Koszmarne pożegnanie Gerarda Piqué z wielkim futbolem

Dariusz Maruszczak

13 października 2022, 10:49

112 komentarzy

Fot. Getty Images

  • Barcelona najprawdopodobniej odpadnie z Ligi Mistrzów w konsekwencji wczorajszego remisu z Interem, a główna krytyka za tę klęskę spada na głowę Gerarda Piqué
  • Stoper zaliczył fatalny występ, odpowiada za utratę dwóch goli i może to być dla niego smutne pożegnanie z wielkim futbolem na Camp Nou
  • Dalsza współpraca Katalończyka z klubem raczej nie przyniesie korzyści żadnej ze stron

Piqué podchodził do rywalizacji z Interem po całkiem niezłym w jego wykonaniu spotkaniu z Celtą, więc były pewne nadzieje, że mimo rzadkiej gry w tym sezonie stanie na wysokości zadania. To jednak właśnie weteran okazał się grabarzem Barcelony. Jego błąd na początku drugiej połowy kosztował utratę prowadzenia i wpłynął na całe widowisko. Barça straciła okazję, by umocnić się z korzystnym wynikiem, a utrata bramki już niedługo po wyjściu z szatni zachwiała morale zespołu. Piqué zachował się niezrozumiale, najpierw łamiąc linię spalonego przy długim podaniu, a następnie rozkładając szeroko ręce, jakby dawał do zrozumienia kolegom, że piłka nie trafi do rywala, ponieważ wyjdzie za linię końcową. Wprowadził tym samym w błąd Gaviego, który nie zdołał powstrzymać Nicolo Barelli. Warto dodać, że 35-latek w pierwszej połowie zanotował identyczną wpadkę, ale wtedy nie skończyła się ona golem, bo piłka po strzale Edina Džeko zatrzymała się na poprzeczce.

Już same te zachowania wielce obniżałyby notę Piqué. A jednak to nie był koniec. Katalończyk zawalił też trzeciego gola, wykazując się niezrozumiałym brakiem koncentracji w tak decydującej części spotkania. Piqué stał dobrych kilkadziesiąt metrów od Lautaro Martíneza, zupełnie tracąc go z oczu przy wybijaniu piłki przez Andre Onanę. Zachowanie kompromitujące jak na tak doświadczonego gracza. Kilka innych zagrań obrońcy też mogło skończyć się tragicznie. Jak wtedy, gdy przegrał pojedynek z Martínezem i jego błąd musiał korygować Marcos Alonso, albo wtedy, gdy Ter Stegen cudem sparował piłkę  na rzut rożny po tym, jak odbiła się ona od Piqué w polu karnym. Wydaje się dziwne, że Xavi nie zdecydował się zdjąć zawodnika wprowadzającego tyle niepewności w szeregach zespołu.

Pożegnanie z wielkim futbolem

Do zakończenia sezonu zostało jeszcze sporo czasu, ale trudno nie odnieść na gorąco wrażenia, że czas Piqué w Barcelonie już się skończył i mógł to być dla niego ostatni występ na wielkiej scenie Camp Nou. Już wcześniej 35-latek był obiektem krytyki ze względu na wiele spraw, także tych finansowych i nie do końca związanych z futbolem. Xavi odstawił go od składu, ale problemy kadrowe dały obrońcy kolejną szansę. Pojedynek z Interem udowodnił jednak po raz kolejny, że Barça na drodze do pełnej przebudowy zespołu nie może stawiać na weteranów, którzy nie dojeżdżają na najważniejsze mecze. Ten pociąg już im odjechał.

Oczywiście w teorii Piqué wciąż ma bardzo duże szanse na występ w najbliższym Klasyku, a do końca rozgrywek pozostało mnóstwo meczów. Pytanie jednak, czy Xavi powinien po katastrofie obrońcy na Camp Nou dawać mu kolejne okazje do gry, nawet przy licznych absencjach w defensywie. Czy Piqué gwarantuje wyższy poziom niż Marcos Alonso, czy jest sens obdarzać go minutami bez perspektyw na przyszłość, zamiast np. Chadiego Riada. Tym bardziej, że według mediów udział w 35% meczów gwarantuje 35-latkowi kontrakt do 30 czerwca 2024 roku, a Barça z pewnością nie będzie chciała kontynuować współpracy z defensorem przez jeszcze jeden rok, biorąc pod uwagę jego problemy sportowe i gigantyczną pensję. Po powrocie Ronalda Araujo, Julesa Koundé i Andreasa Christensena nie będzie już żadnych argumentów, aby wychowanek miał pojawiać się na boisku. A już mówi się w mediach, że Francuz może w tej sytuacji jednak wrócić na Klasyk.

Smutny koniec

Dlatego też wydaje się, że mecz z Interem stanowi smutne pożegnanie Gerarda Piqué z wielkim futbolem w Barcelonie. Smutne, ponieważ Katalończykowi należy się szacunek za lata największych sukcesów w historii klubu, do których niewątpliwie się przyczynił, a każda z wielkich legend zasługuje na godne odejście. Sam Piqué musi jednak mieć świadomość, że pewien etap już się skończył, a dalej współpraca nie przynosi korzyści zarówno Blaugranie, jak i samej spuściźnie, jaką pozostawi po sobie 35-latek. Po wcześniejszych wypowiedziach defensora wydawało się, że będzie wiedział, kiedy zejść ze sceny, a teraz nadszedł czas na wykonanie tego kroku. Zachęcamy też do zapoznania się z felietonem Karola Chowańskiego, w którym już kilka dni temu rozważany był sens dalszego stawiania na Piqué.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (112)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze