Bayern jest koszmarem dla Barcelony niezależnie od tego, jakich trenerów lub piłkarzy miał w ostatnich latach kataloński klub. Blaugrana wyrobiła sobie prawdziwy kompleks Bawarczyków, co potwierdzają kolejne spotkania. Od ostatniej wygranej z Bayernem (3:0) minęło już siedem lat, mimo że od tego czasu Barça wpadła na tego rywala w trzech edycjach Ligi Mistrzów. Mistrzowie Niemiec stali się, jak mówią Hiszpanie, prawdziwą bestia negra Barcelony. Pierwsza szokująca katastrofa Dumy Katalonii miała miejsce w sezonie 2012/2013, gdy w półfinale Bayern rozgromił ekipę Tito Vilanovy 0:7 w dwumeczu. Wiemy jednak, że Barça przechodziła wtedy dość burzliwy okres po zakończeniu pracy Pepa Guardioli i w związku z chorobą jego następcy. Luis Enrique nie pozwolił jednak na wyrobienie sobie poczucia niższości względem Bawarczyków i po dwumeczu wygranym 5:3 zaprowadził ekipę do finału Ligi Mistrzów 2014/2015.
Późniejsza historia wiąże się już tylko z klęskami. Do pierwszej z nich doszło w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w 2020 roku, gdy w wyjątkowym sezonie z pandemią i zmianą trenera drużyna Quique Setiena została rozbita 2:8. Potem nie było specjalnie lepiej. W rozgrywkach 2021/2022 Barça przegrała dwa razy po 0:3. W obecnej kampanii zdawało się, że dojdzie do poprawy, ale w Monachium po całkiem dobrym spotkaniu zabrakło skuteczności i ostatecznie Barcelona znów nie zdołała zdobyć punktów. We wczorajszej konfrontacji Blaugrana kolejny raz pokazała się jako chwiejny i rozbity emocjonalnie zespół, co być może ma pewne usprawiedliwienie ze względu na świadomość odpadnięcia z Ligi Mistrzów tuż przed pojedynkiem, ale jednak regres w poziomie gry w porównaniu do starcia na Allianz Arenie jest zastanawiający.
Wliczając porażkę z sezonu 2014/2015 w rewanżu (2:3), która nie miała jednak dla Barcelony żadnych konsekwencji, Katalończycy mają na koncie sześć kolejnych przegranych z Bayernem. Od klęski ekipy Setiena bilans bramkowy w ostatnich pięciu spotkaniach to 2:19 na korzyść Bayernu. To Bawarczycy strzelili ostatnich 15 goli w tej rywalizacji, a ostatnim graczem Blaugrany, który trafił w tych pojedynkach do siatki, był Luis Suárez. Ogółem w 15 meczach z Bayernem Barcelona zanotowała tylko dwa zwycięstwa, zaliczyła dwa remisy i poniosła aż 11 porażek, z czego dziesięć w Lidze Mistrzów. Żadna drużyna nie przegrała z jednym rywalem większej liczby meczów w tych rozgrywkach. Identyczny wynik mają właśnie Bawarczycy, którzy też 10 razy uznawali wyższość Realu Madryt. Bilans bramkowy w konfrontacjach Blaugrany z niemieckim klubem to 16:37 na korzyść reprezentanta Bundesligi.
Statystyki obnażają słabość Barcelony w rywalizacji z Bayernem. Katalończycy trzy razy w historii swoich występów w Lidze Mistrzów nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę, a drugi raz doszło do tego w konfrontacji z Bawarczykami na Camp Nou. W ostatnich sześciu meczach statystyka uderzeń wynosi 99:52 na korzyść Bayernu, a uderzeń celnych – 45:15. Rywalizacja z niemieckim klubem jest tak niekorzystna dla Barcelony, że jej najlepszym strzelcem nie jest Leo Messi, jak to zwykle bywa, tylko Thomas Müller, który ma na koncie osiem trafień. Wczoraj decydujący był jednak Serge Gnabry, który zanotował trzy asysty przy golach kolegów, zostając pierwszym piłkarzem w historii, któremu udała się taka sztuka w rywalizacji z Dumą Katalonii w Lidze Mistrzów.
Wczorajsza klęska jest tym bardziej znacząca na poziomie prestiżu, że Barcelona latem stoczyła bitwę z Bayernem na poziomie biurowym w związku z transferem Roberta Lewandowskiego. Kupno Polaka miało poprawić sytuację Blaugrany, a jednak Katalończycy znów zagrają na wiosnę tylko w Lidze Europy. Tymczasem Bayern oddał swoją największą gwiazdę bez szkody dla zespołu, który wygrał wszystkie mecze fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zarówno na poziomie boiskowym, jak i organizacyjnym, pokazał się jako dojrzały i pewny siebie klub, a Barça wciąż musi pracować, żeby wejść na ten poziom.
Komentarze (11)