła się nawet na dziewiątej pozycji. Potem stopniowo zaczęła z powrotem piąć się w górę. Tymczasem Sevilla praktycznie cały sezon spędziła na fotelu wicelidera. Prognozy przed niedzielnym starciem są korzystne dla Katalończyków, którzy nie przegrali 17 ostatnich pojedynków z Sevillą. Wygrali 14 z nich i trzykrotnie zremisowali. Ostatnia wygrana Andaluzyjczyków na Camp Nou miała miejsce niemal 20 lat temu po golu Casquero i dublecie Toedtliego.

Bilans Julena Lopeteguiego przeciwko zespołowi prowadzonemu obecnie przez Xaviego również jest negatywny. Udało mu się wygrać jedynie raz, w pierwszym półfinale Pucharu Króla poprzedniej kampanii. W rewanżu Barça odrobiła jednak stratę i awansowała do finału, zdobywając później trofeum. Z pewnością najgorzej trener wspomina swoją pierwszą wizytę na Camp Nou, czyli manitę w El Clásico w sezonie 2018/19.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (9)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze