Joan Laporta: Myślę, że zmniejszymy wydatki przeznaczone na stadion [cz. 2]

Dariusz Maruszczak

3 lipca 2023, 12:13

La Vanguardia

8 komentarzy

Fot. Getty Images

Joan Laporta udzielił obszernego wywiadu La Vanguardii, a jego pierwszą część, obejmującą głównie sprawy sportowe i finansowe, opublikowaliśmy w tym artykule. Prezydent opowiedział też o sprawach związanych z Espai Barça i o swoim stanie zdrowia.

Robi wrażenie widok demontowanego Camp Nou?
Czujesz dużą nostalgię, kiedy widzisz, że nie ma murawy lub trzeci poziom jest wyburzany. Jednocześnie czujesz jednak nadzieję. Odbierasz to tak, że buduje się coś ważnego. Dziedzictwo dla naszych synów, córek, wnuczków i wnuczek. Wspólne marzenie barcelonismo.

A przynajmniej do listopada 2024 roku przyjdzie grać na Montjuïc…
Następny rok nie będzie łatwy. Przenieśliśmy się na stadion, który ma połowę pojemności Camp Nou. To spowoduje redukcję przychodów, ale pracujemy, aby to zrekompensować.

Jak to zrobicie?
Poszukując więcej sponsorów. Jak powiedziałem wcześniej, budżet na następny sezon w zakresie sponsorskim mamy już pokryty w 95%. Będziemy w stanie uzyskać więcej przychodów.

Jakiego rodzaju sponsorów?
No więc na przykład dużo jest pracy w kontekście żeńskiej Barcelony, ponieważ po wygraniu Ligi Mistrzyń jest to atrakcyjna drużyna dla inwestorów i sponsorów.

Wiadomo już, gdzie Barça Femení będzie rozgrywała mecze Ligi Mistrzyń?
Na Montjuïc mamy ograniczenia, które nakłada Ratusz Barcelony. Planowanych jest wiele wydarzeń i koncertów, bardzo trudno będzie zmieścić tam swoje mecze. Myślę jednak, że zasługują na dalszą grę w Lidze Mistrzyń na stadionach o większej pojemności niż Estadi Johan Cruyff. Dlatego planujemy, żeby grały objazdowo na różnych stadionach w Katalonii.

Do tej pory 15 000 socios poprosiło o karnet z zarezerwowanych dla nich 27 000. Rozczarowuje cię ta reakcja?
Wejście na stadion Montjuïc jest niewygodne. Chociaż mi nie wydaje się tak bardzo.

Dlaczego więc jest to trudne?
Wszyscy mamy w naszym życiu ustaloną jakąś rutynę. Montjuïc wiążemy z chodzeniem na koncerty. W tym momencie jest 15 tysięcy zapisanych. Teraz otwieramy turę dla socios ogółem. Jestem optymistą. Myślę, że dobijemy do 27 tysięcy.

Zaskoczyło odejście dyrektora Jordiego Llaurado, eksperta w branży budowlanej…
W zarządzie jest więcej członków, którzy znają branżę budowlaną, być może z innej perspektywy niż pan Llaurado, ale są dobrze przygotowani. Szanujemy decyzję Jordiego Llaurado, powiedział nam, że odchodzi, ponieważ nie może poświęcić temu wystarczająco dużo czasu, a także, że z powodu swojej działalności zawodowej mogą wystąpić pewne niezgodności.

Będą konsekwencje dla Limaka, jeśli Camp Nou nie wróci w listopadzie 2024 roku?
Na pewno wrócimy z 70% pojemnością. Z FCB Botiga [sklep], muzeum i dużą częścią gotowych lóż VIP. Jeśli to się jednak nie stanie, będą pewne konsekwencje finansowe dla Limaka. Najmocniejsze dotyczą tego 1 miliona euro dziennie za opóźnienie. Ale to się nie wydarzy. Pracują w bardzo dobrym rytmie i zawsze dotrzymują terminów swoich prac. To jedna z ich mocnych stron.

Grupa socios, która wyraziła swoje wątpliwości, zapewnia, że nowe Palau nie jest włączone do finansowania, jak to mówiło się na zgromadzeniu socios compromisarios.
Wszyscy bardzo się ekscytują tematem Palau, ale zrobimy to za mniej niż 200 milionów euro i będzie miało 16 tysięcy miejsc. To będzie inne Palau i optymalne, w którym będzie znacząca aktywność w zakresie wydarzeń i koncertów. Mogę zapewnić, że mieści się w ramach operacji finansowania za 1,5 miliarda euro, które obejmuje również Camp Nou, małe Palau, dworzec autobusowy i kampus Barçy.

