Xavi: Gdy tu przybyliśmy, drużyna była w stanie półdepresyjnym

Dariusz Maruszczak

31 maja 2023, 11:30

TV3

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Xavi udzielił kolejnego wywiadu, tym razem telewizji TV3, w którym wypowiedział się na temat drogi, jaką przeszła Barcelona od jego przybycia. Trener zwrócił uwagę na niesprawiedliwe porównania do Guardioli i pewne toksyczne elementy otoczenia Blaugrany. Zabrał też głos na temat krytyki swojego sztabu i odpadnięcia z Ligi Mistrzów.

Ocena rozgrywek: Świetny sezon, zwłaszcza biorąc pod uwagę, skąd przyszliśmy. Przybyliśmy tu w listopadzie 2021 roku, będąc na dziewiątym miejscu w tabeli i z drużyną w stanie półdepresyjnym. Ludzie potrzebowali takiego sezonu. Dawaliśmy z siebie wszystko, sztab, piłkarze, dyrektorzy i kibice. Podczas świętowania na ulicach Barcelony zawodnicy nabijali się ze mnie, ponieważ to ja bawiłem się najbardziej. W wielu momentach cierpiałem. Jako trener przeżywasz to z potrójną intensywnością, na dobre i złe, jesteś odpowiedzialny za wszystko. Mówi się o lidze Xaviego i odbieram to niesprawiedliwie, ale niesprawiedliwe jest też to, gdy obwiniają cię o wszystko.

Liga Mistrzów: Odczucie braku możliwości rywalizacji w Europie było bardzo trudne, jedno z najgorszych, jakie miałem jako trener. Nie mogliśmy tego przetrawić. To zaległe zadanie tego zespołu. Musimy rywalizować i aspirować do wszystkiego. Musimy się dobrze wzmocnić.

Laporta: Prezydent jest liderem tego projektu, napotkał klub dryfujący na poziomie sportowym i finansowym. Jesteśmy w drugim roku ery post-Messi i wiele wycierpieliśmy. Laporta jest osobą bardzo odważną, daje nam pewność i bezpieczeństwo. Wnosi charyzmę, pozytywne podejście i przywództwo. Czujemy się jak rodzina. Wiem, co wycierpiał w trakcie tego sezonu, ale ostatecznie sprawy ułożyły się całkiem dobrze.

Finał Superpucharu: To był najlepszy mecz sezonu. Wyszedłem z poczuciem, że mogliśmy wygrać wyższą różnicą bramek. To spotkanie ma dużą zasługę, ponieważ pokonaliśmy kompletny Real Madryt, który ma imponującą kadrę.

Porażka z Realem: Po porażce na Bernabéu spotkałem się z drużyną, poprosiłem resztę sztabu, żeby zostawili mnie samego z piłkarzami, ponieważ ten mecz był jedynym, w którym widziałem, że zabrakło trochę duszy. Brakowało pasji i tych wartości, o które prosiłem od początku, nastawienia, szacunku i wysiłku. Zauważyłem, że z drużyną coś się stało i spotkałem się z nimi na dłużej. Mówiliśmy sobie różne rzeczy twarzą w twarz, co sprawiło, że byliśmy bardziej zjednoczeni niż kiedykolwiek.

Toksyczne otoczenie: W Barcelonie są ludzie, którzy chcą, żebyśmy przegrywali. Priorytetem są dla nich przyjaźnie, a nie klub. Ludzie, którzy są przyjaciółmi byłych trenerów, byłych prezydentów… Dajemy się ponieść kumoterstwu. Brakowało wsparcia ze strony otoczenia, które już na pierwszym zakręcie pozycjonowało się przeciw. Jestem jednym z tych, którzy czytają gazety i oglądają programy sportowe o Barçy, widziałem bardzo zaciętą krytykę sztabu, jako winnego tej sytuacji. Barça to najtrudniejszy klub na świecie, co byś nie zrobił, nigdy nie jest wystarczające, zawsze czegoś brakuje.

Długi cień Guardioli i porównania: Postać Pepa ciąży na mnie jako trenerze. Nie sądzę, żeby to było sprawiedliwe. Zdarzyło mi się to już podczas kariery piłkarskiej. Każdy musi przewrócić tę stronę. To niesprawiedliwe, że porównuje się nas z Barceloną z 2010 czy 2012 roku.

Sztab: Mój brat Oscar nie jest w nim ze względów rodzinnych, tylko dlatego, że jest wspaniałym trenerem, mógłby być pierwszym, podobnie jak Sergio Alegre. Wszyscy, którzy ze mną pracują, są spektakularni i bardzo profesjonalni. Tridente (David Prats, Sergio García i Toni Lobo) byli piłkarzami i wiedzą, jak traktować szatnię Barçy. Niezależnie od tego, czy są braćmi, czy przyjaciółmi, są wyjątkowi. Jeden dziennik rzekomo barceloński krytykował mój zespół za brak doświadczenia. Bardzo mnie to zraniło i wydawało mi się to bardzo niesprawiedliwie.

Przedłużenie kontraktu: Zrozumiemy się wcześniej niż później. Jestem świadomy, że zrobią tyle, ile będą mogli i nie będzie żadnego problemu. Mam nadzieję, że zostanę na wiele lat, w końcu przedłużymy kontrakt.

Sprawa Negreiry: Bardzo ucierpieliśmy z powodu eksplozji tego tematu i zraniło nas to jako instytucję. Wiemy jednak, że nigdy nie kupiliśmy arbitra, a poczucie wrogości było bardzo wielkie na wszystkich boiskach, ale zamiast zdestabilizować grupę, zjednoczyło nas.

Odejście Piqué i Jordiego Alby: Kiedy musisz podejmować decyzje sprzeczne z tym, czego chciałby zawodnik, zaczyna być trudno. Musiałem powiedzieć Piqué, żeby zrobił krok w tył, że będzie grał mniej. Trudno mi było nawet spać, ponieważ dobrze się razem bawiliśmy. Co do Jordiego Alby masz wrażenie, że zawodzisz jako przyjaciel, ale musisz nadać priorytet drużynie. Przydarzyło mi się to u Luisa Enrique, nie rozumiesz tego, masz wrażenie, że powinieneś grać po tylu latach w podstawowym składzie. Jordi się zdenerwował, trzeba to zrozumieć. Później jednak była rozmowa grupowa i powiedział nam, że jest w 100% zaangażowany. I tak było, podobnie jak z Piqué. Potrafili odejść w odpowiednim momencie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze