Był dyrektor obszaru metodologii FC Barcelony Paco Seirul·lo udzielił wywiadu La Vanguardii, w którym opowiedział o okolicznościach zwolnienia go z klubu i swoim wkładzie w rozwój piłkarzy. Ocenił on również La Masię, a także młodszych zawodników katalońskiego klubu.
La Vanguardia: Jak wygląda teraz twoja codzienność po 46 latach w Barcelonie?
Seirul·lo: Cóż, jest pełna małych, rodzinnych luksusów. Po tylu latach mogę codziennie jeść śniadanie z moją żoną, rozmawiając z nią. Idę na spacer, wcześnie jemy, robię sobie sjestę, a od 4 do 8 trochę piszę. Przygotowuję książkę o nowym futbolu, do którego pretenduje Barça. Jest trochę przełomowa i niezwykła. Aby trochę oczyścić umysł, znów idę na spacer. A po jedzeniu lubię trochę poczytać. Mało sypiam tak naprawdę.
Twoje niektóre wspomnienia też by się sprzedały…
Mam kiepską pamięć… Ale cóż, nigdy nie wiadomo.
Powiedz coś o rodzinnych luksusach.
Tak, ponieważ przez 46 lat byłem w klubie, będąc poza domem od 9 do 21. Moja córka zawsze mi mówiła, że spędzam więcej czasu z Messim niż z nią.
Rozmawiałeś ostatnio z Leo?
Od jego odejścia do Paryża - nie.
Spodziewałeś się, że Barcelona zrezygnuje z twoich usług?
To było coś niespodziewanego, chociaż zamierzałem im powiedzieć, że to będzie mój ostatni rok. Przekazał mi to wiceprezydent Rafa Yuste. Powiedział mi, że są zaniepokojeni finansami klubu i muszą wprowadzić cięcia. W głębi duszy uwolniło mnie to od ciężaru powiedzenia, że odchodzę.
Kto wysłał ci jakąś wiadomość?
Byli piłkarze, obecni zawodnicy, pracownicy… Trudno wybrać jedną, ponieważ otrzymałem ich setki. Mówili mi bardzo miłe rzeczy. „Bez ciebie Barça będzie inna”, „nie wyobrażam sobie, że tam pojadę i cię nie zobaczę”… Wielka fala sympatii. Nie wiedziałem, że jest tyle osób, które tak bardzo mnie kochają.
Prezydent Laporta coś ci powiedział?
Nie.
Oglądasz mecze Barcelony?
Nie, na żywo nie byłem w stanie. Za bardzo się emocjonuję. A ponieważ nie muszę nikogo informować, co widzę, wolę oglądać podsumowania.
Będziesz oglądać mundial?
Zobaczę prawie wszystkie mecze od 1/8 finału, ponieważ faza grupowa to nuda. Grają o awans, więc będą się zamykać po strzeleniu gola. Zwykle są to bardzo brzydkie mecze.
Wszystkie?
Cóż, daruję Hiszpanii Del Bosque w 50%.
Jak oceniasz Hiszpanię Luisa Enrique?
To bardzo odważny trener. Ta drużyna bardzo wzrośnie. Jest trenerem bardzo reaktywnym i szybko wprowadza zawodników. Ważne jest, żeby piłkarze w niego wierzyli, i powiedziałbym, że tak jest.
Jak zdefiniowałbyś swoje dziedzictwo?
Jestem pewny, że pomogłem ludziom we wszystkim, w czym mogłem, i w tym, co moim zdaniem służyło każdemu. Starałem się pokryć ich braki poradami w treningach ogólnych i sesjach zindywidualizowanych. Zajmowałem się wcześniej lekkoatletyką i to bardzo mi pomogło. Ostatecznie wszyscy jesteśmy w stanie kopać i biegać, ale są elementy związane z motoryką i koordynacją każdego z osobna, jak na przykład amortyzacja, równowaga czy różne aspekty koordynacji, które można poprawić.
Komu pomogłeś?
Dużo pracowałem z Piqué i Busquetsem. Z Piqué pracowaliśmy po treningach, a z Busquetsem nad koordynacją i zdolnością efektywniejszej orientacji w przestrzeni.
Co sądzisz o Pedrim?
Jest cudowny. Ma niewiarygodne zdolności motoryczne. Chciałbym być w Barcelonie tylko dla Pedriego, chciałbym tam być, aby go obserwować i pomagać mu.
A o Ansu Fatim?
To chłopak stworzony do strzelania goli, a nie do gry. Za każdym razem, gdy przejmuje piłkę, myśli o tym, że musi dotrzeć do bramki i strzelić. To bardzo obciążające dla mózgu, a także dla ciała. Myślę, że niestety teraz za to płaci. Jest jednak wspaniałym zawodnikiem.
Uważasz, że w La Masii są rzeczy, które nie zostały zrobione dobrze?
La Masia obejmuje wiele aspektów. Są treningi, ale też kwestie związane z kształceniem, wychowaniem i socjalizacją. Myślę, że piłkarz, który był w La Masii ponad trzy lata, pokazuje coś szczególnego w swojej grze i w sposobie odnoszenia się do ludzi. Nie jestem kimś, kto może powiedzieć, czy jest lepiej, czy gorzej niż wcześniej, ale każda instytucja, która trwa długo, musi dostosować się do nowych czasów, ponieważ bez tego traci skuteczność. Uważam, że w tym sensie pozostaje bardzo skuteczną instytucją. Myślę jednak, że straciła trochę ducha Johana Cruyffa, czyli kreatywność i dobra gra będące przed rywalizacją. Teraz bardzo bezpośrednio odnoszą się do wyniku, zapominając o istocie gry.
Jesteś zwolennikiem nowych technologii?
Myślę, że technologia oferuje wartości liczbowe, które mają niewiele wspólnego z grą. Futbol to nie liczby, tylko interakcje. Chodzi o przewidywanie, bycie inteligentnym, atakowanie, bronienie i pomoc kolegom, a tego nie da się zmierzyć. Jeśli wszyscy będziemy wyciągać dane, futbol okaże się zbyt wyrównany.
Guardiola nie jest zwolennikiem technologii?
Guardiola stawia bardziej na wrażenia i nawiązywanie relacji interpersonalnych opartych na zaufaniu. Jeśli każdy piłkarz wierzy w swojego kolegę, będzie się lepiej czuł na boisku i będzie mógł więcej stworzyć. Myślę, że dlatego piłkarze niemal zawsze mówią o nim dobrze. Ponieważ rozumie grę w tym wymiarze społeczno-emocjonalnym.
Według ciebie jest najlepszy?
Tak, jestem co do tego przekonany.
A Xavi?
Jako zawodnik przypominał Pepa. Jako trener jest bardziej pragmatyczny. To jednak szybka ocena, ponieważ bazuję na ostatnich miesiącach poprzedniego sezonu. Musiał pilnie ratować drużynę.
Kto napisze przedmowę do twojej książki?
Pep Guardiola lub Jordi Cruyff.
Komentarze (2)