Palau zależy od tego, żeby nie było 200 milionów euro na nieprzewidziane wydatki?
Nie. Na odwrót. Myślę, że zmniejszymy to, co jest w budżecie zapisane na stadion i na nieprzewidziane wydatki, w zasadzie to już się dzieje. Jesteśmy bardzo blisko zmniejszenia tego 1,1 miliarda, o którym się mówiło. Myślę, że będziemy na poziomie 960 milionów, być może 930, jeśli wszystko pójdzie dobrze. I myślę, że Palau nie sięgnie 200 milionów. Mówię to, ponieważ trzeba mieć na uwadze, że podpisaliśmy elastyczne oprocentowanie podczas niektórych odcinków operacji. Chcę przez to powiedzieć, że będziemy mogli zmienić te oprocentowanie w zależności od tego, czy rynek da nam lepsze ceny.

Wtedy nie będzie potrzebny kolejny towarzysz podróży, aby zbudować Palau…
Nie. Wejdzie w planowany budżet. Co najwyżej możemy dojść do porozumienia z jakąś firmą, aby go eksploatować, ale nadal pozostanie własnością klubu i zapłaci się za usługi bez oddawania czegokolwiek.

Jeśli będą zmiany, przedstawisz je na zgromadzeniu?
Socio będzie niezwłocznie poinformowany o wszystkim. A jeśli będę zmiany w tym, co zostało uzgodnione, oczywiście poddam je pod rozstrzygnięcie zgromadzenia.

Jesteś w dobrym stanie zdrowia? Ostatnio pojawiły się informacje, które zapewniają, że bliskie ci osoby są zaniepokojone.
Wiem, że pojawiły się takie wiadomości, ale jestem w dobrym zdrowiu. To prawda, że wcześniej uprawiałem więcej sportu, a teraz nie mam zbyt wiele czasu, aby się temu poświęcić, ale mam się dobrze, to najważniejsze. Wszystkie wskaźniki są dobre.

Zostały zrobione badania?
Przeszedłem wyczerpujące badania w wieku 50 lat, które wyszły bardzo dobrze…

Ale właśnie skończyłeś 61…
[śmiech] Nie, nie, myślę, że robiłem je dwa lata temu. Parametry życiowe są dobre.

Jesteś złym pacjentem.
To na pewno. Nie jestem za bardzo zwolennikiem chodzenia do lekarza, a jestem synem i wnukiem lekarzy.

Opowiedz o tym…
Mój ojciec był wspaniałym lekarzem i w końcu zrozumiałem jego sposób uprawiania medycyny. Gdy w młodości mówiliśmy mu „boli mnie ręka” czy tego typu rzeczy, szybko nas odprawiał, nie lubił za bardzo głupstw. Nie jestem zwolennikiem chodzenia do lekarza, mimo że chciałem nim zostać.

Nie powinieneś bardziej o siebie dbać?
Mam pewne zwyczaje, którymi się kieruję, i myślę, że czuję się dobrze. Są utrzymywane, działają i jestem w dobrym stanie zdrowia. Tak, zakładam, że muszę schudnąć, zajmuję się tym teraz, ponieważ przyszło lato i jest łatwiej, ponieważ to trochę bardziej motywuje.

Zrobiłeś zatem ten krok?
Prowadzimy bardzo intensywne życie i to prawda, że czasem moi przyjaciele wszczynają alarm, martwią się. „Pewnego dnia wybuchniesz” – mówią mi. Ale spokojnie, mam jeszcze wiele przed sobą.

Na czym polega ta poprawa?
To proste. To dieta polegająca na jedzeniu śniadań jak król i kolacji jak żebrak [śmiech]. Zacząłem w dniu mojego patrona, świętego Joana, to bardzo szczególny dzień.

Pierwsze efekty są już widoczne?
Jest jeszcze za wcześnie, ale mam nadzieję, że przed tournée będą zauważalne. Wiesz, w czym rzecz? Wcześniej, gdy byłeś młodszy, dochodziłeś do formy w kilka tygodni, ale teraz, w miarę upływu lat, zajmuje to coraz więcej czasu.

Musisz o siebie dbać…
Dziękuję za troskę i zainteresowanie, ale na szczęście mam się dobrze.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (8)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze