Wiele wskazuje na to, że Jules Koundé będzie musiał pogodzić się z tym, że będzie prawym obrońcą FC Barcelony na dłużej. Francuz spisuje się na tej pozycji całkiem dobrze, a klub nie ma też wystarczająco pieniędzy, aby sprowadzić klasowego nominalnego prawego defensora.
Jak podaje Alfredo Martínez na łamach dziennika Sport, wbrew temu, co mówi się w mediach, Barcelona uważa, że nie ma potrzeby wzmacniania prawej obrony, ponieważ uznaje, że tę pozycję zajmie na lata Jules Koundé. Francuz, który przychodził z Sevilli, aby grać na środku obrony, dobrze zaadaptował się w Barcelonie na prawej stronie defensywy, mimo że sam przyznaje, że woli grać na środku.
W ostatnich tygodniach media nie były zgodne co do planów dyrekcji sportowej na prawą obronę Barcelony. Początkowo mówiło się, że Barça rezygnuje z jakichkolwiek ruchów, potem pojawiały się informacje o bardziej ofensywnych profilach, a następnie powrócono do punktu wyjścia, czyli do głównego kandydata Xaviego – Juana Foytha. Argentyńczyk jest jednak za drogi dla Barcelony.
Wiele zatem wskazuje na to, że ograniczenia finansowe, ale też dobra dyspozycja Koundé na tej pozycji i alternatywy w postaciach Sergiego Roberto, Ronalda Araujo czy Alejandro Balde sprawiają, że nowy prawy obrońca nie jest aż tak potrzebny. Środek defensywy miałby z kolei uzupełnić Iñigo Martínez, który podpisał już umowę z Barceloną.
Komentarze (30)