Miralem Pjanić walczy o swoje miejsce w Barcelonie

Dariusz Maruszczak

27 lipca 2022, 13:30

Sport

29 komentarzy

Fot. Getty Images

Miralem Pjanić podczas presezonu walczy o pozostanie w Barcelonie. Bośniak dostaje szanse od Xaviego, który chwalił go po ostatnim meczu z Juventusem.

Po powrocie Pjanicia z wypożyczenia do Beşiktaşu wydawało się, że pomocnik będzie jednym z głównych kandydatów do opuszczenia klubu. Okazało się jednak, że 32-latek znalazł się w kadrze na amerykańskie tournée, a Xavi daje mu grać w sparingach. Doniesienia wskazują, że Barça wciąż uważa Pjanicia za piłkarza, który powinien odejść ze względu na wysokie wynagrodzenie i dużą konkurencję w środku pola, ale nie ma jeszcze pewności, czy do tego dojdzie. Te same źródła wskazują bowiem, że ostateczna decyzja ma należeć do Xaviego, który chce przetestować zawodnika.

W spotkaniu z Juventusem Pjanić dostał szansę na grę w drugiej połowie i wystąpił jako defensywny pomocnik. Bośniak spisał się zaskakująco dobrze przy rozgrywaniu piłki. Przyspieszał akcje precyzyjnymi podaniami, często na jeden kontakt, między liniami rywala, dbając o odpowiedni ruch piłki. Zdobywał tym samym przestrzeń i wprowadzał element zaskoczenia. Nie uszło to uwadze Xaviego, który po zakończeniu pojedynku publicznie chwalił swojego podopiecznego. Relacje Pjanicia z trenerem są bardzo dobre i cechują się wzajemnym szacunkiem, w przeciwieństwie do sytuacji z okresu pracy Ronalda Koemana.

Obecnie nie można nawet wykluczyć, że Pjanić zostanie w Barcelonie. Xavi podejmie decyzję po zakończeniu tournée, na którym pomocnik spisuje się całkiem nieźle. Bośniak robi wszystko, żeby móc dalej grać w barwach Blaugrany na podstawie kontraktu obowiązującego do 2024 roku. Konkurencja w zespole jest jednak spora, więc wiele może zależeć od tego, czy Frenkie de Jong zgodzi się na odejście z klubu. Inną kwestią pozostaje wysokie wynagrodzenie Pjanicia, choć 32-latek rzekomo już wcześniej miał obniżoną pensję. Ponadto Barça musi się zastanowić, czy chce dawać szanse weteranowi w roli zastępcy Sergio Busquetsa, czy też inwestować w rozwój Nico Gonzáleza.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (29)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze