Obecny zawodnik Valencii, Ilaix, a właściwie Moriba Kourouma Kourouma, jest dobrze znany culés. 20-latek urodzony w stolicy Gwinei od 2017 roku był członkiem młodzieżowych zespołów Barcelony. W sezonie 2020/21 Ronald Koeman dał mu zadebiutować w pierwszej drużynie. Dzisiaj pomocnik, po raz pierwszy od czasu dosyć burzliwego odejścia z klubu do RB Leipzig, powróci na Camp Nou.
Dzisiejsze spotkanie Valencii z Barçą będzie szczególne dla Moriby. Gwinejczyk zdecydował się kontynuować karierę poza Can Barça, ale według Relevo nadal ma ten klub w swoim sercu, po tym, jak był on miejscem, którego go ukształtowało.
Ilaix odnalazł na wypożyczeniu w Valencii regularność, której nie miał w Niemczech. W ciągu półtora sezonu po powrocie do Hiszpanii rozegrał już 37 spotkań, strzelił gola i zaliczył dwie asysty. Mimo to, jego przyszłość nie jest pewna, ze względu na, z jednej strony, ogromny bałagan panujący od wielu lat w Valencii, a z drugiej - brak przekonania włodarzy RB Lipsk co do jego osoby. Latem mówiło się nawet, że Niemcy żałują zapłacenia za ówczesnego zawodnika Barçy B 16 + 6 milionów euro.
Można zakładać, że opuszczenie stolicy Katalonii przez Moribę nie popchnęło jego kariery aż tak, jak prawdopodobnie sam piłkarz zakładał. Gwinejczyk jest oczywiście nadal bardzo młody, jednak sytuacja takich piłkarzy, jak choćby Gavi czy Alejandro Balde, udowadnia, że w zdecydowanej większości przypadków najlepszym rozwiązaniem dla utalentowanych zawodników z La Masii jest pozostanie w Barcelonie. Aby osiągnąć tu sukces, wystarczy mieć trochę cierpliwości, chęć ciągłego rozwoju, pokorę i rozsądne wymagania finansowe.
Komentarze (27)