Jordi Alba: Problemem nie byłem ja, Piqué czy Busquets

Mateusz Doniec

14 czerwca 2023, 11:00

The Guardian

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Jordi Alba udzielił wywiadu dla brytyjskiego dziennika The Guardian, w którym podsumował swoją karierę w Barcelonie, skomentował swoje odejśćie i wypowiedziałsię na temat swojej przyszłości poza Barceloną.

Jordi Alba: Nowa przygoda? Jest za wcześnie. Wciąż się do tego przyzwyczajam; nie jest łatwo odejść gdzie indziej.

- To była dla mnie niespodzianka, że Luis Enrique nie pozostał na stanowisku selekcjonera, ponieważ był spektakularnym trenerem, który zbudował świetną grupę z bardzo młodymi zawodnikami, ale ludzie dobrze mówią o Luisie de la Fuente i nie mogę się doczekać gry. I to przeciwko Włochom, z którymi mierzyłem się wiele razy, z lepszym bądź gorszym efektem. Są w przebudowie, tak jak my, ale Włochy to Włochy.

- Jestem naprawdę szczęśliwy, że wróciłem do drużyny narodowej. Nie mogę się doczekać gry i widzę, że mogę zostać w zespole przez jakiś czas. Ale to decyzja, którą muszę podjąć niezależnie od drużyny narodowej. Gdybym miał propozycje kilku klubów, może byłbym w stanie ci powiedzieć: "Wolę taką opcję". Ale nie mam nic, więc wolę poczekać, wybrać najlepszą opcję na poziomie sportowym, ale także dla wszystkiego innego, w tym rodziny. Gdziekolwiek to będzie, aby kontynuować grę w reprezentacji Hiszpanii, musisz rywalizować i być w dobrej formie fizycznej.

- Premier League? Widzisz atmosferę, która tam panuje... Rozmawiam z kolegami z drużyny, którzy tam grali i mówią, że Anglia jest wyjątkowa. Zawsze myślałem, że "pewnego dnia może...", ale zawsze skupiałem się na Barcelonie i lidze hiszpańskiej, więc tak naprawdę nie myślałem o żadnej innej lidze. Najpierw muszę zobaczyć, które drużyny mnie chcą. A potem... cóż, jestem otwarty na wszelkiego rodzaju propozycje, w Europie, poza Europą... Gdziekolwiek pójdę, będzie dobrze, ale to nie jest łatwe. Chcę wszystko rozważyć.

- Koniec kariery w Barcelonie? Tak, tak, tego właśnie chciałem. Przemyślałem to dokładnie i uzgodniłem z rodziną. Kiedy powiedziałem, że chcę zostać, tak właśnie się czułem, ale biorąc wszystko pod uwagę, to był jednak właściwy moment na odejście. Oczywiście, gdybym grał więcej minut, może nie doszedłbym do tego punktu, nie miałbym takich myśli. Jestem w tym klubie od 18 lat, to połowa mojego życia. Po tylu latach, po wygraniu wszystkiego, musisz przyswoić sobie, że odchodzisz. Ale decyzja należy do mnie, nikt nie będzie mi mówił, co mam robić. Klub, prezydent, dali mi szansę wyboru. Zasłużyłem na to prawo.

- Nie chodzi o klub, bardziej o entorno, czyli wszystko wokół klubu. Czasami popełniałem błędy, robiłem rzeczy, których mogłem uniknąć; mówiłem rzeczy, których nie powinienem, a ludzie cię za to krytykują. To normalne. Nie każdy może cię lubić. Ale było tak wiele kłamstw i czasami ludzie mieszają zawodników w rzeczy, które nie mają z nimi nic wspólnego. W końcu prawda wyszła na jaw. Prezydent, który jest człowiekiem stojącym na czele, który ma wszystkie rachunki, powiedział, że odszedłem we właściwy sposób, że są wdzięczni.

- Wszyscy znamy potrzeby ekonomiczne, ale tu nie chodzi o jednego zawodnika. Zawsze mówiłem, że problemem nie jestem ja, zawsze miałem czyste sumienie. Robiłem właściwe rzeczy, pomagałem klubowi w każdym momencie. A oni zawsze pomagali mi. W końcu ludzie to zrozumieli. Klub i kibice wiedzą, jaki jestem. Kiedy mówię, mówię prawdę. Nie mogę kontrolować tego, co ludzie mówią, wychodzić co pięć lub 10 dni i mówić: "To nieprawda". Trener zdecydował, że powinienem grać mniej. Myślę, że byłem dobry, gdy dostawałem szansę gry. Tego się trzymam. Nie jest łatwo przejść od 10 lat gry w każdym meczu do takiej sytuacji. Myślę, że dobrze sobie z tym poradziłem. Klub wie, jakie "wysiłki" podejmowałem w niektórych momentach i co robię teraz. Dali mi szansę pozostania na kolejny rok. To byłoby bardzo łatwe. To mój dom. Ale pomyślałem, że właściwą i sprawiedliwą rzeczą będzie odejście. Nikt mnie nie zmuszał do odejścia.

- Problemem nie byłem ja, Piqué czy Busquets. Kiedy odchodzisz, kibice mogą spojrzeć wstecz i bardziej cię docenić. Doceniam teraz to, co miałem nawet bardziej niż wtedy, gdy grałem w każdym meczu. Ale zawsze czułem sympatię ze strony fanów. Mówi się wiele kłamstw, ludzie w nie wierzą, a to może ci zaszkodzić. [Ostatniej nocy] na Camp Nou wszyscy bili mi brawo, mówili o mnie dobrze. To jest to, co zabieram ze sobą. Uspokaja mnie to, że prezydent potwierdził to podczas mojego pożegnania. Powiedział, że są bardzo wdzięczni za wszystko, co zrobiłem w tym [ekonomicznym] sensie.

- W końcu trzeba docenić wszystko, co zrobiłem, także pod względem sportowym. Kwestia ekonomiczna była często poruszana, ale myślę, że należy mówić o innych rzeczach, o wszystkim, co zrobiłem, co zrobiliśmy wszyscy przez te lata.

- Barcelona to najlepsza szkółka na świecie, ale wiedziałem, że będzie ciężko i zawsze miałem to na uwadze: Byłem pewien, że mi się uda, a jeśli nie z Barceloną, zawsze mówiłem tacie, że chcę iść do Cornelli. Pochodzę z Hospitalet, ale zawsze lubiłem Cornellę. Nie sądziłem, że będę grał dla Barcelony tak długo, że będę w reprezentacji 11 lat, nie, nie, nie, ale myślałem, że nawet jeśli opuszczę Barcelonę, pójdę do Cornelli i trafię do primera. Był debiut z Valencią, powrót do Barcelony, EURO 2012, gol - to było spektakularne - potrójna korona w 2015 roku. A potem pożegnanie: to nie jest tytuł, ale to bardzo miły moment, który sprawia, że jesteś szczęśliwy. Odszedłem w dobry sposób, z sympatią wszystkich kibiców i czuję się bardzo szczęśliwy.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (11)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze