Jak podają media, Dani Alves pozostanie w więzieniu na co najmniej kilka najbliższych dni, ponieważ sąd dał sobie więcej czasu na rozpatrzenie argumentów stron. Podczas gdy jego prawnik zwraca uwagę, na niskie ryzyko ucieczki Brazylijczyka z Hiszpanii, obrona twierdzi, że istnieje takie ryzyko.
Jak powiedział dziennikarz Carlos Quílez w programie "Y ahora Sonsoles", sąd postanowił poświęcić trochę czasu na przestudiowanie argumentów obrony Daniego Alvesa i prokuratury, zanim podejmie decyzję. Wcześniej spekulowano, że może ona zapaść już dzisiaj, ale wszystko wskazuje teraz na to, że Brazylijczyk spędzi w więzieniu przynajmniej kolejny weekend.
Prawnik piłkarza Cristóbal Martell [na zdjęciu] poświęcił dużą część swojego wystąpienia na próbę wykazania "zakorzenienia" piłkarza w Barcelonie, co czyni mało prawdopodobnym, że będzie on w stanie opuścić kraj, aby uniknąć sprawiedliwości. Konkretnie wyjaśnił, że piłkarz posiada w Barcelonie aż trzy firmy i dom.
Martell przyznał również, że w nocy, kiedy doszło do incydentu w klubie nocnym Sutton w Barcelonie, doszło rzeczywiście do penetracji, ale Alves twierdzi, że była ona konsensualna, więc nie doszło do gwałtu. Prawnik poprosił o natychmiastowe zwolnienie 39-latka z więzienia. Zaznaczył również, że w raporcie medycznym w żadnym przypadku nie było wzmianki o urazie pochwy, co oznacza, że stosunek był konsensualny.
Adwokat prokuratury starała się natomiast wykazać, że istnieje poważne niebezpieczeństwo ucieczki, ponieważ Alves ma w Brazylii znaczące zasoby finansowe, posiadając tam ponad dziesięć firm. Przedstawiła szczegółową relację z tego, co rzekomo wydarzyło się w dyskotece i, podobnie jak prokuratura, wniosła o pozostawienie Brazylijczyka w więzieniu ze względu na oczywiste ryzyko ucieczki i powagę zarzucanych mu czynów.
Komentarze (7)