Osasuna poinformowała wczoraj, że Komitet Apelacyjny UEFA podjął decyzję o niedopuszczeniu jej do rozgrywek Ligi Konferencji Europy. Powodem jest sytuacja z sezonu 2013/14, w którym dwóm zawodnikom Betisu zapłacono za porażkę w meczu właśnie z klubem z Pampeluny. Miejsce Osasuny w LKE ma zająć Athletic.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że caso Osasuna to pierwszy przypadek, w którym przepis hiszpańskiego kodeksu karnego o korupcji w sporcie został zastosowany przez Sąd Najwyższy. W sprawie rozpatrywanej pod sygnaturą 1014/2022 SN mierzył się z następującym zagadnieniem: ówcześni dyrektorzy Osasuny zaoferowali dwóm zawodnikom Betisu – Antonio Amayi oraz Xaviemu Torresowi – 650.000 euro, aby Betis pokonał Real Valladolid (który walczył o utrzymanie z klubem z Pampeluny) oraz przegrał z Osasuną. Mimo że tak się stało, Osasuna ostatecznie i tak spadła z ligi.
Co ciekawe, choć Sąd Najwyższy potwierdził powyższy przebieg zdarzeń, to jednocześnie uznał Osasunę... za stronę pokrzywdzoną, tj. ofiarę nieuczciwych działań jej dyrektorów. Spowodowało to, że klub z Pampeluny rzecz jasna nie poniósł żadnej kary na hiszpańskim podwórku - nie został bowiem skazany w procesie sądowym.
Awans Rojillos do europejskich pucharów spowodował jednak, że sprawą zainteresowała się UEFA i wczoraj zdecydowała się nie dopuścić klubu do udziału w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. Choć uzasadnienie decyzji nie jest jeszcze znane, to najpewniej zastosowano przepis, zgodnie z którym "jeżeli UEFA na podstawie wszystkich faktycznych okoliczności i informacji jej dostępnych dojdzie do wniosku, że dany klub w okresie od 27 kwietnia 2007 roku podejmował jakiekolwiek działania mające na celu wpłynięcie na wynik meczu na poziomie krajowym lub międzynarodowym, nie dopuści go do rozgrywek przez okres jednego sezonu".
Mamy zatem do czynienia z paradoksalną sytuacją, w której z jednej strony Osasuna formalnie podlega pod zakres zastosowania tego przepisu (sąd potwierdził, że reprezentanci klubu rzeczywiście podejmowali działania mające na celu wpłynięcie na wynik meczu), a z drugiej... hiszpański Sąd Najwyższy uznał ją za stronę poszkodowaną.
Jak całe to zamieszanie ma się do sprawy Negreiry? W madryckich mediach nie brakuje głosów nie tyle zadających pytanie jak w tytule tego artykułu, co wręcz wprost domagających się wykluczenia z europejskich pucharów także FC Barcelony. Dziennikarze ze stolicy cynicznie wykorzystują sytuację Osasuny, aby uderzyć w Blaugranę, tak jak chociażby zastępca dyrektora naczelnego ASa, Tomas Roncero, który stwierdził, że "potwierdza się zderzenie Osasuny. Niesamowite, że wyrzucają ich z Europy, a klub, który przez 18 lat płacił grube sumy nr. 2 arbitrów jest pozostawiony, jak gdyby nigdy nic. UEFA była bezlitosna dla Nawarry. Podwójne standardy...".
Warto wskazać, że choć potencjalnie wobec FC Barcelony mógłby zostać zastosowany ten sam przepis, to na chwilę obecną różnica pomiędzy dwoma sytuacjami jest oczywista na pierwszy rzut nawet niewprawnego oka. W przypadku Osasuny mamy do czynienia z prawomocnym wyrokiem sądu, potwierdzającym kupienie przez jej działaczy meczu (abstrahując od oceny sądu co do kwalifikacji roli samego klubu w tej sprawie). W caso Negreira postępowanie sądowe znajduje się dopiero na wstępnym etapie, a do tego według ostatnich doniesień teoria korupcji sportowej ma tracić na znaczeniu. Jeżeli ostatecznie potwierdzi się, że Blaugrana dopuściła się zabronionych czynów, to z pewnością nie ominie jej kara od UEFA. Jak się jednak wydaje, mimo że europejska federacja ma prawo zadziałać również przed tym jak swoje orzeczenie wyda sąd, to przynajmniej na razie krewcy dziennikarze muszą uzbroić się w cierpliwość.
Wracając do Osasuny, rzecz jasna Rojillos będą się odwoływać od decyzji UEFA do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (TAS). Aby klub z Pampeluny zagrał w Lidze Konferencji Europy, sprawa musi rozstrzygnąć się przed 7 sierpnia, kiedy rozegrane zostaną mecze eliminacyjne fazy play-off. W innym przypadku ich miejsce zajmie Athletic, a Osasunie pozostanie co najwyżej walka o odszkodowanie.
Komentarze (8)