Thomas Munier wyjawił, że mógł zimą trafić do Barcelony. Ostatecznie nie stało się tak z powodu działań Borussii Dortmund.
- Mogło do tego dojść… Barcelona szukała prawego obrońcy, kompletnego i silnego fizycznie piłkarza w dobrej cenie. Ja pasuję do tych parametrów. Udowodniłem to też w tym sezonie. Kiedy Borussia zadzwoniła do mnie i przedstawiła ofertę zaprezentowaną przez Barçę, od razu powiedziała mi, że to zbyt mało i że nie da mi odejść.
30-latek żałuje straconej szansy: - Barcelona to pociąg, który przejeżdża przed tobą tylko raz w życiu. Zaskoczyło mnie, gdy zadzwonił do mnie Jordi Cruyff i wyjaśnił mi plan. Barça chciała mnie wypożyczyć z obowiązkiem kupna po sezonie lub od razu zapłacić za transfer. Borussia to świetny klub, ale Barca… Jest wyjątkowa, jak Real, Bayern czy United. Teoretycznie takim drużynom się nie odmawia. Mentalnie było to dla mnie trudne, ale rozumiem Borussię. To było na tydzień przed zamknięciem okienka.
Meunier zastanawia się, co musiałoby się stać, by klub z Dortmundu wyraził zgodę na transfer: - być może by się zgodził, gdyby oferta wynosiła 50 milionów euro, ale to nierealistyczne. Telefon Barcelony pojawił się znikąd, a Borussia nie miała wystarczająco dużo czasu, by znaleźć mi następcę. W takiej sytuacji nie można się wkurzać. To byłoby niesprawiedliwe z mojej strony. Zainteresowanie Barcelony pokazuje, że dobrze sobie radzę. Dodaje mi to entuzjazmu i motywacji. Lubię grać w Borussii, nie zamierzałem odchodzić już teraz.
Komentarze (4)