Były pomocnik FC Barcelony Andrés Iniesta udzielił wywiadu dla hiszpańskiej Marki, w którym poruszył między innymi kwestię możliwych sukcesów drużyny Xaviego, występu reprezentacji Hiszpanii na Mistrzostwach Świata w Katarze, a także swoich planów na przyszłość.
Marca: Co to Capitten?
Iniesta: To pomysł, który miałem w głowie od dawna, chciałem mieć własną markę butów i odzieży sportowej. Dzięki włożonej pracy projekt doszedł do skutku. Staramy się przekazać wartości, które lubię i które doprowadziły mnie do osiągnięcia celów: ciężka praca, pokora, ambicja, determinacja… Projekt skierowany jest do chłopców, dziewcząt i dorosłych.
Dzielisz te wartości ze swoim przyjacielem Messim, który kilka dni temu zdobył mistrzostwo świata w Katarze. Czy uważasz, że właśnie tego mu brakowało, by uchodzić za najlepszego, czy też nie było to konieczne?
Dla mnie nie było to konieczne, żeby uznać go za najlepszego. Z mistrzostwem świata czy bez jest najlepszy i myślę, że osoba, która nie wierzyła w to przed wygraniem przez niego tego trofeum, znajdzie jeszcze jakiś pretekst, by trzymać się swojej idei. W każdym razie uważam, że tytuł ten był całkowicie zasłużony nie tylko dla niego, ale dla całej Argentyny, za sposób, w jaki rywalizowali. Zaczęli od przegrania pierwszego meczu, wytrzymali tę presję, dodaną do tej, pod którą już byli. Dla mnie to zasłużony zwycięzca.
Dla wielu osób był to najlepszy mundial, być może ze względu na wielki finał, który zobaczyliśmy. Dla ciebie również?
Finał był najlepszy pod względem emocji i bramek... Jestem młody i nie pamiętam wszystkich, ale chyba najlepszy. A na poziomie piłkarskim, na wszystkich mundialach jest z reguły wszystkiego po trochu. Prawdą jest też, że więcej niż w poprzednich latach było futbolu defensywnego i opierającego się na kontrach. Wszystkiego było po trochu.
Widząc finał i to, jak ciężko jest wygrać mundial, wciąż bardziej doceniasz to, co Hiszpania osiągnęła w RPA?
Często mówi się, że wraz z upływem czasu większą wagę przywiązuje się do rzeczy, które się osiąga. Oczywiście, jest tylko sześć lub siedem drużyn, którym udało się zdobyć Puchar Świata, choć niektóre się powtarzały, ale to bardzo trudna rzecz do zrobienia. Wystarczająco ciężko jest awansować przez kolejne etapy, a potem możesz dojść do finału i go przegrać. Dlatego nadajemy mu taką wartość, jaką ma i dlatego należy ciągle pracować i przygotowywać się w najlepszy możliwy sposób.
Wygranie go jest trudne, ale pretendentów jest wielu. Hiszpania była jednym z kandydatów. Co sądzisz o grze drużyny Luisa Enrique i czy spodziewałeś się czegoś więcej?
Nie wiem, czy „spodziewać się” jest właściwym wyrażeniem. Byłem jednak przekonany, że reprezentacja zajdzie daleko, bo miałem zaufanie do tej grupy zawodników i do trenera. W końcu mistrzostwa świata takie są. Jeśli nie masz dnia, żeby pokonać swojego przeciwnika, przegrywasz i odpadasz. Każdy mecz jest bardzo trudny. Oczywiście chcielibyśmy widzieć lepszy występ, ale przyda się to do tego, co będzie w przyszłości. Od RPA droga nie była łatwa: w Brazylii nie wyszliśmy z grupy, w Rosji odpadliśmy w 1/8 finału. To nie jest łatwe. Faza pucharowa jest skomplikowana.
Kilka dni temu Sergio Busquets ogłosił, że Katar to jego ostatni mundial i że kończy reprezentacyjną karierę. Pomimo prośby o dalszą grę, zrezygnował. Czy byłeś zaskoczony?
Nie byłem zaskoczony, bo mam z nim bardzo dobre relacje, rozmawiamy o wielu sprawach. W dodatku ze względu na wiek, ze względu na moment, na zmianę, jaką przechodzi reprezentacja… Czułem, że w przyszłości nie widzi tam siebie. Do tego momentu Busi przez długi czas stanowił ważny punkt drużyny, a obecnie był jej kapitanem i kluczowym zawodnikiem. Uważam, że do ostatniego dnia dawał z siebie wszystko i był punktem odniesienia dla kolegów z zespołu.
Podczas odwiedzin reprezentacji w Katarze rozmawiałeś z Pedrim. Spotkałeś się z nim już kilka razy. Kanaryjczyk jest twoim fanem, a ty jego idolem. Jak wyglądało spotkanie?
Rozmawialiśmy już kilka razy. Chciałem, żeby wiedział, że jeśli mogę mu w jakikolwiek sposób pomóc, to jestem do jego dyspozycji. Czuję, że przez te porównania i przez to, że jest w Barcelonie, mogę mu pomóc. To bardzo fajna sytuacja być dla kogoś punktem odniesienia, a tym bardziej dla kogoś z takim potencjałem, jaki ma Pedri. Spędziliśmy razem trochę czasu i życzyłem mu szczęścia. To wspaniały chłopak z ogromnym talentem. Jeśli będzie cechował się pokorą, chęcią pracy, uczenia się i doskonalenia, to również stanie się punktem odniesienia.
Masz jeszcze kontrakt z Vissel Kobe na jeden sezon, ale czy myślisz już o tym, co zrobisz, gdy twój kontrakt wygaśnie?
Są dni, kiedy o tym myślę, ale także takie, w których nie. W tej chwili jestem trochę rozproszony w tej kwestii, ponieważ wciąż czuję się piłkarzem i wciąż chcę grać. Nadal lubię trenować, pomagać kolegom z drużyny. Lubię to i dbam o siebie. Zobaczę, co się wydarzy. Teraz rozpocznę rok i zobaczę, jak to będzie. Nie wiem, co się stanie w przyszłości. Najogólniej mówiąc, chciałbym zdobyć uprawnienia trenerskie i robić inne rzeczy, choć nie wiem, czy później pójdę w stronę trenowania. Chciałbym szkolić się w różnych dziedzinach.
Wiele osób chciałoby zobaczyć cię u boku Xaviego na ławce trenerskiej, przenosząc wasz duet z boiska. Czy myślisz, że to możliwe?
To bardzo trudne. Ludzie sobie to wyobrażają, bo widzieli nas jako zawodników i byliśmy bardzo szczęśliwi. Byłoby bardzo miło, ale to skomplikowane. On jest teraz trenerem, a ja nadal jestem piłkarzem i nie mam nawet tytułu trenera. Jest to sytuacja ciężka do zrealizowania. Ważne jest to, że wykonuje swoją pracę, a Barcelona wraca do miejsca, w którym wszyscy chcemy, żeby była i wszyscy będziemy szczęśliwi.
Co sądzisz o Xavim w Barcelonie?
Przy sytuacji, w jakiej się znalazł, która wcale nie była łatwa, bo to nie był ławy rok na żadnym poziomie, myślę, że postęp jest pozytywny. Wiem, że w końcu tytuły są tym, co wyznacza przyszłość i prawie wszystko inne, ale progres jest widoczny. Jest on potrzebny do osiągnięcia punktu, którego wszyscy chcemy.
Że znowu będzie mistrzem… Czy uważasz, że Barcelona zdobędzie w tym roku tytuł?
Jestem przekonany, że w tym sezonie tak będzie. Odpadli z Ligi Mistrzów, co było ciosem dla wszystkich, ale biorą udział w innych rozgrywkach. W LaLidze są w bardzo dobrej sytuacji i do końca pozostało jeszcze wiele spotkań, ale jestem przekonany, że wygrają.
Myślisz, że wszystko sprowadzi się do Barcelony i Realu Madryt, czy też widzisz inny zespół zdolny dołaczyć do walki o tytuł?
Jedni i drudzy będą walczyć do końca. Są jeszcze Real Sociedad, Betis… LaLiga nie jest łatwa. Poziom konkurencji jest wysoki, ale Barcelona jest na szczycie i musi utrzymać ten poziom w 2023 roku.
Na poziomie osobistym, czego życzysz sobie w zbliżającym się 2023 roku?
Zdrowia. Zdrowia, by robić rzeczy, które sprawiają mi radość i móc się nimi cieszyć oraz zdrowia dla rodziny.
A na poziomie zawodowym?
Niewiele. Zdrowia, żeby móc trenować, grać i dalej cieszyć się piłką nożną tak długo, jak to będzie możliwe. Futbol to moja pasja i będę starał się czerpać z niej jak najwięcej radości.
A czego życzysz kibicom Barçy w 2023 roku?
Zdobycia przez Barcelonę tytułów, które ma przed sobą. Byłoby to ambitne wyzwanie. Mam nadzieję, że uda im się to osiągnąć.
Komentarze (4)