Lewandowski ma na koncie 17 goli w LaLidze i obecnie o 3 trafienia wyprzedza Karima Benzemę. Ich rywalizacja może być jeszcze bardzo zacięta, choć przed samym mundialem wydawało się, że sprawa jest już rozstrzygnięta. Lewy miał w dorobku 13 bramek, a napastnik Realu tylko 5 razy znalazł drogę do siatki, w dużej mierze z powodu licznych problemów zdrowotnych. Od mistrzostw świata Benzema nadrobił jednak dużą część strat. Mimo że w końcówce zmagań wszystko może się jeszcze zdarzyć, trudno nie odnieść wrażenia, że poziom rywalizacji Lewandowskiego z Francuzem jest jednak rozczarowujący. Oczywiście, biorąc pod uwagę to, że obaj są uznawani za czołowe „dziewiątki” na świecie i w ostatnich latach byli w gronie faworytów do zdobycia Złotej Piłki, a Benzema nawet sięgnął po tę nagrodę.
Skuteczność 1/7
Przewaga Lewandowskiego wynika w dużej mierze z dłuższego czasu spędzonego na boisku. Polak rozegrał o 430 minut więcej niż Benzema, który częściej musi odpoczywać z powodu dolegliwości mięśniowych. Jeśli jednak spojrzymy na częstotliwość trafiania do siatki, to jest ona dość podobna. Lewy strzela gole co 125 minut, a Benzema – co 121 minut. Warto jednak zwrócić uwagę, że ci klasowi napastnicy zdobywali bramki tylko w jednym z ostatnich siedmiu meczów ligowych. Polak zanotował dublet w starciu z Elche, a Francuz hat-tricka w konfrontacji z Realem Valladolid. Dlatego też ich rywalizację z minionych tygodni można ocenić jako wyścig żółwi. Z oczywistych względów będziemy bardziej skupiać się na Lewym, który od 5 listopada strzelił tylko 4 gole w 14 występach w LaLidze, a jego ostatnie 14 uderzeń nie znalazło drogi do siatki.
| Piłkarz | Mecze | Minuty | Gole | Gol co... |
| Lewandowski | 26 | 2132 | 17 | 125 minut |
| Benzema | 20 | 1700 | 14 | 121 minut |
O cztery miesiące słabszy w skali roku
Następni w klasyfikacji strzelców LaLigi są piłkarze z niżej notowanych zespołów – Enes Unal (13) oraz Iago Aspas, Borja Iglesias, Joselu i Vedat Muriqi (po 12). Przed przybyciem Lewandowskiego wydawało się, że różnica nad resztą stawki będzie jednak dużo większa, biorąc pod uwagę zabójczą skuteczność Polaka w ostatnich latach. Nie bez powodu 34-latek w sezonach 2020/21 i 2021/22 sięgnął po Złotego Buta dla najlepszego strzelca lig europejskich z odpowiednio 41 (pobity rekord Gerda Müllera) i 35 bramkami. Nie wybiegając zbyt daleko w przeszłość – w poprzednim sezonie w Bayernie Lewandowski miał na koncie 17 trafień w zmaganiach ligowych już... 14 grudnia. Mniej więcej w tym okresie osiągał ten wynik także we wcześniejszych dwóch sezonach. Trudno tłumaczyć potężny regres Lewego tylko zmianą klubu i większymi problemami Barcelony. Poniżej dorobek Polaka w meczach ligowych ostatnich latach.
| Sezon | Mecze | Minuty | Gole | Gol co... |
| 22/23 | 26 | 2132 | 17 | 125 minut |
| 21/22 | 34 | 2952 | 35 | 84 minuty |
| 20/21 | 29 | 2463 | 41 | 60 minut |
| 19/20 | 31 | 2761 | 34 | 81 minut |
Najsłabszy Pichichi od lat?
Primera División przez lata była przyzwyczajona do fantastycznych wyników Leo Messiego i Cristiano Ronaldo, ale to już przeszłość. W Barcelonie i w Realu Madryt wciąż są świetni napastnicy, jednak w obecnej kampanii nie potrafią oni w takim stopniu dominować nad resztą stawki. W rekordowym sezonie 2010/11 Messi miał na koncie 17 trafień już na początku grudnia, ale nawet w ostatnich dwóch rozgrywkach w zespole Blaugrany, najmniej produktywnych dla niego od czasu wejścia na szczyt, Argentyńczyk dwa miesiące wcześniej od Lewandowskiego potrafił osiągnąć jego obecny wynik, konkretnie w drugiej połowie lutego. Ubiegłoroczny Pichichi Benzema na taki rezultat zapracował już 8 stycznia. Zjazd widać gołym okiem. Jak tak dalej pójdzie, LaLiga może mieć najsłabszego Pichichi od wielu lat, a przecież Lewemu wciąż brakuje czterech trafień do najsłabszego w ostatnim trzydziestoleciu wyniku Diego Tristana z sezonu 2000/2001. Były napastnik Deportivo po 30 kolejkach miał jednak na koncie 15 bramek.
