Ferran Torres: Ludzie myślą, że jesteśmy robotami

Krystian Cichocki

19 listopada 2022, 11:10

Marca

22 komentarze

Fot. Getty Images

Ferran Torres udzielił wywiadu hiszpańskiej Marce, gdzie opowiedział o swoich odczuciach przed rozpoczynającymi się w niedzielę Mistrzostwami Świata w Katarze, o wzorze piłkarskim oraz przeżywaniu wygranego mundialu przez Hiszpanów w 2010 roku.

Marca: Jakie jest twoje pierwsze wspomnienie związane z mistrzostwami świata?

Ferran: To oczywiste. Zwycięstwo Hiszpanii, słynny finał z Holandią, w którym Iniesta strzelił tego gola. Pamiętam to doskonale, jakby to było wczoraj.

Jak przeżywają ten mundial w domu?

Wydawało się, że to coś nieosiągalnego, bo reprezentowanie kraju na mistrzostwach świata… To coś niesamowitego i myślę, że będzie to niezapomniane przeżycie.

Ile lat miałeś podczas Mistrzostw Świata w RPA?

Dziesięć.

I już wtedy marzyłeś o tym, żeby zagrać na takim turnieju?

Przeżywałem to wtedy jako dziecko, nie mając w głowie, że kiedyś mogę być piłkarzem pierwszej ligi hiszpańskiej. Prawdą jest, że gdy docierasz do elity, marzysz o reprezentowaniu swojego kraju. Miałem już szczęście grać w mistrzostwach Europy, a teraz w mistrzostwach świata, co jest wspaniałe.

Kiedy miałeś dziesięć lat, byłeś w Valencii, prawda?

Tak, moim marzeniem było dostać się do pierwszej ekipy, ponieważ była to drużyna z mojego miasta, mój zespół od małego. Dotarcie tam było dla mnie wspaniałe.

Jak świętowałeś Mistrzostwo Świata w RPA?

Byłem z Guillamónem w jego restauracji. I popatrz, teraz jesteśmy razem na mistrzostwach. Pamiętam, że poszliśmy do fontanny i wszyscy się wykąpaliśmy.

Czy był złośliwym dzieckiem?

Zależy to od tego, jak wszedł w dzień. Były dni, kiedy niczego nie szanował, ale były też takie, kiedy był bardzo dobry i pracowity.

Teraz w Katarze wierzysz w to?

Szczerze mówiąc, jeszcze nie. Świat piłki nożnej idzie bardzo szybko i często nie masz czasu na przyswojenie pewnych rzeczy. Przede wszystkim trzeba się jak najwięcej cieszyć i starać się dobrze wykonywać swoją pracę.

Swój największy wzrost zaliczyłeś na Mistrzostwach Świata do lat 17 w Indiach, prawda?

Miałem szczęście grać we wszystkich kategoriach młodzieżowych i osiągnąłem ważne rzeczy. Mam wielkie szczęście.

Ile wyrzeczeń ponosi zawodnik, aby dostać się na mundial?

Dla mnie to nie są wyrzeczenia, ponieważ gra w piłkę jest tym, co lubię. To prawda, że zdarzają się sytuacje, kiedy znajomi wychodzą na miasto lub imprezują, a ty zostajesz, ale myślisz o tym i jest warto. Przynajmniej dla mnie warto przegapić pewne rzeczy, by cieszyć się piłką nożną.

Jakie są teraz twoje odczucia? Stres? Presja?

Przede wszystkim szczęście z bycia tutaj z moim krajem na mistrzostwach świata, co jest czymś wspaniałym.

Jak przygotowywałeś się do tego mundialu w listopadzie?

Osobiście uważam, że jest to lepsze rozwiązanie. To będzie dużo bardziej fizyczny mundial, bo zawodnicy przyjadą w optymalnej dyspozycji. Myślę, że spodziewamy się wysokiego poziomu.

Czy pod względem psychologicznym trudno było odłożyć sezon klubowy na bok?

W sezonie zawsze są przerwy i to jest jakby jedna z nich, choć trochę dłuższa. Trzeba to traktować w taki sposób, chociaż są to mistrzostwa świata i przeżywa się je w inny sposób.

Bałeś się kontuzji?

Nie, rozgrywałem mecz za meczem. Uważam, że wszystko to przeznaczenie. Co więcej, jeśli trzeba będzie doznać kontuzji, to tak się wydarzy. Oczywiście, jeśli bardziej dbasz o siebie, istnieje mniejsze ryzyko kontuzji. W trakcie sezonu trzeba jednak dawać z siebie wszystko dla klubu.

Czy masz wrażenie, że na reprezentację narodową patrzy się dziwnie?

Cóż, myślę, że jesteśmy reprezentacją, która otrzymała wiele krytyki, często niesprawiedliwej, ale wiemy, jak wygląda piłka nożna i że musimy być ponad tym. W końcu to trudny świat. Jesteśmy młodym i pracowitym zespołem.

W ostatnich dwóch turniejach byliście blisko…

Jeśli nie jesteśmy brani pod uwagę, tym lepiej dla nas. Mamy jednak duże zaufanie do siebie i trenera. Jesteśmy bardzo pracowitym zespołem i jesteśmy bardzo spokojni, bo wiemy, że damy z siebie wszystko.

Czy Luis Enrique jest tarczą dla zawodników?

Tak, myślę, że jest to trener, który bardzo chroni zawodnika, co należy przyjąć z zadowoleniem. Wiele przeszedł, włączając krytykę, i wie, jak sobie z nią radzić oraz pomaga nam nad nią zapanować.

Macie trudną grupę, prawda?

Tak, są to trzy drużyny, z którymi będzie bardzo trudno wygrać. To jest Puchar Świata. Wszystkie zespoły pójdą na całość i sprawią nam problemy.

W Niemczech mogą mieć twój plakat…

[Śmiech] To prawda, że tamten mecz wygrany 6:0 to była historia, ale teraz to już inny kontekst. Mamy drużynę, w której nie ma gwiazd. Myślę, że jesteśmy zespołem, z którym należy się liczyć.

Jesteś jednym z zawodników z najlepszą średnią bramek dla Hiszpanii…

Bardzo lubię tę koszulkę. Mam szczęście, bo w końcu 22-letni dzieciak pochodzący z Foios może założyć koszulkę Hiszpanii. To powód do dumy, a ja miałem szczęście strzelać wiele bramek, bo jestem skrzydłowym i muszę też asystować kolegom.

Czy kiedy zakładasz koszulkę Hiszpanii, czujesz, że zdobędziesz bramkę? Że gol jest gwarantowany?

Nie sądzę, naprawdę. Staram się robić to, co mówi mi trener, który daje nam wskazówki.

W jakiej formie przyjeżdżasz na mundial?

Jestem bardzo dobrze nastawiony do tego turnieju. To prawda, że przeżyłem trudniejszy okres, ale oddałem się w ręce profesjonalistów i mam się bardzo dobrze. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że piłka nożna to sport, w którym jesteś pod dużą presją i spada na ciebie wiele krytyki, i musisz wiedzieć, jak sobie z tym poradzić. Bardzo dobrze radzę sobie zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Udało ci się wyjść z tego okresu…

Tak. Ludzie myślą, że to proste, że wszyscy jesteśmy maszynami czy robotami. Jesteśmy pod dużą presją, dużą krytyką opinii publicznej, bo każdy ma swoje zdanie, ale są fachowcy, którzy doradzają i pomagają. I oni bardzo mi pomogli.

W jakim meczu chciałbyś zagrać?

Wszyscy chcemy zagrać w finale mistrzostw świata.

Mówi się, że Hiszpania nie ma wielkich gwiazd. Gdzie szukać siły Hiszpanii, by być optymistą?

To, że jesteśmy zespołem, że wszyscy idziemy w tym samym kierunku. Wszyscy jesteśmy przyjaciółmi i to widać.

Kiedy byłeś dzieckiem, jakim zawodnikiem reprezentacji narodowej chciałeś być?

Zawsze to powtarzałem: Davidem Villą. W tym mundialu, który wygraliśmy, był fundamentalny i zawsze był moim punktem odniesienia.

Gdybyś mógł zapytać o radę dowolnego zawodnika na świecie, kto by to był?

Villa, ponieważ jesteśmy piłkarzami atakującymi i ponieważ grał dla Valencii i Barcelony. Myślę, że mógłby mi dobrze doradzić.

Czy Hiszpania jest gotowa cierpieć podczas mistrzostw świata? To bardzo młody zespół…

Tak, już wiele cierpieliśmy. Na mistrzostwach Europy mieliśmy już zły okres, z pozytywem w postaci Busiego, ale z prasą, która nas nie wspierała.

Kto jest twoim faworytem do wygrania mundialu?

Jest ich wielu, ale my nim też jesteśmy. Mamy spory potencjał.

Oglądasz dużo piłki nożnej w domu?

Nie lubię oglądać dużo piłki, wolę się wyłączyć, bo jesteśmy jej poddawani przez długi czas.

Jak spędzasz czas wolny?

Oglądam seriale, rozmawiam z moją dziewczyną, z rodziną. Spotykamy się też z zawodnikami, by pograć w tenisa stołowego czy na konsoli.

Wygrywasz?

Jestem dość dobry w tenisie, ale jestem też dobry w grze na konsoli. Mamy bardzo dużo rozegranych godzin.

Kto z twojej rodziny przyjedzie do Kataru?

Moja mama. Mam nadzieję, że ojciec też będzie mógł przyjechać… i moja siostra.

Jakich rad udzielają ci rodzice?

Aby cieszyć się sobą, doceniać małe rzeczy, doceniać to, ile kosztowało mnie dotarcie do celu, że nikt nie dał mi nic za darmo i żeby żyć z dnia na dzień.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (22)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze