Choć wydawało się to nieprawdopodobne, w przyszłym sezonie będziemy oglądać w Barcelonie zarówno Ousmane’a Dembélé, jak i Raphinhę. Obaj będą walczyć o miejsce w składzie na skrzydle, a na razie prezentują świetną formę, co zapowiada zaciętą rywalizację.
Konkurencja zawsze jest dobra, ponieważ sprawia, że piłkarze dają z siebie więcej. Na razie trudno przewidzieć, który z zawodników otrzyma miejsce w wyjściowym składzie. Raphinha pokazał się ze świetnej strony w starciu z Interem Miami, które zakończył z golem i dwiema asystami, a następnie był bardzo chwalony za golazo z El Clásico. Brazylijczyk pokazuje, że decyzja dyrekcji sportowej o postawieniu na niego była trafna. Dodatkowo w spotkaniu z Juventusem Raphinha spróbował szczęścia z rzutów wolnych i niewiele zabrakło, by wpisał się na listę strzelców.
Dobra postawa rywala sprawiła, że obudził się instynkt strzelecki Dembélé. Francuz po raz pierwszy w presezonie zagrał od pierwszej minuty i był bohaterem meczu z Juventusem, w którym zdobył dwie bramki. Po końcowym gwizdku Xavi chwalił go, podobnie jak Raphinhę. Trener z pewnością będzie musiał ostatecznie postawić bardziej na jednego ze skrzydłowych i wszystko wskazuje na to, że będzie miał trudny orzech do zgryzienia.
Napastnikiem, który raczej nie będzie miał przyszłości w Barcelonie, jest za to Memphis Depay. Klub według Sportu rozpoczął naciski na niego, by znalazł nowego pracodawcę. Do tej pory Holender nie był skłonny wysłuchiwać ofert. Xavi ma z nim porozmawiać, by przekazać mu, że nie będzie dostawał minut, więc powinien jeszcze raz przemyśleć swoją decyzję. O jego transfer raczej nie byłoby trudno, ponieważ pojawiło się zainteresowanie ze strony wielu klubów, a Barcelona mogłaby zaroić około 20 milionów euro. Do tej pory Memphis blokował wszelkie operacje, domagając się bardzo wysokiej pensji.
Komentarze (31)