Szykują się nowe zmiany w przepisach gry w piłkę nożną i to dość rewolucyjne. Media informują, że FIFA może skorygować definicję spalonego i w kolejnych miesiącach testować inne rozwiązanie niż to dotychczasowe.
Nawet istnienie VAR i systemu półautomatycznych spalonych nie rozwiązało kontrowersji związanych z tym elementem piłkarskich zasad. Ludzie futbolu często narzekają na milimetrowe spalone, co ma być sprzeczne z duchem gry, oczywiście wtedy, gdy werdykt jest na ich niekorzyść. Dlatego FIFA i Międzynarodowa Rada Piłkarska (IFAB) pracowały nad wprowadzeniem poprawek w tej dziedzinie. Wygląda na to, że na razie zwycięża tzw. „Projekt Wengera”, od nazwiska wieloletniego trenera Arsenalu.
Nowa definicja spalonego polegałaby na tym, że zawodnik znalazłby się na nieprzepisowej pozycji w momencie podania dopiero wtedy, gdyby jego całe ciało było wychylone za ostatnim obrońcą. Tak więc, jeżeli ustawi nawet jedną piętę na równi z rywalem – wtedy nie ma przekroczenia przepisów. To rozwiązanie ma być testowane na niższych poziomach rozgrywkowych w takich krajach jak Włochy, Holandia i Szwecja. W zależności od tego, jak się przyjmie, być może zostanie wprowadzone powszechnie.
Nietrudno sobie wyobrazić, że nowe przepisy wymusiłyby na obrońcach nieco inne nastawienie. Stanowiłoby to problem zwłaszcza dla drużyn grających z wysoko wysuniętą linią obronną, jak Barcelona, i zachęcałoby do przyjęcia bardziej asekuranckiej postawy. Tak więc nowa definicja spalonego raczej nie przyczyniłaby się do uatrakcyjnienia widowiska. Poza tym nie doprowadzi do wyeliminowania sporów o minimalne spalone - tu również będą dyskusje, czy np. część buta zawodnika nie pokrywa się z linią. Na tym polega sam przepis o spalonych - zawsze będzie jakiś margines, o który będą toczyć się spory.
Komentarze (57)