| Sezon | Najlepszy strzelec rozgrywek | Mecze | Gole | Gol co... | Bramki po 30. kolejkach |
| 22/23 | Lewandowski | 26 | 17 | 125 minut | 17 |
| 21/22 | Benzema | 32 | 27 | 96 minut | 24 |
| 20/21 | Messi | 35 | 30 | 101 minut | 23 |
| 19/20 | Messi | 33 | 25 | 115 minut | 21 |
| 18/19 | Messi | 34 | 36 | 75 minut | 32 |
| 17/18 | Messi | 36 | 34 | 88 minut | 26 |
| 16/17 | Messi | 34 | 37 | 77 minut | 27 |
| 15/16 | Luis Suárez | 35 | 40 | 79 minut | 26 |
| 14/15 | Cristiano Ronaldo | 35 | 48 | 65 minut | 37 |
| 13/14 | Cristiano Ronaldo | 30 | 31 | 82 minuty | 27 |
| 12/13 | Messi | 32 | 46 | 57 minut | 43 |
| 11/12 | Messi | 37 | 50 | 65 minut | 35 |
Bez szans na Złoty But
Widać też różnicę w porównaniu do najlepszych strzelców najsilniejszych lig europejskich. Do Erlinga Haalanda (32 bramki) nie ma co nawet porównywać osiągów Lewandowskiego, ale więcej trafień od Polaka mają także Harry Kane (24), a nawet Ivan Toney (19) z Brentford. W Ligue 1 taki sam lub lepszy wynik jak Lewandowski ma aż siedmiu piłkarzy – Kylian Mbappe (22), Jonathan David (21), Alexandre Lacazette (20), Folarin Balogun (18), Wissam Ben Yedder (17), Lois Openda (17) i Habib Diallo (17). Z kolei we Włoszech najskuteczniejszy napastnik Viktor Osimhen ma 21 bramek. Tylko w Bundeslidze, gdzie brakuje wybitnych napastników, nikt nie przebił wyniku Lewandowskiego, choć blisko jest Niclas Fullkrug z 16 trafieniami. Fakt, że Polakowi bliżej do napastnika Werderu niż Haalanda, który też był łączony z Barceloną, a teraz ma niemal dwa razy lepszy dorobek, może być niepokojący.
| Rozgrywki | Najlepszy strzelec | Mecze | Minuty | Gole | Gol co... |
| LaLiga | Lewandowski | 26 | 2132 | 17 | 125 minut |
| Premier League | Haaland | 28 | 2232 | 32 | 70 minut |
| Ligue 1 | Mbappe | 28 | 2282 | 22 | 104 minuty |
| Serie A | Osimhen | 25 | 2021 | 21 | 96 minut |
| Bundesliga | Fullkrug | 26 | 2299 | 16 | 144 minuty |
Polak nie ma już co marzyć o obronieniu Złotego Buta, choć jego ogólny dorobek we wszystkich rozgrywkach nie przedstawia się jakoś tragicznie – 27 bramek w 38 spotkaniach. Oczekiwania wobec Lewandowskiego były jednak dużo większe, przede wszystkim w zakresie poziomu gry. Trzeba pamiętać, że przychodził w glorii czołowego piłkarza świata i zabójczo skutecznego napastnika, który miał, z racji wieku i kosztów transferu oraz kontraktu, dać jakość na już. Polak bez wątpienia nie ma przed sobą perspektywy rozwoju długiej kariery, stąd cierpliwość wobec niego jest ograniczona, a wymagania postawione bardzo wysoko.
Czy Lewy wróci do formy?
W tym kontekście warto zastanowić się, czy Lewandowski będzie jeszcze w stanie nawiązać do najlepszej formy. Lata uciekają i nie można wykluczyć, że po prostu jest już po drugiej stronie rzeki. Z drugiej strony okoliczności też nie były dla niego sprzyjające i nie można tego bagatelizować. O tym, jak znacząco spada poziom całej ofensywy bez Ousmane’a Dembélé, Pedriego czy Frenkiego de Jonga, mieliśmy okazję przekonać się w ostatnich tygodniach. Widać też było pewne problemy fizyczne Lewego i jest to coś, czego nie dało się ukryć. Pytanie, na ile ograniczało to Polaka i wpływało na jego dyspozycję. Faktem jest natomiast, że we wczorajszym spotkaniu z Atlético wyglądał już pod tym względem dużo lepiej, o czym świadczy zdemolowanie potężnego Stefana Savicia w indywidualnym pojedynku i stosunkowo lepsza mobilność.
Lewandowski miał pewne przebłyski powrotu do roli dominującego napastnika, ale w innych aspektach gry nadal czegoś mu brakowało. Wydaje się, że przy wspomnianej akcji z Saviciem mógł wcześniej oddać strzał, a i przy innych sytuacjach można kwestionować decyzyjność 34-latka. Cieniem na całym spotkaniu Lewego położyła się zwłaszcza sytuacja z drugiej połowy, gdy mógł podać do Raphinhi będącego sam na sam z bramką, ale wolał oddać niecelne uderzenie. Jak na napastnika tej klasy, sposób rozwiązania tej sytuacji był wręcz karykaturalnie zły. Kibice słusznie mogą zadawać sobie pytanie, kiedy można liczyć na Lewandowskiego, jeśli nie właśnie w takiej sytuacji? Niestety, ogólny obraz od mundialu przedstawia się tak, że Polak ani nie prezentuje wysokiego poziomu, ani nie jest skuteczny. Pozostaje liczyć, że wraz z powrotem kontuzjowanych piłkarzy (i poprawy sytuacji fizycznej?) jego wydajność będzie jednak wyższa. Fakt, że Lewandowski nawet w takiej formie potrafi być Pichichi, wiele mówi o możliwościach tego napastnika.
Komentarze (68)