Pedri wziął udział w znanym programie rozrywkowym El Hormiguero, w którym przyznał, że chciałby powrotu Leo Messiego do Barcelony. Kanaryjczyk opowiedział też o świętowaniu mistrzostwa Hiszpanii, strachu z powodu wbiegnięcia kibiców Espanyolu na murawę czy swoim początku w Barcelonie, gdy rękę do niego wyciągnął... Leo Messi. Przyznał też, komu będzie kibicował podczas starcia City z Realem Madryt.
Celebrowanie mistrzostwa i ingerencja kibiców Espanyolu: Świętowaliśmy. Nie robiliśmy tego, żeby okazać komukolwiek brak szacunku. Zrobiliśmy kółko, które robi się przy wszystkich celebracjach. Usłyszałem „biegnij, biegnij”. Zobaczyłem, że dużo ludzi biegnie i pobiegłem szybciej niż podczas meczu. Był strach, ponieważ będąc w wąskim tunelu wszyscy się ślizgali. Z wyjątkiem Carlesa Navala, który dalej szedł, jakby nigdy nic, wszyscy biegliśmy.
Impreza po objeździe miasta: Dobrze bawiłem się na imprezie. Nie mogę zdradzić wielu szczegółów, ale świetnie się bawiliśmy. Karaoke? Tak, było, ale ja nie śpiewałem. Lepiej dla uszu pozostałych. Być może ktoś wlazł na stół. Striptiz? Nie.
Rola brata: Dziękuję mu. Mieszkam z nim i to on wyciąga ze mnie złe rzeczy. To on sprawia, że to wszystko nie uderza mi do głowy. W dzieciństwie walczyliśmy ze sobą, zawsze obrywałem, bo był starszy i o głowę wyższy. Teraz dręczy mnie słowami, a nie fizycznie [śmiech].
Pierwszy dzień w Barcelonie: Pierwszego dnia grali w Lidze Mistrzów w Lizbonie i było niewiele osób. Drugiego dnia przyszli już wszyscy, Messi, Alba, Busi… Byłem zesrany w tym dniu. Na początku nawet nie wszedłem do szatni. Zostałem na siłowni, aż pewnego dnia przyszedł Leo, żeby powiedzieć nam, żebyśmy się nie wstydzili. Bardzo mnie zachęcił.
Tatuaże: Nie lubię robienia sobie tatuaży. Lubię widzieć je na innych, ale nie na sobie. Być może zrobię kiedyś coś małego, ale na razie tego nie widzę.
Pierwszy profesjonalny kontrakt: Pierwszy raz zacząłem zarabiać w Las Palmas, a pierwszą rzeczą, jaką kupiłem, były słodycze w supermarkecie. Coś drogiego? Samochód dla mojego ojca w Teneryfie, którego potrzebował.
Porównania z Iniestą: Lubiłem Iniestę i jego ogoloną głowę. Jako dziecko, oglądając mecz pewnego dnia, powiedziałem mojemu ojcu, że chcę się ogolić jak Iniesta. A on powiedział mi, że Iniesta jest łysy. Od tamtej pory powiedział mu, że lepiej, żeby zostało tak jak jest.
Rozmawiacie o powrocie Messiego?: Czasem się to pojawia, ponieważ widzisz to wszędzie, ale cóż, tak, chciałbym tego. To prawda, że to zależy od Barçy i od Leo, ale cóż, jak dla mnie mam nadzieję, że wróci.
Xavi jako trener: To bliski facet. Był piłkarzem i wie, jak się zachowujemy. Bardzo nam pomaga. Prosi nas, że gdy jesteśmy poza boiskiem, żebyśmy nie zbaczali z kursu, a kiedy jesteśmy na boisku, bardzo nam pomaga. Zabiera głos podczas kłótni, a kiedy zaczyna mówić, coraz bardziej się złości. Prawie każdy z nas miał jakąś kłótnię. Ja się zamykam i potakuję. Nie wchodzę za bardzo w awantury.
Kontuzje: Czasem mają wpływ. Mam to szczęście, że gdy wychodzę na murawę, nie pamiętam kontuzji ani niczego.
Sprawa Negreiry: Nie wpływa na piłkarzy. Pojawiają się wiadomości i je widzimy, ale w szatni nawet o tym nie rozmawiamy. Jesteśmy skupieni na grze w piłkę. Mamy już dość tego tematu.
Ulubiony gol: Z Sevillą. Dembélé idzie skrzydłem, piłka spadła mi na lewą nogę w polu karnym. Nawinąłem raz, rywal upadł, drugi raz, i uderzyłem. Wpadło i zwariowałem. Kiedy celebruję gola, czasem nie wiem, co robić. To trudne, ponieważ dla tych, którzy strzelają gole, celebrowanie ich to chleb powszedni. My, pomocnicy, nie wiemy, co robić. Teraz robię lornetkę dla mojego ojca.
Faworyt meczu City – Real: Nie powiem ci, że chcę, aby Real wygrał, wolę, żeby awansowało City. To prawdziwe partidazo. Lubię grę Guardioli i wolę, żeby Manchester zwyciężył.
Komentarze (5)